PODAJ DALEJ

Napęd na cztery koła jest dziś coraz bardziej powszechny. O dziwo, nawet piłkarski Białystok nabrał w ostatni weekend prędkości, a w roli czterech superszybkich opon – Franek, Świder i dwóch Litwinów, którzy wrócili z wycieczki (ofensywnej i skutecznej).

SKĄD LITWINI WRACAJĄ? | Litewski napęd na Wschodzie

Na tak postawione pytanie pewnie większości z Was trudno by było odpowiedzieć. Przecież “Konrada Wallenroda” czytać się nie dało. Czy się dało, czy też nie, wielkiej uwagi do narzuconych nam z góry rzeczy nie przykładamy. Szybciej pewnie każdemu z nas przyszło obejrzenie “Dnia Świra” Marka Koterskiego. I w odróżnieniu od tytułowego świra, po meczu Jagiellonii z Zagłębiem nie możemy powiedzieć “A ch… z Litwinami”. Bo ci Litwini wracają z (ofensywnych) wycieczek w stronę bramki rywala. Wracają z tarczą.

Cernych Jagiellonia
fot. Michał Janucik
Pierwsza połowa należała do Cernycha

Mecz z Zagłębiem to przede wszystkim popis popularnego “Fiedzi”. Od samego początku kapitan reprezentacji Litwy był widoczny przy każdej akcji ofensywnej. To on strzelił błyskawicznego gola już w 2. minucie, a receptą na szybkie prowadzenie okazały się świetne podanie Łukasza Burligi oraz nieustępliwość i ciąg na bramkę grającego w tym meczu na szpicy Cernycha.

No właśnie. Na szpicy. Bo bezużytecznego i wręcz przeszkadzającego w ostatnich meczach Sheridana już nie było, a gdy wszedł w końcówce, nie dał zespołowi kompletnie nic. No, chyba że jest już tak źle, że rewelację rundy wiosennej ubiegłego sezonu mamy chwalić za dokładne podanie do Pospisila w ostatniej minucie meczu. Czech, którego nie sposób było nie chwalić po pierwszej części sezonu, teraz trochę przygasł. W niedzielę przy Słonecznej nie wykorzystał kilku okazji. A to dlatego, że źle postawił kroki, źle podbiegł do piłki, a to dlatego, że nie miał odwagi strzelić. Sprawa wygląda dziś więc tak, że ani Sheridan, ani Pospisil do wyjściowego składu się nie nadają, tym bardziej, że wreszcie dobry mecz zagrał Karol Świderski.

To właśnie on uciszył ataki rywala i po asyście (a jakże) Fiodora Cernycha podwyższył wynik na 2:0. Wcześniej szanse dla Zagłębia zmarnowali m.in. Arkadiusz Woźniak czy Jakub Świerczok. Zespół z Lubina wyszedł na mecz bardzo ofensywnie nastawiony, nie kalkulował i to też trzeba chwalić. Kluczowy był gol na 2:0.

A druga do Novikovasa…

Po przerwie Jagiellonia rywala nie dobiła, więc ten za sprawą Adama Matuszczyka, jego asysty rodem z Bundesligi oraz gola Jakuba Świerczoka, się podniósł. Rywali dobił rządzący na boisku w 2. połowie, Arvydas Novikovas. Jego fantastyczna asysta otworzyła drogę Przemkowi Frankowskowi i ten mógł sprytną podcinką udowodnić, że numeru “21” nie hańbi.

***

Jagiellonia wygrała swój pierwszy mecz od ponad miesiąca, od spotkania z Legią. W niedzielę udowodniła, że życie bez TAKIEGO Sheridana istnieje i wariant z Karolem Świderskim za plecami Cernycha i dwoma szybkimi skrzydłowymi może procentować, bez kombinacji z Przemkiem na prawej obronie.

Zagłębie poległo, ale w Lubinie rozpaczać nie będą. Ten mecz to kolejna nauka (może dla stoperów), ale i krok do reprezentacji dla Jakuba Świerczoka. Wobec kontuzji uda Roberta Lewandowskiego i nieobecności Łukasza Teodorczyka i Arkadiusza Milika, szanse na powołanie dla byłego zawodnika Kaiserslautern wydają się być bardzo duże. Lista powołanych ogłoszona zostanie w piątek, 3 listopada.

Kibicu Jagiellonii. Nadal przeżywasz niedzielny mecz? O procentowej skuteczności szarżującego aż zbytnio Novikovasa i o obecności w składzie Łukasza Burligi, pisze MACIEJ ROGOWSKI:

Jagiellonia, czyli weryfikacja przeprowadzona pomyślnie

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – ZAGŁĘBIE LUBIN 3:1 (SKRÓT MECZU)

TO (NIE) BYŁY PIĘKNE DNI… | Skorża wyleciał ze Szczecina

“Jeśli jeszcze kiedyś się spotkamy,
Może w moich oczach będą łzy,
Bo nie łatwo żyć jest wspomnieniami,
Słowem <ja>,zastąpić słowo <my>…”

W ostatniej zwrotce piosenki, Halina Kunicka śpiewała o tym, że może to jednak nie koniec, że kiedyś może będzie kontynuacja. A czy do Szczecina wróci kiedyś Maciej Skorża? Biorąc pod uwagę tempo, jakim od lat kręci się trenerska karuzela, jest na to duża szansa, tak jak była na solidną Pogoń. I choć po wygranym 3:0 meczu w Pucharze Polski z Lechem wydawało się, że wszystko przy granicy z NRD zmierza w dobrą stronę, to każda kolejna porażka dobijała zespół jeszcze bardziej. Pogoń nie wygrała w lidze 8 kolejnych spotkań, prezes ufał Skorży, ale czarę goryczy przelała porażka 0:3 ze Śląskiem Wrocław. Tam najgorsza drużyna ligi, w ogóle na boisku nie istniała. I tych wcale niepięknych dni Skorży, nadszedł kres.

Może mecz inaczej by wyglądał, gdyby nie szybko stracona bramka, może inaczej, gdyby Robak grał jednak w… Pogoni? Prawda jest jednak taka, że obrońcy Pogoni stali jak słupy, a jednej  z niewielu szans na wyrównanie nie wykorzystał Rafał Murawski. 2 gole strzelił Marcin Robak, jednego, po slalomie wokół szczecińskich kołków, Arkadiusz Piech. Ale czy można powiedzieć, że Pogoń nie dała w tym meczu nic? Raczej nie, skoro do kilku interwencji zmuszony został Jakub Wrąbel.

***

Pogoń ma jedną z najgorszych linii defensywnych w lidze. Na boisku można mieć wrażenie, że w ataku nie jest tak źle, ale tu szokuje nieskuteczność. Zespół ze Szczecinie zdobył tylko 11 bramek, co jest w lidze zdecydowanie najgorszym wynikiem. I czy zmiana trenera będzie lekiem na całe zło? Gorzej już nie będzie, a że kadra nie jest taka słaba, a nowy trener – daje dodatkowe siły, to można powiedzieć, że dobry start na pozostawionej przez Skorżę, zimnej ławce, zaliczyłbym nawet ja, ale od trzeciego meczu. Wcześniej bowiem, Pogoń czekają starcia z warszawską Legią i krakowskim, groźnym smokiem.

Więcej o meczu Śląsk- Pogoń na temat podopiecznych Jana Urbana, napisał PIOTR POTĘPA: 

Popis Wrąbla, skuteczność Robaka bez zmian, widoczny brak Riery. Śląsk 3:0 Pogoń

ŚLĄSK WROCŁAW- POGOŃ SZCZECIN 3:0 (SKRÓT MECZU- KLIKNIJ)

NIE ŚMIEJCIE SIĘ Z LETTIERIEGO! | Korona Kielce w gazie

Gino Lettieri
fot. Paweł Jańczyk

Gdy Korona zadziwiała i osiągnęła za sprawą Macieja Bartoszka wynik, jak się wówczas wydawało, ponad stan, całe Kielce kochały niedoświadczonego jeszcze trenera. Ale przyszły zmiany, które krytykowało jeszcze więcej ludzi. Nie z trenerem, który miał zaufanie, a z “wyrzucającym za śniadanie w klapkach” byłym szkoleniowcem zespołów 2. Bundesligi. Nie z piłkarzami, którzy się sprawdzili, a z niewypałami z niższych niemieckich lig. I nie popadając ze skrajności w skrajność, trzeba stwierdzić, że plan nowych złocisto-krwistych, na razie wypala.

***

Choć w poniedziałkowym meczu była to w części zasługa obrońców jednej z lepszej kadrowo drużyn w lidze. Prócz jednej niewykorzystanej przez Rafała Wolskiego sytuacji, początek należał do kielczan. Z przodu szalał Nika Kaczarawa. Niepilnowany przez Błażeja Augustyna i Mato Milosa Gruzin w 26. minucie wyprowadził gości na prowadzenie. A chwilę później asystę przy golu Macieja Górskiego asystę zaliczył Mateusz Lewandowski, zawodnik Lechii. Na 3:0 po rzucie rożnym trafił Bartosz Rymaniak, a chwilę później po jego asyście drugiego gola strzelił Kaczarawa. Skuteczność Korony powalała, wynik i gra obrońców gospodarzy – też.

Romario Balde, który zaliczył świetny start w polskiej lidze, ostatnio zawodzi. To on sfaulował w polu karnym Kena Kallaste, ale szansy na piątego gola w 70. minucie nie wykorzystał Jakub Żubrowski. A że co się odwlecze, to nie uciecze, Elia Soriano po asyście Łukasza Kosakiewicza ustalił wynik meczu.

***

Karuzela trenerska powoli się rozkręca. I mimo że dopiero od miesiąca w Gdańsku pracuje Adam Owen, o swoją posadę wcale nie musi być taki pewien, szczególnie gdy pojawi się presja kibiców po piątkowych derbach Trójmiasta z Arką.

LECHIA GDAŃSK- KORONA KIELCE 0:5 (SKRÓT MECZU- KLIKNIJ)

***

Czy można mieć w meczu 29 strzałów, przy trzech uderzeniach rywala i cieszyć się z remisu? Można. Udowodnił to w piątkowym meczu poznański Lech. W 7. minucie Kamil Wojtkowski najpierw piłkę świetnie opanował, a potem oddał do niezawodnego Carlitosa. Wisła prowadziła w poznańskim kotle, ale za ciosem nie poszła. W kolejnych minutach całkowicie oddała inicjatywę gospodarzom. W bramce fantastycznie spisywał się Michał Buchalik. Można było mieć wręcz wrażenie, że Lechici grali w “kto uderzy więcej razy w bramkarza Wisły”. Ten naprawiał błędy obrońców, ratował gości w sytuacjach beznadziejnych, jak Boruc w reprezentacji za dawnych lat.

Taki stan trwał aż do 93. minuty. Wcześniej Wiślaków uratował Dilaver, który przy bramce Radosława Majewskiego absorbował uwagę Buchalika. A we wspomnianej końcówce z lewej strony piłkę wrzucił Majewski, a na wracającą po wybiciu główką futbolówkę rzucił się Darko Jevtić. Lech zremisował i się tym szaleni radował, mimo straconej na rzecz Górnika pozycji lidera.

LECH POZNAŃ- WISŁA KRAKÓW 1:1 (SKRÓT MECZU- KLIKNIJ)

***

W sobotnim meczu Piast chciał wygrać po raz pierwszy za kadencji Waldemara Fornalika i wyrwać się ze strefy spadkowej. Wisła plany miała jeszcze ambitniejsze – przy zwycięstwie mogła doskoczyć punktowo nawet do Górnika czy Zagłębia.

Mecz, nad którym pieczę sprawował po raz kolejny sędzia z Japonii, ułożył się po myśli gospodarzy. Minął ledwie kwadrans, a Marcin Bukata rzucił genialną piłkę na 6. metr, a główką uderzył Michal Papadopulos. To 5. gol byłego zawodnika m. in. Bayeru Leverkusen w tym sezonie.

Wisła w 1. połowie była nieco przytłamszona. Piast mógł podwyższyć prowadzenie w 35. minucie, ale za lekko, w Kiepłina uderzył Stojan Vranjes.

2. połowa to świetne wejście pod pole karne Patryka Dziczka. Znów jednak gości uratował  Seweryn Kiełpin.

I przyniosło to korzyść w 62. minucie. George Merebaszwili najpierw zwodem ośmieszył obrońcę rywali, a potem dośrodkował na dalszy słupek,  z czego skorzystał Jose Kante. Gruzin nabrał takiego gazu, że przedryblował rywali i mało co nie strzelił na 2:1. Na 2:1 uderzył zaś w 83. minucie Marcin Bukata, a piłka wpadła do siatki też dzięki Bartłomiejowi Sielewskiemu od którego piłka sie odbiła  zmyliła Seweryna Kiełpina.

***

Wisła przegrała w Gliwicach 1:2 i wciąż jest w środku ligowej tabeli. Do tego środka aspiruje Piast, który powoli zaczyna pod batutą byłego selekcjonera, łapać formę.

PIAST GLIWICE- WISŁA PŁOCK 2:1 (SKRÓT MECZU- KLIKNIJ)

***

Derby Małopolski. To brzmi dumnie, ale gdy spojrzeć na tabelę i dołujące ekipy Pasów oraz Słoni, sobotni mecz wcale tak ciekawie się nie zapowiadał.

W trakcie spotkania sytuacji wielu nie było. Wiele ze strzałów Bruk-Betu łapał Grzegorz Sandomierski, a najlepszym na boisku wydawał się być Javi Hernandez. W 51. minucie po rzucie rożnym, w słupek trrafił Michał  Helik, Cracovia przeważała coraz bardziej. W 82. minucie po fantastycznej asyście z rzutu wolnego Szymona Drewniaka, prawą nóżkę podniósł Michał Helik. Podniósł na tyle dobrze, że dał Cracovii prowadzenie, a jego bramka znajdzie się zapewne wśród najpiękniejszych goli sezonu.

Gospodarze nie byli jednak znów dowieźć prowadzenia do końca. W 90. minucie meczu Łukasz Piątek uderzył w słupek,  piłka wróciła w pole karne i punkt dla drużyny z Niecieczy zapewnił Vlastimir Jovanović.

CRACOVIA- BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA 1:1 (SKRÓT MECZU- KLIKNIJ)

Więcej o meczu Cracovia- Bruk-Bet, także o… Szkotach, napisał DAREK PIECHOTA:

Derby na remis. Whisky wraca do menu

***

Na początku był chaos Angulo. Dopiero potem ukazali się w pełni inni – Kurzawa, Żurkowski, Matuszek, bracia Wolsztyńscy czy Damian Kądzior. I tych indywidualności w ofensywie Górnika wyskoczyło tak wiele, że ten mając fatalną obronę i  grając słabą pierwszą połowę, potrafi w drugiej poturbować swą ofensywą każdego rywala.

Tak było też w Niecieczy. Górnik w 1. połowie nie stwarzał sobie wielu okazji, a Sandecja strzeliła po rzucie wolnym. Przed Mateusza Wieteskę wyskoczył Michal Piter-Bucko i Sandecja niespodziewanie objęła prowadzenie.

I prowadziła do przerwy. Tuż po niej strzał Kądziora zasygnalizował gospodarzom, że tak łatwo już nie będzie. I 10 minut później było rzeczywiście 1:1. Po wrzutce Koja, głową uderzył Angulo, a po odbiciu Gliwy, świetnie odnalazł się 62. Szymon Matuszek. W 62. minucie po asyście Rafała Kurzawy, z obrońcami Sandecji zabawił się Igor Angulo, a Górnik w 2. połowie nie tylko wrócił do swojego sposobu gry, ale i na pozycję lidera. Podobno październik i listopad oddzielają mężczyzn od chłopców. Młodemu na boisku Górnikowi dziś jest już chyba mentalnie po 30-tce.

SANDECJA NOWY SĄCZ- GÓRNIK ZABRZE 1:2 (SKRÓT MECZU- KLIKNIJ)

***

Legia Jozaka choć wciąż nie zachwyca, wyniki notuje na tyle dobre, że… w tabeli wyprzedziła tak chwalonego Lecha Bjelicy.

W spotkaniu z Arką, już w 11. minucie po strzale Patryka Kuna interweniować musiał Arkadiusz Malarz. Chwilę później tuż obok słupka uderzył Rafał Siemaszko. I gdyby któraś z tych sytuacji została przez zdobywców Pucharu Polski wykorzystana, mecz wyglądałby inaczej. 31. minuta to pierwszy celny strzał Legii, chwilę później chybił Jarosław Niezgoda. Były napastnik Ruchu Chorzów nie pomylił się za to w 37. minucie, gdy po rzucie wolnym Krzysztofa Mączyńskiego, znakomicie odnalazł się w polu karnym.

Bardzo dobrze spisywał się Guilherme, który pod koniec 1. połowy uderzył celnie przewrotką (piłkę odbił Pavels  Steinbors) i Kasper Hamalainen, który w 64. minucie wyłożył Brazylijczykowi piłkę. Ale wynik wciąż się nie zmieniał. A w 67. minucie wtopę meczu, samobója mógł zaliczyć Inaki Astiz, którego wybicie sparował na poprzeczkę Malarz. A Legia rywala chciała dobić. W 78. minucie Kucharczyk uderzył w poprzeczkę, ale z podobnej sytuacji strzeliłł na pięć minut przed końcem.

Legia wygrała 2:0 i wyłączając kilka szans Arki, kontrolowała mecz. Czy to już ta drużyna Wojskowych, o której marzą kibice na Łazienkowskiej? Pewnie nie, ale ze swoimi kilkoma wpadkami, Legia zmierza ku dobremu.

LEGIA WARSZAWA- ARKA GDYNIA 2:0 (SKRÓT MECZU- KLIKNIJ)

KĄCIK MAŁEGO STATYSTYKA |EkstraStats|

    

    

     

       

KORONA LETTIERIEGO PUKA DO CZOŁÓWKI |Tabela po 14. kolejce|

Źródło: 90minut.pl

Z TAKĄ FORMĄ NAWET RUCH MOŻE AWANSOWAĆ! |15 kolejka Nice 1. Ligi

W 15. kolejce Nice 1. ligi na pozycję lidera awansowała, za sprawą emocjonującego meczu w Siedlcach, Miedź Legnica. I choć szybko przegrywała, potrafiła wywalczyć rzuty karne i w 61. minucie ustalić wynik za sprawą Marquitosa. Czyżby kolejny rewelacyjny Hiszpan już niedługo w Ekstraklasie?

Miedź podskoczyła w tabeli również za sprawą zawodzących elit i… niewielu bramek w większości z pozostałych meczów. Chojniczanka pojechała do Głogowa i w meczu na szczycie zremisowała bezbramkowo.

Bez bramek także w znów pozbawionym na kilkanaście minut prądu, Bytowie. Bytovia – Stal 0:0.

Punkty straciła też Odra, która niespodziewanie przegrała na wyjeździe z rewelacyjnym ostatnio Ruchem Chorzów 1:3. Pewnie przesadzę mówiąc, że Ruch utrzymując taką formę, dogoni czołowe zespoły. Ale kto wie. Skoro w sezonie 2009/10 Jagiellonia utrzymała się w Ekstraklasie mimo ujemnych 10 punktów…

Na 4. miejsce w tabeli awansowała Puszcza Niepołomice po golu Bartosza Żurka w 24. minucie meczu w Łęcznej. Będący ostatnio w fatalnej formie Górnik, spada coraz niżej w ligowej hierarchii.

Wciąż w dobrej formie jest Podbeskidzie, ale gdy przychodzi co do czego – gonić czołówki nie chce. W piątek zremisowało u siebie bezbramkowo z dziesiątym już w tabeli Zagłębiem Sosnowiec.

Tuż ponad Góralami znajduje się Raków Częstochowa, który pokonał na wyjeździe Olimpię Grudziądz 2:1

Zaplecze elity wydaje się dziś być bardzo wyrównane. Po golu Piotra Ćwielonga z karnego GKS Tychy pokonał u siebie GKS Katowice 1:0 i wyskoczył z ligowego dna, do którego dziś bliżej GieKSie.

NOWY LIDER Z LEGNICY! |Tabela Nice 1. Ligi po 15. kolejce|

Źródło: 90minut.pl

GOLI BRAK… |15. kolejka 2. Ligi|

W meczach 1. ligi bramek było mało, a co dopiero w na trzecim poziomie rozgrywkowym. Za wyjątkiem pogromu w Puławach, gdzie Wisła pokonała GKS Bełchatów 5:2 i meczu w Kluczborku, gdzie MKS zremisował 2:2 z Gryfem Wejherowo, goli było jak na lekarstwo.

Tradycyjnie swój mecz najmniejszym nakładem sił wygrał Łódzki Klub Sportowy. Po golu Bartosza Widejko pokonał w Tarnobrzegu Siarkę 1:0.

Zdecydowanie najważniejszy mecz kolejki pomiędzy liderem z Poznania a wiceliderem z Radomia, rozegrany został na terenie tego drugiego. Na stadionie MOSiR, Radomiak bezbramkowo zremisował i dał szansę GKS-owi Jastrzębie na pozycję lidera…

A drużyna z Jastrzębia Zdroju szansę wykorzystała wygrywając 2:0 w Legionowie.

W pozostałych meczach tracąca już 7 punktów do strefy awansu Garbarnia, zremisowała u siebie z Olimpią Elbląg 1:1, a Rozwój poległ 0:1 ze Zniczem Pruszków.

ROW Rybnik po błyskawicznym golu w 3. minucie wygrał 1:0 ze Stalą Stalowa Wola, natomiast Gwardia, która ma za sobą fatalny start sezonu, pokonała u siebie Błękitnych Stargard Szczeciński 2:0.

2. LIGA MNIEJ WYRÓWNANA… |Tabela 2. ligi po 15. kolejce|

Źródło: 90minut.pl

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here