Obserwuj nas

Rozgrywki

Korona wysoko przegrywa z Arką! Koniec pięknej serii…

Koniec pięknej serii Korony. Po dwunastu meczach bez porażki podopieczni Lettierego otrzymali srogą lekcję od Arki ulegając jej na własnym boisku aż 0:3! Każda passa kiedyś się kończy. Korona w tym meczu zawiodła, ale już we wtorek mają szansę się zrehabilitować!

Korona po raz pierwszy w tym sezonie nie mogła wystawić zawodnika zawieszonego za kartki. Pierwszym wykluczonym został Bośniak – Adnan Kovacević.  Trzeba przyznać, że to godna uwagi ciekawostka. Mimo agresywnego stylu, który prezentują podopieczni Gino Lettieriego zachowują oni chłodną głowę i grają fair. Dobrą wiadomością dla kieleckich kibiców jest powrót do meczowej kadry Nabila Aankoura, który przez ostatnie miesiące zmagał się z ciężką kontuzją.

Arka już w pierwszych minutach zagroziła Koronie. Oczywiście stałym fragmentem gry, czyli tym co charakteryzuje drużyny Leszka Ojrzyńskiego. Na pewno zespoły grające przeciwko Arce muszą być na to uczulone. Pauzującego za kartki Kovacevicia zastąpił Djibril Diaw.  Senegalczykowi brakuje już jednak tej pewności którą miał przed kontuzją. Był wtedy wyróżniającym się stoperem w całej Ekstraklasie.

Korona przejęła inicjatywę w tym meczu i w niektórych sytuacjach była bliska objęcia prowadzenia. Arka nie dała się jednak zepchnąć do defensywy i nagle Rafał Siemaszko znalazł się w sytuacji „oko w oko” z Gostomskim. Filigranowy napastnik uderzył minimalnie obok słupka. Biorąc pod uwagę charaktery i styl prowadzenia zespołów Leszka Ojrzyńskiego oraz Gino Lettieriego, można było spodziewać się otwartego meczu z maksymalnym zaangażowaniem wszystkich zawodników. To się potwierdziło, żaden piłkarz, zwłaszcza Arki nie odstawiał nogi i zawsze szedł do końca, często dając w kość rywalom.

Korona sprawiała lepsze wrażenie, a prowadzenie objęła Arka. Długą piłkę, za plecy obrońców Korony otrzymał Rafał Siemaszko, niepotrzebnie z bramki wyszedł Maciej Gostomski i najlepszy strzelec Arki lobem wpakował piłkę do pustej bramki. Kielczanie mieli spore problemy by upilnować tego zawodnika. Wielokrotnie Rafał Siemaszko, dzięki swojej ruchliwości napsuł nerwów piłkarzom i kibicom Korony.

Pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Arki. Czy zasłużenie? Z przebiegu meczu i ilością klarownych sytuacji górą była Korona. To gospodarze narzucili swój styl gry, kreowali sytuację podbramkowe, aczkolwiek Arka dzięki agresywnej grze wysokim pressingiem często nie pozwalała na zbyt wiele kielczanom. W efekcie obie ekipy miały dogodne okazje na zdobycie gola. Goście byli konkretniejsi i dzięki temu prowadzili.

Korona na pewno nie stała na straconej pozycji, gdyż Gino Lettieri niejednokrotnie dokonywał korekt w przerwie i potrafił odpowiednio zmobilizować swoich zawodników do odrobienia wyniku i przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Reakcja była natychmiastowa i na drugą część meczu Łukasz Kosakiewicz zmienił Marcina Cebulę.

Arka z dużą łatwością dochodziła do pozycji strzeleckich. Goście szybko podwyższyli prowadzenie. Marcin Warcholak bezpośrednio z rzutu wolnego pokonał golkipera Korony. Wydaje się, że Maciej Gostomski mógł się zachować zdecydowanie lepiej przy tym strzale. Korona z dużą determinacją rzuciła się do odrabiania strat. W 57 minucie Gino Lettieri zdecydował się na dwie ostatnie zmiany. Wprowadził Jacka Kiełba i Macieja Górskiego, a trzecią bramkę zdobyła Arka. Mateusz Szwoch mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał bezradnego Gostomskiego.

Chyba nikt w Kielcach nie spodziewał się takiego przebiegu meczu. Kibice byli mocno zniesmaczeni taką postawą swoich zawodników. Korona grała zbyt nerwowo i chaotycznie. Arka wykorzystała wszystkie słabe punkty kielczan w tym spotkaniu. Na pewno Gino Lettieri przeprowadzi długą analizę tego meczu, bo zdecydowanie za dużo błędów popełnili jego zawodnicy. Apetyty w Kielcach bardzo się wyostrzyły i takie mecze jak ten dla kibiców to jedno wielkie rozczarowanie.

W Kielcach nastąpił koniec pięknej serii 12 meczów bez porażki. Duży kubeł zimnej wody wylał się na kielecki zespół. Pozostaje mieć nadzieję, że już w następnych meczach to się nie powtórzy. Arka zagrała dzisiaj mądrze, skutecznie i konsekwentnie od pierwszej do ostatniej minuty.

Po meczu powiedzieli:

Leszek Ojrzyński: Chciałbym podziękować swojej drużynie, którzy zagrali dobry mecz, którzy pamiętali, że po ostatnim naszym wyjazdowym meczu nie było wesoło. Dzisiaj jest pierwsze zwycięstwo przeciwko Koronie od kiedy odszedłem z tego klubu.

Gino Lettieri: Gratulację dla drużyny Arki, bo dzisiaj zasłużenie wygrała. Powtarzałem, że musimy się jeszcze dużo uczyć. Nasz rywal pokazał nam dzisiaj nasze granice. Nie będziemy się długo smucić, bo do tej pory nasza gra wyglądała bardzo dobrze. Będziemy pracować, by to znów naprawić. Pierwsze dwie bramki praktycznie strzeliliśmy sobie sami. Nie potrafiliśmy wykorzystać swoich okazji. Moglibyśmy grać dzisiaj godzinę dłużej i sądzę, że też nie zdobylibyśmy gola. Dla nas nie załamuje się świat, bo graliśmy dobrą rundę i taka porażka mogła się przytrafić. Będziemy pracować, by nadal wygrywać.

Marcin Łataś

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki