
To już dziś! W kalendarzu kibica Ekstraklasy dzień ten pewnie wpisany jest czerwonym kolorem, czcionką odrobinę większą od tej, jaką wpisuje się święta religijne i państwowe, a mniejszą jedynie od oznaczenia pierwszego dnia urlopu. Zaczynam się właśnie zastanawiać, na co właściwie czekałem przez ostatnie dwa miesiące. Czy nie jestem jak żona bita przez męża, a mimo to oczekująca z nadzieją jego powrotu z pracy i łudząca się, że tym razem zamiast lewego sierpowego będą kwiaty?
Same niewiadome!
Początek rudny w tym roku to równanie z wieloma niewiadomymi, którego rozwiązania dziś nie sposób przewidzieć. Ligi nikt nie wygrał w lutym i marcu, ale wielu zdążyło ją przegrać, dlatego pierwsze dwa, trzy mecze będą szalenie istotne do zdefiniowania o co kto w tym sezonie będzie grał. Różnice w czubie tabeli są tak małe, że jeden mniej udany mecz i Legia czy Lech ponownie znajdą się nad otwartymi czeluściami piekła, a emocje w mediach społecznościowych sięgną zenitu.
Co z tą Legią?
Pierwszą niewiadomą jest potencjał personalny kadr zespołów. Gdyby ktoś zapytał mnie o to jak oceniam skład osobowy zespołów ligowych jakieś dwa tygodnie temu, kibic Legii nie usłyszałby ode mnie słowa narzekania, a jedynie uzasadnione poczynaniami transferowymi nadzieje. Dziś po odejściu Thibault Moulin, świadom jego piłkarskiej jakości, nie byłbym tak kategoryczny w swoich sądach. Ale czy moje obawy są uzasadnione?
Nie ukrywam, że w rundzie jesiennej miałem pewien konflikt poznawczy i nie do końca umiałem ocenić Thibaulta. Zastanawiałem się skąd ta poniekąd krytyczna ocena jego osoby, gdzie zginęła we mnie jednoznaczna akceptacja dla gry Francuza i im dłużej analizowałem problem, tym bliżej byłem zdania, że na jego postawę rzutowała osoba Krzysztofa Mączyńskiego. Mąką i Tibo są zawodnikami tak podobnymi w swojej charakterystyce, że miast się wzajemnie uzupełniać, przebywając jednocześnie na boisku powodowali efekt znoszenia swoich walorów. Obawiam się tylko, że ten sam problem może objawić się w przypadku jednoczesnej gry Antolica i Mączyńskiego. Dodając do tego Eudardo, Vesovica i powrót do zdrowia Rado wszystko wydaje się być podstawą do mierzenia w najwyższe cele.
Lech idzie na Majstra?
W Lechu doszło do małego wietrzenia szatni i z klubem pożegnał się choćby Nicki Billie Nielsen, który zostanie zapamiętany jedynie z tatuaży, stroju krowy i przemyśleń przy porannej kawie. Zmiany w wielkim skrócie można ocenić na plus, a kto wie czy najważniejszym transferem nie będzie zatrzymanie w klubie Roberta Gumnego.
Jaga niezwykle mocna!
Jagiellonia straciła Cernycha, pozyskała Bezjaka, Lazarevica i Bodvarssona, co w Białymstoku pozwala mieć nadzieję na włączenie się do walki o podium. Najbardziej ogołoconym z klasowych zawodników zostało Zagłębie, które straciło Świerczoka i Jacha. Co zaskakujące żadnych ruchów z klubu nie było Zabrzu,a pozyskując Bochniewicza Górnik zasypał największa lukę w swoim składzie.
Co tam w dole tabeli?
Także w dole tabeli zrobiło się ciekawie i nikt nie odpuszcza walki o utrzymanie. Pogoń zaczęła wreszcie pod wodzą nowego szkoleniowca prezentować styl, który pozwala mieć nadzieje na lepszą przyszłość. W rozmowach z kibicami Portowców czuć dużą ulgę i spore pokłady nadziei. Jak na polskie warunki interesujące wydaje się być pozyskanie najlepszego strzelca w historii ligi duńskiej Mortena Rasmussena. Inny z bijących się o utrzymanie – Piast pozyskał choćby Tomasza Jodłowca i Jakuba Czerwińskiego. Także Michał Probierz mebluje Cracovię po swojemu i w najbliższym czasie można oczekiwać większej jakości. Datković z rumuńskiej Universiatei Craiova to zawodnik, który był wcześniej w orbicie zainteresowań Legii, a Rakels ma się odbudować i wrócić do swojej najlepszej formy.
Wygra stabilność?
Kolejnym elementem w równaniu z pewnością będzie stabilność składu. W czołówce tabeli najwięcej ruchów poczyniła Legia i teoretycznie na tym polu najdalej jej do pozostałych pretendentów. Mistrz Polski zmuszony był jednak do stanowczych zmian. Oazą stabilności wydaje się być Górnik, jednak pamiętając końcówkę rudny w wykonaniu zabrzan może się okazać, że to co wydaje się na starcie atutem łatwo może stać się przekleństwem i krótka ławka może się szybko zemścić. Z kolei Lech chyba wyciągnął lekcję ze sposobu, w jaki przebudowywał się przed startem rozgrywek i w tym okienku, pomimo wielu głosów niezadowolenia poczynił ruchy bardziej na granicy pierwszego składu, niż w nim.
Ostatnim parametrem jest presja ciążąca na drużynach. W przypadku Legii i Lecha jest to wręcz wartość stała, przy czym w Poznaniu brak mistrzostwa wybacza się chyba jednak łatwiej. Niemniej Lech nie ma możliwości osłodzenia sobie ewentualnej porażki zdobyciem krajowego Pucharu. Legia natomiast otwarcie deklaruje, że celuje w podwójną koronę. Teoretycznie Górnik gra zupełnie bez presji, jednak rosnące apetyty zabrzan mogą w pewnym momencie zacząć pętać nogi grupie młodych chłopaków.
W dole tabeli sytuacja jest bardziej oczywista i presja nakładana jest na każdy klub równomiernie. Spadek, co pokazują przypadki Górnika Łęczna i Ruchu Chorzów może oznaczać sportowe i organizacyjne manowce, a tego każdy chciałby uniknąć.
Moje typy
Gdybym dziś miał sercem i rozumem typować dla kogo splendory i tytuły, a dla kogo spadek miałbym naprawdę wielkie trudności. Najbliżej mi do tezy, że mistrzostwo zdobędzie Legia i nie tyle z czystej wiary, a raczej z analizy możliwości. Puchary moim zdaniem w Zabrzu są możliwe jedynie poprzez Puchar Polski, przy czym jest tu swoisty dualizm dróg. Z jednej strony trofeum otworzy tę ścieżkę, jednak w przypadku porażki w półfinale z Legią, to jej końcowy triumf może oznaczać dla zabrzan przepustkę do Europy.
Dziś jeszcze trudniej przewidzieć kto spadnie. Z czystej wiary w sens sportu życzyłbym sobie spadku Bruk – Betu i to nie z racji jego prowincjonalnego charakteru, a choćby dlatego jak dziwaczny kształt przybrał ten twór, który przesycony jest do granic szrotem zza naszej południowej granicy. Doświadczenie podpowiada mi, że drugi spadkowicz będzie również klubem z południa kraju.
Jak ostatecznie zapadną rozstrzygnięcia? Za trzy miesiące przekonamy się komu radość, a komu łzy. Byleby nie zabrakło nam sportowych emocji, pięknych bramek, a dziś żebyśmy dostali wspomniane na wstępie kwiaty zamiast prawego sierpowego.
Weź udział w naszej zabawie na typowanie 22. kolejki Ekstraklasy! Więcej informacji znajdziesz tu!