Connect with us

Rozgrywki

Ciekawe końcówki #MinąłWeekend – 9./10. kolejka cz. 1

#MinąłWeekend

Bramki w końcówce meczów, piękny gol Imaza i dwa bezbramkowe remisy – to wszystko wydarzyło się w 9/10. kolejce Ekstraklasy.

Słowem wstępu, czyli o wirusie

U zawodników kilku klubów Ekstraklasy wykryto zakażenia koronawirusem. Więc władze polskiej ligi postanowiły pobawić się trochę z terminarze i w ten weekend rozegrać pół 9. kolejki i ćwierć 10. kolejki. Jest to bardzo dobra decyzja, ponieważ wszyscy zawodnicy chcą grać, a raczej nie robi im większej różnicy czy zagrają mecz 9. czy 10. kolejki. Choć raczej się na to nie zapowiada, miejmy nadzieję, że w klubach Ekstraklasy będzie jak najmniej zakażeń. Teraz nie pozostaje nic innego, jak życzyć zdrowia wszystkim piłkarzom naszej ligi i cieszyć się tymi spotkaniami które zostały rozegrane. W tych które rozegrano emocje były do końca (przynajmniej w większości).

Mecz kolejki

Imaz się zabawił, ale Jagi od porażki nie zbawił

Cracovia 3:1 Jagiellonia Białystok  (9. kolejka)

Pierwsza połowa tego spotkania przebiegała pod dyktando Cracovii, ale Pasy były bardzo nieskuteczne. Gola udało im się strzelić dopiero w 25. minucie. Patryk Zaucha wgrał piłkę w pole karne Jagiellonii, bogdan Tiru próbował wybić piłkę, ale trafił w Pelle van Amersfoorta. Holender podał do Tomasa Vestenickiego, który ładnie przyjął i otworzył wynik spotkania. Siedem minut później mogło być 2:0. Zaucha miał dużo miejsca na strzał, ale uderzył zbyt lekko aby zaskoczyć Damiana Węglarza. Cracovia nie podwyższyła prowadzenia, a więc Jagiellonia po chwili wyrównała. Jesus Imaz pięknie minął Dawida Szymonowicza i jeszcze pięknie uderzył, a piłka po chwili zatrzepotała w siatce gospodarzy.

Po przerwie długo utrzymywał się remis. Kluczowa dla wyniku spotkania okazała się zmiana w Cracovii. W 86. minucie na boisku zameldował się Florian Loshaj. Po chwili ów zawodnik wpisał się na listę strzelców. Cornel Rapa dośrodkował, a Loshaj głową skierował piłkę do bramki. Zawodnik rodem z Kosowa na strzelenie gola potrzebował zaledwie 31 sekund. Wynik spotkania w 90. minucie ustalił Thiago. Dla Loshaja i Thiago były to debiutanckie bramki w Ekstraklasie.

Jagiellonia przegrała trzecie spotkanie z rzędu, a jej gra pozostawia wiele do życzenia. Nie ma co się dziwić, że kibice domagają się dymisji trenera Bogdana Zająca. Słabą postawę Jagi próbował wytłumaczyć… Michał Probierz: „W tej chwili największym problemem wszystkich klubów jest fakt, że gdy budzisz się rano to nie wiesz jakim będziesz dysponować składem. Gdy w Jadze wszyscy będą zdrowi, to na pewno sytuacja się poprawi”. Trudno nie zgodzić się ze szkoleniowcem Pasów, ale nie oszukujmy się każdy ma teraz problemy. Sztuką jest właśnie uporać się z takimi problemami i wygrywać mecze.

Warto grać do końca

Stal Mielec 0:1 Warta Poznań (9. kolejka)

Trzeci w tym sezonie mecz pomiędzy beniaminkami. W poprzednich takich spotkaniach Stal przegrała z Podbeskidziem, a Warta z drużyną z Bielska-Białej wygrała. W sobotę Stal i Warta spotkały się w Mielcu. Trudno było wskazać faworyta tego meczu, Stal przegrała trzy, a Warta dwa poprzednie spotkania. Nie zapowiadało się też na grad bramek, obie drużyny strzelają stosunkowo mało goli. Tak było, akcji kilka, ale bramka tylko jedna.

W pierwszej godne odnotowania były tylko dwa zdarzenia. Na początku spotkania Daniel Bielica skutecznie wybronił uderzenie Mateusza Machaja. W 34. minucie z szybką kontrą wychodził Grzegorz Tomasiewicz, zawodnik Stali skutecznie minął Mateusza Spychałę, który musiał uciec się do faulu. Spychała zatrzymał akcję bramkową, a więc sędzia Sebastian Jarzębak ukarał go czerwoną kartkę. Po tym zdarzeniu kibice Stali pewnie dopisywali swojej drużynie trzy punkty, no bo przecież grają przez godzinę w przewadze, będzie wiele akcji itd. Hola, hola nie tak szybko.

W drugiej połowie to przyjezdni zdominowali Stal. Drużyna z Mielca miała tylko dwie sytuacje, ale w obu przypadkach czujny w bramce był Bielica. Bramkę ostatecznie udało się zdobyć Warcie. W 88. minucie Jan Grzesik pięknie podał do Mateusza Kuzimskiego, ten jednym zwodem oszukał dwóch obrońców Stali i zdobył zwycięską bramkę.

Warta wygrała trzecie spotkanie w sezonie. Klub z Poznania prezentuje się najlepiej z beniaminków. Za to o Stali trudno powiedzieć kilka dobrych słów.

Widać było mało, bramek wcale

Raków Częstochowa 0:0 Wisła Kraków (9. kolejka)

Do notującego siedem meczów bez porażki Rakowa przyjechała Wisła, która po pokonaniu dwóch beniaminków przegrała w zaległym spotkaniu z Lechią i zakończyła swoją dobrą passę. W niedzielę w Bełchatowie w pierwszej połowie lepiej prezentowała się Wisła, ale nie potrafiła udokumentować tego golem. Po przerwie do głosu doszedł zespół Marka Papszuna.

W przeciągu 15 minut drugiej połowy piłkarze Rakowa praktycznie nie odchodzili od bramki rywala. W 53. minucie Patryk Kun dośrodkował wprost na głowę Andrzeja Niewulisa, który skierował piłkę do siatki. Sędzia bramki nie uznał, bo w walce o piłkę Niewulis faulował Dawida Abramowicza.  Po pięciu minutach Mateusz Lis znów wyjmował piłkę z siatki, ale ponownie Piotr Lasyk gola nie uznał. Tym razem na spalonym był Kamil Piątkowski. W dalszej części ekipa trenera Papszuna miała więcej sytuacji i była lepsza. Rakowowi w niedzielę zabrakło efektywności.

Emocji brak, bramek też brak

Śląsk Wrocław 0:0 Górnik Zabrze (10. kolejka)

Mecz miał się odbyć za dwa tygodnie, ale z wiadomych powodów awansem został rozegrany w minioną sobotę. W sumie można powiedzieć, że mecz się odbył i tyle, no ale przecież jakieś akcje były. Były, jednak nie było ich znów tak wiele, a poza tym były słabe. W 13. minucie Śląsk rozegrał szybką akcję. Erik Exposito wrzucił piłkę na dalszy słupek do ustawionego tam Mateusza Praszelika, który uderzył obok bramki. Kilka minut po przerwie górnik miał dobrą okazję. Lecz Piotr Krawczyka trafił tylko w poprzeczkę. Piłkę meczową w 90. minucie miał Śląsk. Bartłomiej Pawłowski dośrodkował z rzutu wolnego. Do piłki wyskoczył Fabian Piasecki, ale uderzył wysoko nad bramką. Oby, za dwa tygodnie, pozostałe mecze 10. kolejki zapewniły nam więcej emocji niż to spotkanie.

Poznańska lokomotywa zatrzymana w Warszawie

Legia Warszawa – Lech Poznań 2:1 (9. kolejka)

Każdy kibic czekał z niecierpliwością na to spotkanie. Lech przystępował do meczu po zwycięstwie nad Standardem Liege 3:1. Natomiast Legia na ostanie cztery mecze ekstraklasowe wygrała trzy, a jeden zremisowała. Kolejorz może na ten moment może pomarzyć o takim wyniku. Niedzielny mecz był kluczowy dla Poznaniaków, aby nie stracili kontaktu z czołówką.

W składzie Legii zabrakło Tomasa Pekharta – obecnego lidera klasyfikacji króla strzelców. Początkowo Legia prowadziła grę, co mogło być zaskoczeniem. Po wstępnej fazie meczu to Lech przejął kontrolę. Jednak brakowało konkretów w postaci klarownych sytuacji bramkowych. W 29. minucie po fatalnym błędzie Juranovicia, który skierował futbolówkę do własnej bramki, Kolejorz objął prowadzenie. Lech wbrew pozorom zasłużenie prowadził do przerwy.

Druga połowa to ponownie minimalna przewaga Kolejorza, który wciąż musiał uważać na pojedyncze ataki Legii. Piłkarze ze stolicy dopięli swego w 61. minucie, kiedy to Paweł Wszołek zagrał piłkę w pole karne, gdzie skutecznie akcję wykończył Kacper Skibicki. Młody Polak w swoim debiucie w ekstraklasie wpisał się na listę strzelców. Lecha remis nie urządzał. Przed najlepszą sytuacją stanął Ishak, który po rzucie wolnym skierował futbolówkę głową w kierunku bramki. Fenomenalną interwencją popisał się Artur Boruc.

Wszystko wydawało się przesądzone – zespoły podzielą się punktami. Ale zmiana nadeszła w ostatniej akcji meczu. Legia wyszła na prowadzenie za sprawą gola Lopesa. Sędzia po chwili zakończył mecz. Piłkarze Legii, którzy weszli z ławki, pogrążyli Kolejorza. Z pewnością Lech nie zasłużył na przegraną. Powinien z Warszawy wyjechać przynajmniej z jednym punktem. Lech zajmuje 12. lokatę, a Legia jest wiceliderem z dziesięcioma punktami przewagi nad Lechem. Podczas przerwy reprezentacyjnej muszą zastanowić jak ofensywny styl gry przekuć na zdobywanie bramek w ekstraklasie. Będzie to trudne, gdyż kilku zawodników wyjeżdża na zgrupowanie reprezentacji.

Solidna defensywa daje punkt Góralom  

Pogoń Szczecin – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (10. kolejka)

Mecz w Szczecinie został rozegrany awansem  w ramach 10. kolejki. Związane jest to z kolejnymi przypadkami koronawirusa w zespołach ekstraklasy. Szczecinianie są niepokonani od siedmiu spotkań (wliczając mecz Pucharu Polski). Zupełnie inne nastroje są u Górali. W ostatnich ośmiu spotkaniach wygrali zaledwie jedno przy pięciu przegranych i dwóch remisach. Faworyt wydawał się oczywisty. Choć prawa logiki w polskiej ekstraklasie nie obowiązują.

Szczecinianie zaczęli, jak na faworyta przystało. Początkowe minuty spotkania to oblężenie pola karnego Podbeskidzia. Jednak Górale bronili się dzielnie. Z czasem gra się wyrównała, czego dowodem była bramka Kamila Bilińskiego w 29. minucie dla bielszczan. Od tego momentu gra Pogoni nie była już tak efektowna, jak to miało miejsce na początku spotkania. Druga część meczu to próba doprowadzenia wyniku do remisu. Pogoń przy piłce utrzymywała się dłużej od Podbeskidzia. Górale dochodzili do pojedynczych sytuacji, które mogły zakończyć się golami. W 72. minucie wyrównanie dał Adrian Benedyczak, obrócił się z futbolówką i oddał strzał w światło bramki, mając dwóch obrońców wokół siebie.

Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Solidną grą w obronie Podbeskidzie zapracowało na punkt. Natomiast Pogoń uratowała się przed smakiem porażki, którego w Szczecinie dawno nie było. Ostatni raz doznali jej z Cracovią w 1. kolejce.

Jedenastka kolejki

Daniel Bielica (Warta Poznań)

Był bardzo solidny w bramce, obronił dwa niebezpieczne strzały.

Cornel Rapa (Cracovia)

Asystował przy bramce na 2:0.

Igor Lewczuk (Legia Warszawa)

Wygrywał większość pojedynków z piłkarzami Lecha.

Filip Mladenović (Legia Warszawa)

To on podawał do Lopesa.

Giannis Massouras (Górnik Zabrze)

Próbował napędzać ataki Górnika.

Bartosz Kapustka (Legia Warszawa)

Zagrał solidne spotkanie.

Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok)

Przepiękna bramka.

Pelle van Amersfoort (Cracovia)

Zaliczył dwie asysty przy golach kolegów.

Kacper Skibicki (Legia Warszawa) – Piłkarz kolejki

Zaliczył debiut i od razu zdobył premierową bramkę. Brał też udział w akcji po której padł zwycięski gol.

Rafael Lopes (Legia Warszawa)

Zdobył bramkę w ostatniej minucie, która dała legii zwycięstwo nad Lechem.

Mateusz Kuzimski (Warta Poznań)

Choć Warta grała w osłabieniu, to dzięki jego bramce wywiozła z Mielca trzy punkty.

Następna kolejka

9. kolejka

Podbeskidzie Bielsko-BiałaZagłębie Lubin
Wisła PłockPogoń Szczecin
Lechia GdańskŚląsk Wrocław
Górnik ZabrzePiast Gliwice

10. kolejka

Zagłębie LubinStal Mielec
Warta PoznańWisła Kraków
Lech PoznańRaków Częstochowa
Jagiellonia BiałystokWisła Płock
CracoviaLegia Warszawa
Piast GliwiceLechia Gdańsk

Najciekawsze spotkanie: Lech Poznań – Raków Częstochowa

Grający w Lidze Europy Lech sprawdzi lidera Ekstraklasy.

Mateusz Bartoszek

Mateusz Adamczyk

 

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki