Connect with us

Rozgrywki

Reprezentacja po sparingach, czyli czy wiemy coś przed Euro?

Reprezentacja Polski zakończyła, obejmujący dwa mecze towarzyskie, okres przygotowań przed Euro 2020. Po remisach 1:1 z Rosją oraz 2:2 z Islandią, czas podsumować sparingi. Dodatkowo przyjrzymy się, czego po Polakach możemy spodziewać się na Mistrzostwach Europy.

,,Po co my na to Euro jedziemy, skoro nie wygraliśmy ani z wycieńczoną Rosją, ani z mizerną Islandią?”

Sparingi rządzą się swoimi prawami. W spotkaniach, w których stawką nie są punkty, wynik nie jest sprawą pierwszorzędną. Owszem jest ważny, ale uwagę należy zwrócić głównie na okoliczności, które oddziałują na końcowy rezultat. Mecze z odpowiednio dobranymi rywalami, stylem gry przypominającymi przyszłych grupowych rywali, pozwoliły dojrzeć zarys planu selekcjonera Sousy na polską reprezentację. Portugalczyk zdaje się dostrzegać mocne i słabe strony zespołu, który wyselekcjonował. Stara się uwypuklić zalety i prostować wady, a ostatnie dwa spotkania towarzyskie, dały mu możliwość sprawdzenia swoich spostrzeżeń w warunkach meczowych. Wiadomym jest, że wszyscy chcielibyśmy widzieć  kadrowiczów, tryumfujących po każdym meczu z dowolnym rywalem. Zastanówmy się jednak, czy gdyby mecze z Rosją i Islandią Polacy zagrali ,,na wynik”, to nie rozgorzałaby dyskusja, że to tylko mecze towarzyskie i patrzy się na ich postawę, a nie rezultat? Zostawmy zatem wyniki, wyciągnijmy wnioski.

W co gra Sousa?

Od dłuższego czasu kibice reprezentacji mogli odnieść wrażenie, że Polacy pierwszy kwadrans meczu zazwyczaj zaczynają z wysokiego c. Coś co wcześniej mogło być uwarunkowaniem mentalnym poszczególnych zawodników, teraz zdaje się być świadomym działaniem. Zarówno w meczu z Rosją jak i z Islandią ewidentnie chcieliśmy zaskoczyć rywali już w pierwszych minutach. Czyli w okresie, w którym wiele drużyn woli ,,badać” przeciwnika. W obu spotkaniach, zanotowaliśmy jednak bardzo długie pasywne momenty, które potrafiły trwać aż do okolic 80 minuty. Kiedy w meczu z Rosjanami zadaliśmy szybki ogłuszający cios, w okolicach 15 minuty zaczęliśmy się coraz głębiej cofać.

Nie jest błędem oddanie inicjatywy rywalom na jakiś czas meczu. Przewinieniem jest już brak jakichkolwiek odpowiedzi na jego coraz śmielsze i liczniejsze próby ataków.  Rosjanie jeszcze w pierwszej połowie zostawiali jedynie dwóch środkowych obrońców w okolicach połowy boiska. Bo po prostu nie wymusiliśmy na nich konieczności większej asekuracji przy wyprowadzaniu piłki. Ofensywny impas przerwał jedynie ,,centrostrzał” Jakuba Świerczoka i niezbyt groźna główka Karola Świderskiego, która była naszą ostatnią groźną wizytą w polu karnym zespołu ,,Sbornej”.

W meczu z Islandią bramkę zdobyliśmy w 34. minucie po dograniu Tymoteusza Puchacza z lewej strony pola karnego. Zapoczątkowało to jego odważne ofensywne próby, które od czasu do czasu ożywiały naszą dosyć ślamazarną grę. Na dobrą sprawę, porządną okazję do zdobycia gola stworzył dopiero w 84. minucie duet Kozłowski-Świderski.

Trzeba przyznać selekcjonerowi Sousie, że pod jego wodzą reprezentacja próbuje grać spokojniej i cierpliwiej. Piłkarze wolą wymienić kilka krótkich podań, zamiast jednego szybkiego i długiego. Portugalczyk stara się dawać możliwość współpracy zawodnikom, którzy na boisku dobrze się znają. Przykładem może być gra w trójce Kamila Jóźwiaka, Jakuba Modera i Tymoteusza Puchacza. Szybkie podania między środkowym pomocnikiem Brighton, a jednym z wahadłowych często tworzą sytuacje do dośrodkowania. Też pomagają zdobyć przewagę na małej przestrzeni w bocznych sektorach boiska.

W meczach pod wodzą Paulo Sousy, poza jego debiutem z Węgrami, Polacy tracą bramki z powodów błędów indywidualnych. Najczęściej po stałych fragmentach. W spotkaniu z Anglią w pierwszej połowie karnego wykorzystał Harry Kane, natomiast w końcówce meczu słabe krycie przy rzucie rożnym wykorzystał Harry Maguire. Bramka Rosjan to pozostawienie przestrzeni Gołowinowi przez Frankowskiego, zgubienie krycia w polu karnym przez Puchacza i nienajlepsza interwencja Fabiańskiego. W skrócie: błędy indywidualne. W spotkaniu z Islandią przy rzycie rożnym Zieliński łamie linię spalonego, a przy wolnym Grzegorz Krychowiak traci na moment kontakt z zawodnikiem, który ogrywa go bardzo dobrym przyjęciem i wykańcza akcję strzałem w górny róg.

Jak słusznie zauważył redaktor Michał Trela (w tekście ,,Ocena epizodów, lekcja cierpliwości i skala problemu z obroną”), powołując się na słowa Philippa Lahma z jego książki, kibic za bardzo skupia się na epizodach, nie ocenia meczu jako całości. I rzeczywiście w dwóch ostatnich sparingach obraz defensywy, która nie dopuściła do hurtowej liczby groźnych akcji rywali, został zamazany błędami indywidualnymi, przez co opinia publiczna jako słaby punkt kadry Sousy wskazuje dezorganizację obrony. 

Obraz kadry przed mistrzostwami

Jeżeli poprawimy defensywną stronę stałych fragmentów gry. Do tego będziemy skuteczni pod bramką rywala i częściej będziemy stopować zapędy przeciwników, możemy sprawić niespodziankę na Euro. Optymizmem napawa dyspozycja Świerczoka i Świderskiego. Ci wobec kontuzji Milika i Piątka wraz z ,,Lewym” mają stanowić o ofensywnej sile kadry. Puchacz swoim ofensywnym usposobieniem z pewnością otwiera kolejną furtkę selekcjonerowi. Różnorodność stylów prezentowanych przez środkowych pomocników, również pozostawia pole do manewru dla naszego szkoleniowca. Pamiętajmy, że piłce nożnej wszystko jest możliwe. A skoro tak, realnie możemy wierzyć również w sukces Polaków!

 

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki