Obserwuj nas

Rozgrywki

#MinąłWeekend – zaległe mecze Ekstraklasy

Legia wysoko wygrała, twierdza Częstochowa upadła, a Piast przerwą zwycięską passę Radomiaka  – to wszystko wydarzyło się w zaległych meczach Ekstraklasy.

Zwycięski powrót Vuko

Legia Warszawa 4:0 Zagłębie Lubin (zaległy mecz 3. kolejki)

Po meczu w Płocku do dymisji podał się Marek Gołębiewski. Jego miejsce, dość niespodziewanie, zajął Aleksandar Vuković. Popularny „Vuko” powrócił do Legii po nieco ponad roku. Nowy stary trener zdążył przeprowadzić jeden trening, ale miał nadzieję, że jego zespół zgarnie trzy punkty.

Zagłębie bardzo dobrą okazję miało już w 5. minucie. Łukasz Łakomy znakomicie podał do Saszy Zivca, ale w ostatniej chwili piłkę na rzut rożny wybił Mattias Johansson. Na ciekawą akcję Legii trzeba było czekać do 26. minuty. Była to akcja bramkowa. Bartosz Slisz idealnie zagrał do wybiegającego przed obrońców Zagłębia Rafeala Lopesa. Portugalczyk tylko musnął piłkę, ale wystarczyło to żeby umieścić ją w bramce. Zagłębie mogło wyrównać cztery minuty później. Jednakże strzał Kacpra Chodyny został zablokowany. Po chwili w znakomitej sytuacji znalazł się Patryk Szysz. Strzał wychowanka Górnika Łęczna znakomicie wybronił Artur Boruc. W 36. minucie akcję mieli gospodarze. Johansson przebiegł z piłką kilka dobrych metrów i uderzył na bramkę Zagłębia. Nie był to jednak zbyt groźny strzał, więc bez problemów obronił go Dominik Hładun. Trzy minuty później było już 2:0.  Dośrodkowanie Yuriego Ribeiro na gola zamienił Rafa Lopes.

Druga połowa zaczęła bardzo dobrze dla gospodarzy. Josue dośrodkował z prawej strony, a gola strzelił Tomas Pekhart. W 53. minucie było już 4:0. Z rzutu wolnego dośrodkował Josuse, a na listę strzelców wpisał się Mateusz Hołownia. Miedziowi mieli dobrą okazję w 58. minucie. Lecz w niewytłumaczalny sposób piłka nie odnalazła drogi do bramki Legii.

No i to by było na tyle. Legia wysoko pokonała zespół z Lubina. Trener Vuković może być zadowolony ze swojej drużyny. Ten triumf dał Legionistom awans na 15 miejsce w tabeli.

Piast przerwał passę beniaminka

Radomiak Radom 2:2 Piast Gliwice.

Beniaminek z Radomia jako jedyny zespół w tym sezonie może pochwalić się serią sześciu zwycięstw z rzędu. Podopieczni Dariusza Banasika mogą zadziwiać swoją grą, a szczególnie wynikami, które za tym idą. Wygrana nad słabo spisującym się Piastem Gliwice pozwoliłaby radomianom na zajęcie miejsca na podium w ligowej tabeli. Waldemar Fornalik oglądał mecz swoich podopiecznych z trybun. Wszystko za sprawą czerwonej kartki zdobytej w ostatnim spotkaniu z Rakowem Częstochowa.

Początek meczu to dwie okazje Mauridesa. Pierwsza z nich to strzał głową, druga to wykonanie rzutu wolnego. Jednak przy dwóch uderzeniach dobrze w bramce gości spisał się Frantisek Plach. Rozkręcający się Radomiak został zaskoczony, kiedy to gola dla przyjezdnych strzelił Michał Chrapek. Futbolówka szczęśliwie odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Potem gra się wyrównała. Gospodarze nie potrafili stworzyć groźnej sytuacji. Szczęście uśmiechnęło się dla beniaminka w 40. minucie. Dzięki szczęśliwej akcji Leandro z Karolem Angielskim udało się doprowadzić do remisu. Frantisek Plach nie był w stanie wybronić silnego strzału Brazylijczyka. Ale radość nie trwała długo. Po dwóch minutach Piast pomyślnie rozegrał stały fragment gry. Po rzucie wolnym piłka powędrowała w pole karne do niepilnowanego Patryka Sokołowskiego. Tę bramkę należy zapisać po stronie defensywy radomian. Nie można zostawiać tyle miejsca we własnym polu karnym przeciwnikowi. Przerwa przydała się wszystkim, aby trochę ochłonąć. Emocji, szczególnie w końcówce, nie brakowało.

Radomiak nie przegrał od 25 września. Dlatego beniaminek zdeterminowany był do odrobienia strat. W 52. minucie ponownie błysnął Leandro. Tym razem zszedł już na swoją pewniejszą lewą nogę i oddał strzał po długim słupku. Na tablicy wyników ponownie widniał remis. Radomiak próbował pójść za ciosem. Wielką ofiarnością w obronie popisywali się obrońcy Piasta. Mimo kilku błędów udało im się uniknąć kolejnej straconej bramki. Przyjezdni od czasu do czasu próbowali się odgryzać gospodarzom. Jednak wynik do końca meczu się nie zmienił.

Piast przerwał serię zwycięstw Radomiaka. Beniaminek i tak może być zadowolony, ponieważ kończą już dziesiąty mecz bez porażki. A dla nich każdy punkt w tym sezonie jest powodem do dumy. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia i kibice, ale także piłkarze patrzą przed siebie, a tam już walka o ligowe podium. Na zakończenie roku Radomiak pojedzie do Warszawy powalczyć z Legią, a Piast podejmie u siebie Stal Mielec.

Górnicy na fali

Raków Częstochowa 1:2 Górnik Zabrze

Ostatnie spotkanie dla Rakowa zakończyło się bardzo szczęśliwie, kiedy to w ostatniej akcji meczu komplet punktów zapewnił gol Mateusza Wdowiaka. W środowy wieczór Mateusz Wdowiak też dał chwile radości częstochowskim kibicom, ale efekt finalny był inny niż w piątkowym spotkaniu z Piastem. Ale po kolei. Do Częstochowy przyjechał Górnik, będący ostatnio w dobrej dyspozycji (trzy zwycięstwa, jeden remis). Tym razem jednak w wyjściowej jedenastce zabrzan zabrakło Lukasa Podolskiego, który pauzował za kartki. Jednak przyjezdni byli zmobilizowani, aby jako pierwszy zespół w tym sezonie pokonać Rakowa na ich stadionie.

Gospodarze nie mieli zamiaru odpuścić i od początku narzucili swój styl gry. Zabrzanie nie przeciwstawiali się silnie Rakowowi. W 16. minucie Mateusz Wdowiak otrzymał dokładne prostopadłe podanie, pokonał jednego obrońcę i w sytuacji sam na sam z bramkarzem, dał prowadzenie swojej drużynie. Częstochowianie nie zwolnili tempa, a kolejną okazję miał ponownie Mateusz Wdowiak, której nie wykorzystał. Przyjezdni nie oddali w pierwszej połowie ani jednego celnego strzału.

Po zmianie stron zobaczyliśmy pewniejszego Górnika. I to przyniosło efekty. W 66. minucie bliźniaczą akcję wykonali goście. Jesus Jimenez otrzymał prostopadłe podanie od Krzysztofa Kubicy. Hiszpan w starciu z Vladanem Kovaceviciem pozostawił Bośniaka bez szans. Raków był zaskoczony ofensywnym stylem gry Górnika. Były to inne drużyny niż te z pierwszej połowy. W 83. minucie Mateusz Cholewiak uderzył pewnie po długim słupku. Milan Rundić mógł wcześniej przerwać akcję, ale poszedł na raz. Zmiennik Górnika sprytnie to wykorzystał.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1471196435177684992?s=20

Raków ponosi kolejną stratę punktów w ostatnim czasie, a pozycja lidera Ekstraklasy zaczyna się oddalać. Nie ma na razie, co bić na alarm w Częstochowie, ale ostatnie słabsze wyniki oddalają Raków od walki o mistrzostwo. Natomiast Górnik po słabym początku sezonu nabiera wiatr w żagle i już teraz plasuje się na 6. lokacie. Przed oboma zespołami jeszcze jedna kolejka przed przerwą zimową. A po długiej przerwie dyspozycja wielu drużyn może być zupełnie inna niż ma to miejsce obecnie.

 

Autorzy:

Mateusz Adamczyk

Mateusz Bartoszek

 

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Rozgrywki