Obserwuj nas

Ekstraklasa

Świąteczny prezent Stali w Sercu Łodzi

Stal przyjechała do Łodzi jak po swoje. Mielczanie wykorzystali swoje szanse i wygrali 2:0 z miejscowym Widzewem. Łodzianie przegrali trzeci mecz z rzędu u siebie, a Stal wygrała pierwszy raz od 4 listopada.

W minionej kolejce zarówno podopieczni Kamila Kieresia, jaki i Janusza Niedźwiedzia zakończyli swoje spotkania remisami 1:1 po tym, jak musieli odrabiać straty. Dodatkowo obie drużyny nie punktują rewelacyjnie na wiosnę. Na dziesięć rozegranych spotkań Widzew zdobył dziewięć oczek. Jeszcze gorzej jest w Stali, gdzie mielczanie dopisali sobie tylko cztery punkty.

W wyjściowej jedenastce trener Kiereś dokonał dwóch zmian. Od pierwszej minuty okazję do gry dostali Arkadiusz Kasperkiewicz oraz Bartłomiej Ciepiela, dla którego był to debiut w podstawowym składzie tej drużyny. Natomiast składem wciąż rotuje szkoleniowiec Niedźwiedź. Wprowadził cztery zmiany. Tym razem szansę pokazania swoich umiejętności od pierwszego gwizdka mieli: Patryk Stępiński, Mato Milos, Andrejs Ciganiks oraz Jakub Sypek. Trener Widzewa wciąż szuka najlepszego rozwiązania, co do wyboru składu. Jesienią dokonywał mniej zmian, ale prezentowana gra przez łodzian, a przede wszystkim wyniki, były dużo lepsze. Dodatkowo w doborze optymalnego zesetawienia nie pomagają drobne urazy widzewiaków.

Dwa ciosy Stali: na początek i po przerwie

Początek meczu pokazał, że Widzewowi ciężko będzie się przełamać w Sercu Łodzi.  Po dość wyrównanej grze łodzianie już od 9. minuty musieli gonić wynik.  Dużo czasu i miejsca na dogranie piłki w pole karne miał Marcin Flis. Futbolówka wylądowała przed Ciepielą, który perfekcyjnie dołożył nogę do piłki, która poszybowała precyzyjnie w okienko bramki Henricha Ravasa. Słowak nie miał najmniejszych szans na obronę. Dla 31-latka była to debiutancka bramka w Ekstraklasie.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1644691715964522497?s=20

Widzew mógł szybko odpowiedzieć po uderzeniu z woleja Bartłomieja Pawłowskiego, ale futbolówka… obiła tylko słupek. Nie zliczymy już, który raz w sezonie ma miejsce taka sytuacja. W 20. minucie z powodu urazu boisko opuścił Fabian Hiszpański. Zastąpił go Maciej Wolski.

Przebieg gry był dość wyrównany. Stal nie położyła się przed gospodarzami. Konstruowali dość starannie akcje, tak samo zresztą jak RTS. Jednak brakowało pomysłu na wykończenie. Łodzianie ratowali się wieloma wrzutkami w pole karne, licząc, że piłka spadnie pod nogi któregoś z widzewiaków. Im częściej Widzew przebywał na połowie rywala, tym bardziej  Stal liczyła na przeprowadzenie skutecznej kontry. Do przerwy Widzew oddał cztery strzały, przy jednym Stali. Jednak nie od dziś wiadomo, że nie liczy ilość, ale jakość. A tej przy uderzeniu Ciepieli zdecydowanie więcej mieli przyjezdni.

Po zmianie stron Widzew ponownie ruszył z determinacją, ale Stal szybko wybiła gospodarzom myśl z głowy, że ci mogą pokusić się o odwrócenie niekorzystnego wyniku.  W 52. minucie Mateusz Mak znalazł drogę do bramki Ravasa. Dla Maka jest to drugi mecz ze strzelonym golem. Po rzucie rożnym piłka została źle wybita przez Pawłowskiego. Futbolówka trafiła na 15. metr, a z tego miejsca dobrym uderzeniem popisał się wspomniany Mak.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1644706540614549504?s=20

Czutka Kieresia

Kamil Kiereś na początku swojej przygody ze Stalą może pochwalić się dobrymi wyborami. W spotkaniu z Jagiellonią dał szansę gry od pierwszej minuty Mateuszowi Makowi, który przez ostatnie miesiące u Adama Majewskiego siedział na ławce. W ciągu tygodnia Mak odwdzięczył się trenerowi dwoma golami. Tak samo było z Ciepielą, który w debiucie zdobył bramkę dającą prowadzenie w spotkaniu. Dodatkowo w podstawowym składzie Stali znaleźli się sami Polacy.

Widzew nie pozostał obojętny wydarzeniom boiskowym. Łodzianie próbowali swoich sił w ataku pozycyjnym, albo zaskakiwali rywala podaniami za linię obrony. Jednak problem polegał w tym, że te zagrania były niedokładne. Im bliżej było końca spotkania, tym w poczynania gospodarzy wkradało się coraz więcej nerwowości, a to nie pomagało w stworzeniu dobrej sytuacji bramkowej. Dodatkowo licznie zgromadzonych kibiców mogły irytować złe podania oraz strzały zmierzające donikąd. Idealnym podsumowaniem tego występu łodzian był strzał Jordiego Sancheza. Hiszpan w dogodnej sytuacji uderzył z dala od bramki rywala.

Wiele jakości nie wnieśli też zmiennicy. Szczególnie Bułgar Bożidar Czorbadżijski, który nie dość że wykłócał się z sędzią, tym samym przedłużając grę, to również pozostawił wiele do życzenia swoim nieudolnym powrotem za akcją. Stal wykorzystała skutecznie swoje okazje. Kiedy mielczanie mieli już korzystny wynik, w obronie nie zabrakło kluczowej w takich momentach koncentracji. To spowodowało, że gospodarze musieli ratować się rozpaczliwymi strzałami.

https://twitter.com/FksStalMielec/status/1644723751131443201?s=20

Widzew przegrał już 3 mecz z rzędu u siebie. Za tydzień jadą do Częstochowy i w tej formie ciężko oczekiwać, że będą w stanie wywalczyć choćby punkt. Stal po 10 meczach bez wygranej, w końcu odnosi zwycięstwo. Kamil Kiereś na 6 możliwych  punktów zgarnia 4. Na święta zawodnicy Stali wrócą z dobrym prezentem. Zwycięstwo może smakować przy wielkanocnych stołach doskonale, patrząc na fakt, że to pierwszy triumf od pięciu miesięcy.

1 Comment

1 Comments

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Ekstraklasa