Obserwuj nas

Ekstraklasa

Raków gromi Lechię w trybie ekonomicznym

Piątkowy mecz Rakowa w Częstochowie zakończył się zwycięstwem 4:0 nad Lechią Gdańsk. Sam wynik nie może być jednak zaskoczeniem, bowiem zarówno porażka Lechii, jak i wysoka różnica bramkowa były bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę formę obydwu zespołów.

Wynik lepszy niż gra

Pierwsza połowa była w wykonaniu „Medalików” bardzo kiepska. Brakowało dokładności w rozegraniu, zupełnie nie istniała faza wykończenia. Być może dało o sobie znać skupienie na wtorkowym finale Pucharu Polski i jego kosztem mecz z Lechią zaczęli mocno rozkojarzeni. Także drużyna Lechistów – trzeba im to oddać – w pierwszej połowie wreszcie wyglądała jak zespół walczący o utrzymanie. Nie stworzyli sobie sytuacji, ale dość skutecznie utrudniali Rakowowi zakładanie pressingu i rozgrywanie piłki. Na nieszczęście dla Lechii w 45. minucie Bogdan Racovitan posłał piłkę za linię obrony, do której ruszył Fabian Piasecki. Technicznym podbiciem piętą przelobował Michała Buchalika i strzelił swojego szóstego gola w sezonie, pierwszego od powrotu z kontuzji.

Druga połowie na luzie

Bramka Piaseckiego wyraźnie pozwoliła reszcie zawodników Rakowa zejść na przerwę z oczyszczoną głową. W drugiej połowie zobaczyliśmy klasyczny Raków. Przez pierwsze 15 minut powoli się rozkręcał, ale po 60 minucie przejął totalną kontrolę nad spotkaniem. W 75. minucie Fran Tudor posłał piłkę po ziemi między czterema zawodnikami Lechii. Dobiegł do niej, zamieniając na gola, Władysław Koczerhin. Sześć minut później Janis Papanikolau oddał strzał na bramkę Lechii. Nie było to uderzenie zbyt silne, ani nawet zbyt dobre, ale na nieszczęście Buchalika piłka odbiła mu się od rękawicy i trafiła do bramki. Wreszcie przyszła 90. minuta. Świetne, długie podanie do Gutkovskisa posłał niegrający zbyt wiele, ale perspektywiczny Wiktor Długosz. Łotysz kapitalnie wykończył tę akcję, ustalając tym samym końcowy wynik spotkania.

Nastroje przed finałem

Raków de facto zdobył już mistrzostwo. Do matematycznego przyklepania brakuje mu jednego punktu, a czekają go mecze z Koroną, Lechem, Wisłą i Zagłębiem. Najtrudniejszym starciem będzie oczywiście finał Pucharu Polski przeciwko Legii Warszawa, która także wygrała piątkowy mecz ligowy (2:0 z Wisłą Płock). Poprzedni bój między tymi drużynami, zakończył się wygraną „Wojskowych” 3:1. W rundzie jesiennej Raków zwyciężył za to 4:0. Trudno wskazać faworyta do podniesienia Pucharu Polski. Czeka więc nas pewnie elektryzujące starcie.

 

 

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Ekstraklasa