Obserwuj nas

Ekstraklasa

Niewykorzystana szansa – Lech ulega Górnikowi Zabrze

W niedzielne popołudnie ostatniego dnia kwietnia Lech podejmował przy Bułgarskiej Górnika Zabrze. Przyjezdni wygrali po trafieniu Daisuke Yokoty w końcówce pierwszej połowy. Kolejorz nie wykorzystał tym samym możliwości powrotu na ligowe podium i w tej chwili traci dwa punkty do Pogoni Szczecin.

Problemy kadrowe

Tego dnia John van den Brom musiał radzić sobie bez Antonio Milicia, któremu dolegał lekki uraz oraz Mikaela Ishaka, który jest nieobecny od kilku spotkań z powodu infekcji. Jeśli dołożymy do tego kontuzję Filipa Szymczaka oraz kilkumiesięczną absencję Bartosza Salamona, robi się już naprawdę poważny problem. A jak przecież doskonale wiemy, żaden piłkarz nie jest zrobiony ze stali i raz na jakiś czas będzie musiał odpocząć. Do tego dochodzą oczywiście zawieszenia za kartki. Biorąc pod uwagę fakt, że Lech rozegrał w tym sezonie ponad 50 spotkań, możemy jasno stwierdzić, że zarząd klubu z Poznania nie wywiązał się najlepiej ze swojego zadania, którym było przygotowanie naprawdę mocnej kadry. Piłkarze tacy jak Gio Tsitaishvili, Mateusz Żukowski, Dominik Holec czy Artur Rudko, łagodnie mówiąc, nie sprawdzili się. Idę z Państwem o zakład, że za rok lub dwa już nikt o nich w Poznaniu nie będzie pamiętał.

W obliczu kiepskiej formy chociażby Barry’ego Douglasa, Adriela Ba Loui i przede wszystkim Joao Amarala dochodzimy do sytuacji, w której  trener Lecha nie ma za bardzo jak dokonać zmiany, która pomoże odwrócić wynik spotkania. Przed włodarzami Kolejorza ciężkie lato. Z klubu odejdą zawodnicy wypożyczeni, Michał Skóraś, Lubomir Satka oraz Artur Sobiech. Wciąż niejasna jest przyszłość Douglasa i Rebocho, a także Filipa Dagerstala. W tej sytuacji w klubie potrzebne będą transfery co najmniej dwóch środkowych obrońców, lewego defensora, dwóch lub nawet trzech skrzydłowych oraz napastnika. I to muszą być zawodnicy, którzy będą stanowili o sile Kolejorza, a nie będą jedynie uzupełnieniem składu.

Brak pomysłu na grę

Lech miał podczas meczu z Górnikiem ponad 70% posiadania piłki. Jak łatwo więc zatem policzyć, zawodnicy gospodarzy utrzymywali się przy piłce przez prawie 65 minut. Nie udało im się jednak w tym czasie dokonać niczego sensownego. Kolejorz grał wolno, nudno, nie przyspieszał gry, a pomysł na rozwiązanie akcji ograniczał się do wrzutek w pole karne (głównie nieudanych) oraz uderzeń z dystansu, które również nie przyniosły bramek. Oczywiście duża w tym zasługa piłkarzy Górnika, którzy świetnie neutralizowali ataki gospodarzy. Sami potrafili przeprowadzać groźne i co najważniejsze szybkie kontry. Po jednej z nich strzelili gola, który dał im cenne trzy punkty. W pozostałych sytuacjach dobrze interweniował Bednarek. Możemy usprawiedliwić tak kiepską prezencję piłkarzy Kolejorza tym, że nie są przyzwyczajeni do tak dużej liczby spotkań w sezonie. Mimo wszystko do końca rozgrywek zostały jeszcze cztery ważne spotkania. Ewentualny brak kwalifikacji do europejskich rozgrywek byłby olbrzymim ciosem dla zawodników, ale przede wszystkim fanów drużyny z Poznania.

Co z grą w Europie?

Jak doskonale wiemy, w tej chwili Lech znajduje się na ostatnim miejscu premiowanym grą w kwalifikacjach do Ligi Konferencji Europy. Nie jest to jednak miejsce pewne – pięć punktów mniej od Lecha ma Warta, a jedno oczko mniej od Zielonych – Piast. Ponadto Kolejorzowi nie sprzyja fakt, iż ma dość trudny terminarz. Już w najbliższą niedzielę zmierzy się on przy Bułgarskiej z Cracovią. Drużyna Jacka Zielińskiego świetnie radzi sobie w starciach z teoretycznie mocniejszymi rywalami. W tym sezonie wygrała już z Rakowem i Legią, a także urywała punkty Lechowi i Pogoni.

Następnie ekipa Johna van den Broma uda się do Częstochowy, by zagrać z Rakowem. Być może Kolejorzowi pomoże to, że drużyna Marka Papszuna będzie miała już wówczas przyklepane mistrzostwo Polski. Jedno jest jednak pewne – Lech z Rakowem grać nie potrafi. Ostatni raz wygrał wiosną 2020 roku, gdy piękną bramką zza pola karnego popisał się Jakub Moder. Później Lech zmierzy się jeszcze z Koroną oraz Jagiellonią. Drużyny te nie zajmują najwyższych miejsc w ligowej tabeli, lecz grają naprawdę dobrze pod batutą nowych, młodych szkoleniowców – Kamila Kuzery i Adriana Siemieńca. Kolejorzowi do gry w Euopie wystarczy siedem punktów, a może nawet i mniej. Czy zawodnikom ustępującego mistrza Polski uda się ta sztuka? Czas pokaże.

Kibic poznańskich klubów, entuzjasta Ekstraklasy, początkujący dziennikarz.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Ekstraklasa