Cracovia
Fajerwerki na trybunach, walka na boisku – Cracovia zremisowała z Legią
-

Autor
Kacper Czerwonka

Weekend z Ekstraklasą w krakowskim wydaniu zakończyłem na stadionie przy ulicy Józefa Kałuży. Cracovia w jednym z najważniejszych dla niej meczów sezonu spotkała się z Legią Warszawa Marka Papszuna. Mecz zakończył się wynikiem 1:1, a po równym boju oba zespoły dopisały do swojego konta po punkcie. Bramki zdobyli Michal Sevcik oraz Lasse Selvag Nordas.
Co odróżniało ten mecz od piątkowego starcia Wieczystej z Rakowem? (O tym meczu przeczytanie u nas TUTAJ) Na wstępie oczywiście atmosfera na trybunach. Ponad 12 tysięcy kibiców Cracovii i wypełniony warszawiakami sektor gości, to od początku zwiastowało pełne emocji spotkanie. Jeśli nie na boisku, to przynajmniej wokół niego. Widowisko rozpoczęli zawodnicy Legii, szybko wyprowadzając groźną akcję prawą stroną, na której jak zawsze dzielnie pracował Paweł Wszołek. Zabrakło jednak jego etatowego kolegi z przeciwnej flanki, bo z urazem wciąż zmaga się będący w niezłej formie Ruben Vinagre. W jego miejsce wskoczył Kacper Chodyna, ale zagrał kolejny słaby mecz. Po kilkunastu minutach równej, choć powolnej gry w ataku pozycyjnym, zespół na plecy wziął wreszcie Michal Sevcik. Czech ruszył w stronę pola karnego, zrobił różnicę prowadzeniem piłki i soczyście uderzył zza szesnastki, pokonując wreszcie Sebastiana Madejskiego.
Problemy w środku, niespodziewany bohater z przodu
Cracovia wzięła się za odrabianie strat, ale brakowało jej szczególnie pewności w środku pola, który zdominował duet Kapustka – Urbański. Al-Ammari prezentował się solidnie jako „szóstka”, ale w rozegraniu nie pomagali mu ani Karol Knap, ani nawet Mateusz Klich. Z piłką przy nodze jak zawsze pewny był Ajdin Hasić, próbując coraz to kolejnych dryblingów. Ostatecznie bohaterem okazał się Lasse Selvag Nordas, rozgrywający dopiero piąte spotkanie w barwach „Pasów”. Norweg przeprowadził indywidualną akcję, wziął na zamach Wojciecha Urbańskiego i huknął sprzed pola karnego. Nie dał szans zasłoniętemu przez defensorów Otto Hindrichowi na obronienie piłki lecącej przy samym słupku.
Emocje w końcówce, nie zabrakło kontrowersji…
Druga połowa przez dłuższy czas nie owocowała w dogodne sytuacje. Dość wspomnieć, że do 72. minuty nie ujrzeliśmy celnego strzału. Bardzo pewny w defensywie był Kamil Piątkowski, wspierany przez Arkadiusza Recę, który pojawił się w przerwie. Wszedł na boisko za Pawła Wszołka. Reca nie miał wiele do roboty, bo akcje napędzał wspomniany wcześniej Hasić, atakując raczej flankę Chodyny i Deziela Jr. Bośniak swoją najlepszą okazję miał w 86. minucie, kiedy to wyszedł sam na sam z Hindrichem, a bramkarz reprezentacji Rumunii kapitalnie interweniował przy jego strzale. Kilka chwil później doszło do sporej kontrowersji związanej z decyzją sędziego Piotra Lasyka. Wydawało się bowiem, że Reca „przystemplował” Knapa, który natychmiastowo padł w polu karnym. Piłkarz gospodarzy chwilę później pokazał arbitrowi własnego buta, w pewien sposób poturbowanego przez rywala. Lasyk pozostał jednak obojętny na pretensje krakowian i nie podszedł nawet do monitora. W ostatnich minutach oba zespoły chciały atakować. Papszun posłał w bój Jana Kuchtę czy Bogdana Wjunnyka. Bartosz Grzelak natomiast sam wspominał na konferencji pomeczowej, że w tej sytuacji musiał zawalczyć o trzy punkty. Mimo chęci i ambicji żadnemu z napastników nie udało się wpakować piłkę do siatki, a zespoły musiały podzielić się punktami.
Cracovia: Madejski, Henriksson, Kakabadze, Traore, Burlet, Al-Ammari, Knap, Klich, Hasić, Minczew, Nordås.
Ławka: Chrapusta, Bobek, Selan, Glik, Zahiroleslam, Baumgartner, Eyob Abraha, Dej, Perković, Kameri, Piła, Berte.
Ławka: Chrapusta, Bobek, Selan, Glik, Zahiroleslam, Baumgartner, Eyob Abraha, Dej, Perković, Kameri, Piła, Berte.
Legia: Hindrich, Piątkowski, Augustyniak, Diezel Jr., Wszołek, Kapustka, Urbański, Chodyna, Ševčík, Zjawiński, Adamski.
Ławka: Brkić, Fukuda, Szymański, Arrieol, Kuchta, Reca, Čolak, Szczepaniak, Arsenić, Wjunnyk, Stępniewski.
Skomentuj
Advertisement