Obserwuj nas

Ekstraklasa

Wieczysta przegrywa z Rakowem, Lamine Diaby-Fadiga bohaterem!

Ah, długa przerwa od stadionowej Ekstraklasy zachęciła mnie, żeby w piątkowy wieczór wybrać się na hit kolejki – widowisko zwane meczem pomiędzy Wieczystą Kraków a Rakowem Częstochowa, przed pierwszym gwizdkiem – 15. i 18. drużyną ligi. Spotkanie to zakończyło się wynikiem 2:1 dla przyjezdnych, a bohaterem okazał się zmiennik, Lamine Diaby-Fadiga.

Nudy w pierwszej części

Frekwencja kibiców z Krakowa nie powalała – to niestety nic nowego i dziwnego. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w tym samym czasie fanatycy zaprzyjaźnionej Wisły tłumnie kroczyli na stadion Widzewa, z którym to spotkali się o 20:30. Za to nieźle prezentowała się delegacja z Częstochowy, która od pierwszej minuty dzielnie dopingowała swoich piłkarzy. Czy zawodnicy trenera Kaczmarka odwdzięczyli się kibicom? Na pewno nie efektownym futbolem. Przez dłuższy czas jedyną groźną sytuacją pozostawała ta z 24. minuty. Karol Struski uderzył w okolice okienka, ale świetnie interweniował Mateusz Kochalski. Mimo wszystko docenić należy młodego Isaka Brusberga. Jego rajd w końcowej fazie pierwszej połowy sprawił, że komentatorzy wreszcie mogli podnieść głosy. Wieczysta zaś, choć generowała wyższe „expected goals”, również nie porywała swoją grą. Na papierze kreatywny środek pola złożony z Lucasa Piazona, Tobiasa Christensena i Mikela Maigaarda w rzeczywistości nie był w stanie przedrzeć się przez duet Oskar Repka – Karol Struski. Wahadłowi za to próbowali głównie niezbyt udanych wrzutek na Koulourisa i Milicia, także ze stałych fragmentów gry. Do przerwy na tablicy wyników więc emocjonujące 0:0!

Bohater Rakowa

W drugiej części meczu zmieniło się niewiele. Przynajmniej na jej początku. Koulourisa dobrą centrą obsłużył Piazon, ale Grek kompletnie chybił. Raków nie wyglądał, jakby miał przejąć się tym zagrożeniem i wciąż grał zbyt wolno, schematycznie i bez jakiejkolwiek kreatywności. Marazm ten przerwał jednak zmiennik posłany w bój przez trenera Florentina Petre, Lisandro Semedo. Były skrzydłowy Radomiaka wybiegł za linię obrony, znalazł się w sytuacji 1 na 1 z Kacprem Trelowskim i pewnie dokończył dzieła. Raków musiał podjąć rękawicę i pewne ryzyko, ruszając do ataku. Po jednym z nich w szesnastce gospodarzy nastąpił totalny chaos, a ostatecznie z woleja uderzył Erick Otieno. Strzał ręką zablokował Koulouris, a sędzia Paweł Raczkowski zadecydował – jedenastka! Tą pewnie wykonał zaś Lamine Diaby-Fadiga, a więc poważne granie zaczęliśmy w 79. minucie. Oba zespoły poczuły wiatr w żaglach i postanowiły wreszcie zawalczyć o komplet punktów. W 88. minucie fatalny błąd popełnił Duje Dujmović, a skorzystał na nim duet Makuch – Diaby-Fadiga. Polak zanotował asystę, a Gwinejczyk skompletował dublet. Gorący stołek pod trenerem Kaczmarkiem znacznie ostygł.
Ostatecznie więc oczka wyrwał zespół gości, który po spotkaniu zrównał się w tabeli z przedostatnim Śląskiem Wrocław. Wieczysta z kolei jest coraz bliżej strefy spadkowej – na jej koncie zaledwie osiem punktów.
Wieczysta: Kochalski – Fila, Djermanović, Milić, Dujmović, Pestka – de la Rosa, Christensen, Maigaard, Piazon, Koulouris.
Ławka: Mikułko, L. Semedo, Lederman, Knezevic, Zagrodzki, Dankowski, Białek, Miki Villar, Vojtko, Pusić, Lungoyi, Mras.

Raków: Trelowski – Tudor, Racovițan, Svarnas, Otieno, Repka, Struski, Brusberg, Emreli, Pieńko, Makuch.
Ławka: Żołneczko, Karić, Napieraj, Brorsson, Kochergin, Kwiatkowski, Zätterström, Jean Carlos, Perović, Mirčetić, Diaby Fadiga, Basse.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Ekstraklasa