Obserwuj nas

Rozgrywki

Ulubiony sport polskich piłkarzy – hazard

Wieczór, środek tygodnia, w kinie nic ciekawego nie grają, sklepy w galerii Mokotów są powoli zamykane a fajnie byłoby coś zrobić z „ciężko” zarobionym hajsem…

Tak wygląda życie niektórych piłkarzy. Co w takim razie zrobić z naszymi pieniędzmi aby dobrze się zabawić, poczuć dreszczyk emocji i stać się panem świata? Meczów nie można stawiać u stacjonarnego bukmachera, a przez Internet to nie jest taka sama zabawa. W takim razie gdzie by tu się wybrać aby poczuć ten wcześniej wspomniany dreszczyk emocji?

Bardzo częstym wyborem staje się kasyno, miejsce eleganckie, gdzie jest mnóstwo osób, drinki są podawane przez śliczne barmanki i możemy się pochwalić swoim bogactwem… Doskonale wszyscy zdajemy sobie sprawę jak to się kończy, ale może zacznijmy od tego jak to się wszystko zaczyna. Wizyta w kasynie to nic wielkiego, wszyscy są mili, co chwile podchodzi ktoś i proponuje coś do picia, jedzenia, więc warto wyjąć jakąś skromną sumę z portfela i zagrać np. w Black Jacka z krupierem. Gra jak każda inna, nie jest skomplikowana, więc każdy zrozumie zasady i przegranie jakieś symbolicznej kwoty na początku nie stanowi większego problemu. Problem pojawia się wtedy, gdy „duże dzieci” jakimi są piłkarze zaczynają grać na większe sumy. Co to jest za problem przegrać 10 000zł, jak się zarabia 70 000zł miesięcznie? Przecież za te 10 000zł mogli wygrać 100 000zł.

Jakby nie patrzeć, czysty zysk. A to tak wcale nie działa, kasyno zawsze, z biegiem czasu wygrywa. Jeśli już przegraliśmy tą wczesnej wspomniana „dyszkę”, to warto byłoby przyjść drugi raz i wygrać. Niestety następuję to samo co wcześniej i znowu przegrywamy, ale do trzech razy sztuka, teraz to już na pewno wygramy. W końcu pokażemy temu beznadziejnemu krupierowi kto jest panem świata. Co wtedy następuje? Oczywiście, aby się odegrać gramy na dwa razy wyższe stawki, bo nie mamy czasu na głupoty i wiecie co może nas najgorszego spotkać? Wygrana! Pewnie w waszych głowach nasuwa się pytanie „Co on kurwa ćpa?”, „Wygrana najgorszą rzeczą jaka może nam się stać?”,  „WTF”?

Właśnie wygrana jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać nasze „duże dzieci”, bo wtedy Pan Piłkarz widzi, że się da, wiec czemu nie zagrać grubiej? I wtedy całą zabawa trwa w najlepsze. Jest kilka przykładów piłkarzy którzy lubili sobie pograć w karty, ruletkę albo po prostu poklikać na automatach: Jodłowiec ,Grosicki, Burliga, Geworgian, Ostrowski, Król czy nawet Mila. Czy oni sobie poradzili? Nie wiem, ale życzę im aby tak było, bo to świetni sportowcy. Wspominam o dużych nazwiskach, ale mimo wszystko, oni w jakiś sposób mogą się kontrolować miedzy innymi dlatego, że boja się opinii publicznej, dziennikarzy i kibiców. Ja, gdybym zobaczył np. Kucharczyka przy rulecie to kazałbym mu grzecznie wypierdalać stamtąd i brać się za treningi. Myślę, że większe problemy maja piłkarze bardziej anonimowi, bo nie są tak medialni, więc nie muszą się tak ukrywać przed fotoreporterami. Hazard wśród piłkarzy jest, był i będzie niestety. Na początku to niewinna zabawa, chęć pewnego rodzaju rywalizacji, a potem zaczyna się dramat.

Czytając kiedyś wywiad z Grosikiem na temat hazardu zapamiętałem szczególnie pewną część rozmowy. Na pytanie: czy jest wyleczony z hazardu? Kamil powiedział: „Byłbym frajerem gdybym tak myślał. Uzależnienie od hazardu to nie jest ból głowy, na który bierzesz tabletkę i zaraz ci przechodzi. To ciągła walka. Ja przez dziesięć następnych lat mogę nie grać w ruletkę. Ale potem mogę znów zagrać i polegnę.”

Jak dla mnie Grosik wygrał, bo zdał sobie sprawę z tego wszystkiego w dobrym momencie, spotkał na swojej drodze mnóstwo ludzi którzy mu pomogli i między innymi dzięki nim i oczywiście sobie jest w tym miejscu gdzie być powinien, a zapowiada się, że będzie jeszcze dalej i tego mu życzę z całego serca.

Wspominałem o piłkarzach, ale nie tylko oni w tym środowisku mają problem z hazardem.

Kolejnym przykładem jest sędzia piłkarski: Hubert Siejewicz, który został przyłapany na gorącym uczynku podczas obstawiania meczów. Nie ukrywam, że ta sytuacja mnie „lekko zaskoczyła”, bo Huber był naprawdę dobrym sędzią, miał podpisany zawodowy kontrakt i był wyznaczany do prowadzenia meczów międzynarodowych. Sędzia Siejewicz tłumaczył się, że obstawiał wynik Agnieszki Radwańskiej, ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie jeśli nawet tak było? Akurat teraz obstawiał Radwańską, a co by było jakby obstawiał mecz piłkarski, który aktualnie sędziuje? Wyobrażacie sobie, że mógłby postawić 50 000zł albo jakaś inną sumę na to, że w pierwszej połowie będzie powyżej pięciu żółtych kartek? Mam mieszane uczucia co do sędziego Siejewicza, bo jego akurat z tej całej „bandy” chyba lubiłem najbardziej, ale to tylko pokazuje jak ciężką chorobą jest hazard. Przecież mógł siedzieć w domu na dupie, w kapciach i postawić przez Internet. Mógł? Oczywiście, że mógł, ale jednak nie potrafił sobie odmówić wejścia do stacjonarnego bukmachera, przecież doskonale zdawał sobie sprawę, że jest osobą publiczną i jest rozpoznawalny, ale nie przeszkodziło mu to aby troszkę się „pobawić”. Ta zabawa kosztowała go więcej niż myślał, bo prawdopodobnie już nigdy nie posędziuje na najwyższym szczeblu rozgrywek, tylko będzie się błąkał po B – klasowych boiskach, sędziując spotkania Coco Jambo z Warszawa-Farmacja Tarchomin.

Wiele się o tym mówi, że piłkarze mają problemy hazardowe, o tym, że piją alkohol lub imprezują, ale nikt nie mówi, co należy zrobić aby im pomóc w ciężkiej sytuacji. Wydaję mi się, że nie tędy droga, że nie powinniśmy się skupiać na tym jak im pomoc lecz na tym jak temu zapobiegać.

Nie jestem alfą i omegą i nie znam odpowiedzi na każde pytanie, ale wydaje mi się, że powinniśmy się bardziej skupić na młodych piłkarzach, na takich którzy właśnie podpisali swój pierwszy kontrakt i zarabiają, jak na swój wiek na prawdę duże pieniądze. Bo co może się dziać w głowie takiego 16 latka który zarabia 5000zł? Czy można powiedzieć, że to w pełni ukształtowany mężczyzna? Oczywiście, że nie, bo to jeszcze dziecko, dziecko, które zarabia na prawdę duże pieniądze. Może jestem zbyt surowy, może tylko mi w wieku 16 lat po głowie chodziły same głupoty, ale jestem jakoś dziwnie spokojny, że nie byłem wyjątkiem jeśli chodzi o mentalność. Byłem gówniarzem, który myślał, że świat do niego należy mimo tego, że w portfelu było 20zł. Myślę, że w głowach tych młodocianych piłkarzy jest to samo co u mnie w tym wieku, czyli nie za wiele, ale oni maja w portfelu więcej niż 20 zł, więc mogą sobie pozwolić na więcej imprez, na więcej zabawy, a niestety jakaś część z nich trafi do kasyna, bo jest fajnie, bo jest modnie, bo można zaimponować rówieśnikom i pokazać się dziewczynom.

Kluby piłkarskie powinny zwrócić na to uwagę wśród młodych graczy i w jakiś sposób ich kontrolować. Na pewno pomogłyby rozmowy z psychologiem. Może do jakiejś części osób trafi.

W każdym klubie powinien być opiekun, a najlepiej jakby nim był były piłkarz, który opowie im o swoich doświadczeniach, o tym czego nie powinni robić, nakreśli ścieżkę kariery i wytłumaczy dlaczego z tej ścieżki nie powinno się zbaczać. Problem hazardu pojawia się na całym świecie, ale nie da się ukryć, że najbardziej w dużych miastach. Jak podpowiada mi kolega duże miasto-duża pokusa…

Podsumowując, czy uważam, że hazard jest zły? Nie, uważam, że wszystko jest dla ludzi.

Polska piłka oczami kibiców. Chcesz dołączyć? DM do @nopawel

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki