Obserwuj nas

1. liga

Ireneusz Mamrot – “Moyes, który został Fergusonem”

Wiele osób mówi, że trener Chrobrego Głogów Ireneusz Mamrot, przypomina wyglądem Davida Moyesa. Jeżeli jednak prześledzimy karierę pochodzącego z Trzebnicy trenera, to nazwiemy go raczej głogowskim Sir Alexem Fergusonem i to nie tylko ze względu na długość pracy, ale również na osiągane wyniki.

Mamrot jest najdłużej pracującym w jednym miejscu trenerem na szczeblu centralnym. W Głogowie jest od grudnia 2010. Jak na polskie realia – wynik wręcz nieprawdopodobny. Kiedy obejmował Chrobrego, zespół występował jeszcze w 3. lidze. Jeszcze w tym sezonie przypieczętował awans do wyższej klasy rozgrywkowej, a po trzech sezonach spędzonych w drugiej lidze, kibice Chrobrego mogli się cieszyć z awansu na zaplecze ekstraklasy. Dziś, dzięki ciężkiej pracy Mamrota, zespół z Głogowa ma ugruntowaną pozycję w I lidze.

Zabrakło pięciu minut do podium

Dopiero zakończony sezon był najlepszym w historii klubu. Głogowianie uplasowali się ostatecznie na szóstej pozycji, a naprawdę niewiele, bo tylko pięciu minut, zabrakło im, aby znaleźć się na podium. W ostatniej kolejce Chrobry mierzył się na wyjeździe z Arką Gdynia, która miała już zapewnione zwycięstwo w lidze, natomiast głogowianie mieli jeszcze szansę zakończyć rozgrywki na trzecim miejscu. Musieli tylko pokonać świeżo upieczonych ekstraklasowiczów z Gdyni i liczyć na zwycięstwo Zagłębia Sosnowiec z Zawiszą Bydgoszcz. Chrobry fenomenalnie wszedł w spotkanie, strzelając bramkę już w 13. sekundzie. Również wynik z Sosnowca układał się pomyślnie dla Głogowa. Kiedy głogowscy kibice pomału zaczynali cieszyć się z trzeciego miejsca, wyrównującą bramkę dla Arki zdobył Yussuff, wprowadzony na boisko zaledwie siedem minut wcześniej. Pomimo lekkiego niedosytu, wynik osiągnięty przez piłkarzy Chrobrego jest bardzo dobry.

Zaufanie to podstawa

Oczywiście w przygodzie Ireneusza z Mamrota z Chrobrym nie zabrakło gorszy chwil. Sezon 2012/13 był chyba swoistym momentem kulminacyjnym. Po bardzo dobrej rundzie jesiennej piłkarze plasowali się w czubie tabeli, co rozbudziło nadzieje kibiców, którzy coraz głośniej zaczęli wspominać o awansie do I ligi. Jednak fatalna wiosna sprawiła, że zespół powtórzył wynik srzed roku i zakończył rozgrywki na ósmym miejscu. W ostatnim spotkaniu piłkarze Chrobrego przegrali przed własną publicznością w derbowym pojedynku z Górnikiem Wałbrzych. Po ostatnim gwizdku sędziego z trybun rozległo się gromkie: „Mamrot, Mamrot pakuj się…”. Na szczęście odmienny pogląd na całą sytuację miał ówczesny zarząd klubu, a dyrektor oświadczył na konferencji prasowej, że trener cieszy się jego pełnym zaufaniem. Ta decyzja okazała się słuszną już w kolejnym sezonie, kiedy Chrobry zwyciężył w rozgrywkach II ligi i zameldował się na zapleczu ekstraklasy. Dziś w Głogowie nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobraża sobie Chrobrego bez Mamrota.

Spadek? Nie, dziękujemy.

Euforii w Głogowie przed nowym sezonem nie zaburzał nawet fakt, że większość ekspertów wskazywała niezbyt bogatego beniaminka z Głogowa jako kandydata do spadku. Dobrego nastawienia nie zmienił nawet inauguracyjny blamaż przed własną publicznością w pojedynku z grającą dziś w ekstraklasie Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Po kiepskim początku sezonu, Chrobry zaczął regularnie punktować, dzięki czemu sezon zakończył w środku tabeli (na 11. miejscu). Pomimo przyzwoitego wyniku w pierwszym sezonie, eksperci (choć już z nieco mniejszym przekonaniem) wieszczyli spadek Chrobrego w obecnym sezonie. Głogowianie jednak nic sobie z tych przesłanek nie robili i mocno weszli w ligę, od początku regularnie punktując, co sprawiło, że objęli nawet na kilka kolejek pozycję lidera. Wtedy o klubie zrobiło się głośno. Takiej dyspozycji nie udało się utrzymać do końca sezonu i ostatecznie głogowianie uplasowali się na szóstej pozycji, ocierając się o podium. Ciężko prognozować co przyniesie kolejny sezon, ale biorąc pod uwagę, że z każdym sezonem trener Ireneusz Mamrot i jego drużyna zaliczają progres, kibice w Głogowie z optymizmem mogą spoglądać w przyszłość.

fot. chrobry.glogow.pl

 

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej 1. liga