Obserwuj nas

Rozgrywki

Osiedlowe boisko dla zawodowców

boisko osiedlowe

Ekstraklasa rozpoczęła rundę wiosenną, jak sama nazwa wskazuje, runda wiosenna rozpoczyna się jesienią. No cóż, pogoda, kalendarz, ESA37. Powodów jest wiele… Coraz bardziej przypomina mi to osiedlowe boisko.

Nie chcę stać się nudny i nie będę znów pastwił się na reformą ESA37, która jak słychać tu i ówdzie zaczyna dogorywać. Wnioskuję więc, że pomysł nie był jednak tak genialny i reformatorski, a wręcz idiotyczny.

Ekstraklasa zaczęła mi przypominać osiedlowe boisko z lat mojej młodości, teraz zarośnięte trawą, wtedy nawet jedno źdźbło nie miało prawa przetrwać. Na boisku tym w godzinach południowych hasały dzieciaki i chłopcy z młodszych klas, my w tym czasie w szkole ustalaliśmy składy, kto na bramce, kto kapitanem. Każdy w głowie miał już jaką ubierze koszulkę, bo to oczywiste, że ktoś musiał być Del Pierem, Ronaldem, Zidanem czy Van der Sarem. Kiedy nadeszła ustalona godzina, wchodziło się na słynne „Wembley” i… przeganiało najmłodszych.

Nie było znaczenia, że grali do 10 goli, a jest dopiero 2:1. Nie miało znaczenia, że mieli jeszcze grać karne i sprawdzić się w „słupki, poprzeczki” czy „beki”. Wyjazd i tyle. Jak któregoś z naszych mama nie puściła pograć, bo miał się uczyć, to dobierało się najwyższego z dzieciaków i stawiało na bramce lub na sztukę gdzieś na boku obrony. Przecież wiadomym jest, że osiedlowe teamy składają się z samych napastników.

Takie właśnie osiedlowe boisko zaczęła przypominać nam od jakiegoś czasu Ekstraklasa. Legia Warszawa i Lech Poznań trochę musiały posiedzieć w domu, co prawda z różnych powodów, ale musiały. Lech, bo jest leniem i nieukiem, który obudził się dopiero po ostrej zjebce i szlabanie na „Pegasusa”. Legia z kolei bujała trochę w obłokach Ligi Mistrzów, a do tego dyrektor szkoły dał im nauczyciela, który potrafił tylko prać po łapach, wyzywać i stawiać jedynki. Nauczyciel ten jedniak miał poszanowanie u dyrekcji. Jego drogi zegarek robił wrażenie, a kiedyś nawet przytrafiło mu się uczyć klasę maturalną w dobrym liceum. Semestr się zbliżał a Lechowi i Legii zaczęli uciekać szkolni średniacy, tacy co czasem przechodzą ledwo z klasy do klasy, a niektórzy to nawet z patologicznych rodzin, zaczęła się nerwówka. Lech i Legia wzięli korepetycje, nowych nauczycieli i ruszyli do pracy. Osobiście lepiej wróżę nauczycielowi Legii, ale to tylko moje głupie prywatne zdanie.

Młodsi znowu wypędzeni

Po lekkim remanencie, obie drużyny wchodzą na to osiedlowe boisko i powoli zaczynają przeganiać słabszych, którzy już witali się z gąską. Ci młodsi mieli nadzieję, że przejmą boisko dla siebie, bo tamci starci zajmą się swoimi problemami z nauką. Mało tego, podobny scenariusz był rok temu i jeśli reforma utrzyma się na przyszły rok szkolny, będzie podobnie…

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki