PODAJ DALEJ
Michał Probierz

Jestem gotów zaryzykować, że większej niespodzianki tego lata już nie będzie. Facet, który od lat powtarza jak słaba i niesprawiedliwa jest nasza liga, decyduje się poprowadzić czternasty zespół w klasyfikacji ostatniego sezonu. Porzucił wicemistrzów Polski dla klubu, którego największym sukcesem w XXI wieku było zajęcie 4. miejsca i udział w I rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Szaleństwo? Być może. W tym szaleństwie jest jednak metoda.

Michał Probierz jest realistą. Nikt w naszej lidze nie ma takiej zdolności przewidywania rzeczywistości, jaką ma on. Nie bez powodu jedynie z Waldemarem Fornalikiem (ale ten z przerwą na prowadzenie kadry) utrzymuje się od dziesięciu lat w Ekstraklasie. Nigdy nie miał problemu ze znalezieniem nowej pracy, a przecież były już szkoleniowiec Jagiellonii nie prowadził topowych zespołów (Wisła była już na równi pochyłej, Lechia nie była na tyle stabilna, by można było w niej osiągnąć sukces), nie ma w swojej CV mistrzostwa, a i jego osoba budzi skrajne emocje w szeroko rozumianym środowisku. Wybór Cracovii dla Michała Probierza jest bardzo dobry, równie dobry co odejście z Jagiellonii.

Dlaczego Michał Probierz musiał opuścić Białystok?

Michał Probierz musiał odejść z Białegostoku, ponieważ w najbliższych latach nie powtórzyłby takiego sukcesu. Na początku sezonu czekałoby go to co zawsze: walka na dwóch frontach z rozprzedaną drużyną, kilka lotów do Kazachstanu i szukanie tanich zastępców. Później kilka słabszych wyników i oglądalibyśmy podobne obrazki do tych sprzed roku – odwrócenie części kibiców, których apetyty po ostatnim sukcesie znacznie się zwiększyły. Z tą polityką klubu musiałby co dwa lata budować wszystko od nowa. Odchodząc z Jagiellonii nie pozwolił nawet na delikatne zabrudzenie swojego pomnika.

Co go czeka w Krakowie?

Krakowski zespół znacznie się wzmocnił: przyszli HelikForsellSowah, za niedługo dołączyć może także Kądzior, o ile sprawę transferu uda się “reanimować”. To są gracze – z wyjątkiem Sowaha – znający polskie realia. Jagiellonię pewnie zaraz opuści kilku kluczowych zawodników. Natomiast po tak słabym roku nikt nie kwapi się do rozkupienia drużyny z Krakowa, bo największe gwiazdy – Kapustka i Rakels zostały już sprzedane. W ostatnim sezonie 3 z 4 drużyn występujących w europejskich pucharach skończyło sezon w grupie spadkowej. Jaga ma przed sobą trudny etap przejściowy, Cracovia już jest za nim.

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Cracovia będzie wyżej niż Jagiellonia i będziemy mogli potwierdzić słuszność tezy „pocałunku śmierci”, a właściwie zrobi to jej autor.

***

Prezes Kulesza za cel postawił sobie samowystarczalność klubu i stopniowe zarabianie na nim. Strategia, chociaż bardzo dobra dla niego, sprawia, że w Białymstoku zawsze będzie jakiś sufit. Limit, ograniczający ryzyko do minimum. Odwołam się do przykładu z angielskich boisk. Arsenal, traktowany przez włodarzy jak firma, przynosi zyski, ale kibice zdecydowanie woleliby świętować mistrzostwa niż świetną sytuację materialną. Profesor Filipiak zaś od lat dokłada do klubu i wie, że już nigdy nie zwróci mu się ta “inwestycja”. Jego majątek i potencjał finansowy jest nieporównywalnie większy niż możliwości Białegostoku. Nie twierdzę, że będzie mógł sobie pozwolić na zakup każdego piłkarza, o jakim pomyśli jego nowy trener, ale utrzymanie drużyny po ewentualnym sukcesie nie będzie stanowiło większego problemu. Profesor Filipiak sfinansuje niedaleko stadionu hotel, ze sportowym zapleczem, a we wrześniu rozpocznie się budowa ośrodka treningowego Cracovii, zostanie oddanych do użytku m.in. sześć boisk treningowych. Takimi inwestycjami profesor Filipiak daje jasny sygnał, że jego klub w przyszłości ma stać się czołowym w Polsce. No i czy nie spełnia się sen Michała Probierza? Baza treningowa, duże lotnisko, ładny stadion…

Dlaczego jednak nie Zachód?

Z kilku powodów. W żadnym zachodnim klubie Michał Probierz nie będzie mógł liczyć na taki autorytet w szatni jak w Polsce. W dodatku świetnie odnajduje się w polskich warunkach, olbrzymim doświadczeniem przebija ligowych rywali i już na starcie ma łatwiej. Do tego zła sława profesora Filipiaka w środowisku piłkarskim jest bardzo na rękę Michałowi Probierzowi. W przypadku porażki zawsze będzie mógł się wybielić: był przecież pod butem szalonego prezesa. Poza tym na Zachodzie są większe dysproporcje w ligach, np. tureckim średniakiem ciężko byłoby mu rywalizować z takimi markami jak Besiktas, Fenerbahce, Galatasaray czy Trabzonspor. Poza tym „polski Guardiola” nie musi decydować się już teraz na zagraniczną ofertę, bo jeśli wyniki nie będą najlepsze, winę zrzuci na złe zarządzanie klubem i utrzyma się na karuzeli trenerskiej – tak było w Wiśle, tak było w Lechii. Ewentualnie potwierdzi, że jest świetnym trenerem, jeśli Cracovię poprowadzi do europejskich pucharów. Wybór Krakowa to zapewnienie sobie kolejnej szansy bez podjęcia ryzyka.

***

Reasumując, Ireneusz Mamrot obejmie zespół, w którym będzie musiał łatać dziury, szukać wzmocnień, nie mając przy tym doświadczenia wcześniejszym startem rozgrywek. Nowy szkoleniowiec Jagiellonii będzie odbywał podróże do Gruzji czy Kazachstanu, w przerwach prowadząc treningi na czymś, co tylko przypomina boisko treningowe. A Michał Probierz? Będzie miał dość czasu, by ponarzekać na sędziów. Znów!

2 KOMENTARZE

  1. Nawet, jeśli z zagranicy nic nie wyszło [co w naszych realiach jest dość zrozumiałe], to przyjęcie oferty Cracovii, mimo wszystko, jest zastanawiające. Przecież Probierz od zimy szukał nowego klubu. Nie dogadał się z kimś lepszym? Fakt, za dużo opcji nie było – Korona, Termalica, Śląsk.

    • Miał ofertę z Turcji, ale nie byli konkretni. Był zdecydowany na przejęcie z panem Kucharem Śląska, ale po wizytacji tam – zrezygnował. Od pierwszego kontaktu z Cracovią do podpisania umowy (i rozwiązania obowiązującej do 30.06 umowy w Jagiellonii) minęło mniej więcej 24 godziny.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here