Obserwuj nas

Rozgrywki

Zaczęło się! Wróciła Ekstraklasa!

Ekstraklasa reforma ekstraklasy ESA37

Zaczęło się! Polskie kluby zaczęły grać w piłkę. Już oficjalnie ruszył nowy sezon. Koniec sztucznego prężenia muskułów. Ten kupił tego, tamten tamtego i tak dalej. Teraz gramy o czołową ósemkę, puchary, mistrzostwo Polski, Ligę Mistrzów i o inne śmiertelnie poważne trofea.

Zacznijmy od Lecha Poznań. Pamiętacie jak Tottenham Hotspur sprzedał Realowi Madryt Garetha Bale’a? Zaraz potem „Koguty” ruszyły na zakupy. Kupowały zawodników, jakby ci stali na promocji w Biedronce bądź innym Lidlu. Jakiś niezorientowany kibic mógłby doznać szoku, gdyby zobaczyłby składy londyńskiego klubu po transferze Walijczyka do „Królewskich”. Oczywiście, fani z północnego Londynu byli przeszczęśliwi. Przecież ich ukochany zespół zarobił spore pieniądze, a sprowadził kilku graczy z uznanymi nazwiskami. Problem w tym, że nowi członkowie drużyny potrzebowali czasu na zgranie się, aklimatyzację i inne duperele. Nikomu nie przyszło do głowy, iż nagła zmiana całej kadry nie może przynieść dobrych efektów. Ok, teraz na White Hart Lane z powodzeniem gra Christian Eriksen, jednakże spójrzmy, ile milionów funtów poszło w przysłowiowe błoto.

***

Lech w obecnym okienku transferowym zachowuje się jak Tottenham. Sprzedał Jana Bednarka, za rekordową kwotę (!), Dawida Kownackiego i Tomasz Kędziorę. Tak jak należy pochwalić „Kolejorza” za wypromowanie stopera lechitów, tak trzeba ich zganić, jak małą sumę wyszarpali od Dynama Kijów za 23-letniego prawego obrońcę. Ok, dodajmy jeszcze fakt, iż z Poznania odszedł Maciej Wilusz, a w kolejce stoi Marcin Robak. Na pierwszy rzut oka widać, iż poznaniacy rozbroili swoją najmocniejszą formację – obronę. Poznański klub może sprowadzić teraz pięćdziesięciu piłkarzy, a i tak nie naprawi w błyskawicznym tempie szkód, jakie sobie sam narobił.

Fani oburzyli się za okładkę „Przeglądu Sportowego” pod tytułem: Lech słabnie. Zgoda, była to skandaliczna pierwsza strona sportowego dziennika – biorąc uwagę liczbę transferów przychodzących – ale przekaz do mnie trafił. Zresztą widać to po premierowych meczach zespołu Nenada Bjelicy. Wielkopolski zespół ogolił Macedończyków w kwalifikacjach Ligi Europy, lecz z Norwegami został na samym początku rywalizacji skarcony trzema golami. Doszło do tego, że ich sympatycy na portalach społecznościowych używali zwrotu: Słabi jak obrona Lecha w meczu z FK Haugesund.

***

Skoro jesteśmy przy portalach społecznościowych, to teraz płynnie przejdziemy do Legii Warszawa. „Wojskowi” przegrali z Górnikiem Zabrze na inaugurację nowego sezonu w Lotto Ekstraklasie 1:3. Wchodzę na Twittera i czytam opinie, że mistrzowie Polski prezentują gorszy styl od ubiegłorocznego zespołu Besnika Hasiego. Niektórzy nawet w nerwach napisali, że nigdy nie widzieli tak słabych warszawiaków (ciekawe jest to, że powtarzają to zdanie co jakiś czas). Oczywiście, nie muszę przypominać, iż wspomniany trener Magiera powinien już dawno z walizkami wyjechać z Łazienkowskiej 3, bo bardziej nadaje się na mówcę i motywatora niż na szkoleniowca. Nawet szef watch-esa.pl nie wytrzymał ciśnienia tego dnia (pozdrawiam Paweł, udanych wakacji :]). Wszystkie te wnioski zostały wyciągnięte po trzech spotkaniach. Ludzie gorączkują się, denerwują, siwieją, tracą włosy, a rozgrywki tak na dobrą sprawę jeszcze nie wystartowały. Jednakże zaczęły się już emocje i to nie małe. Nikomu nie zabieram prawa do krytykowania, lecz proszę jedynie o trzeźwiejsze spojrzenie na rzeczywistość. Jeszcze będzie czas, by bić na alarm. Kieruję to do każdego sympatyka futbolu.

Pozdrawiam.

Łukasz Pazuła

Polska piłka oczami kibiców. Chcesz dołączyć? DM do @nopawel

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki