Obserwuj nas

Rozgrywki

Usprawiedliwiona ekstraklasowa nuda?

Pierwsze mecze nowego sezonu Ekstraklasy za nami, a wraz z nimi pełna fala krytyki, która spływa na zawodników. Pewnie wielu się to nie spodoba, ale w tym tekście owych zawodników będę bronił. W dalszej części odniosę się bezpośrednio do Lecha, gdyż to najbliższy mi klub i mam dobry kontakt z nastrojami przy Bułgarskiej. Kibicom innych ekip polecam jednak zostać do końca, gdyż to w teorii i praktyce spotyka każdy klub.

W drugiej kolejce przed przerwą nie padł żaden gol. Jak wyczytałem na Twitterze, jest to pierwsza taka sytuacja w XXI wieku. Ja się jednak zastanawiam, jak piłkarze mają dysponować teraz dobrą formą?! Zaczynamy ligę w połowie lipca, co moim zdaniem jest kompletnym absurdem, którego kompletnie nie rozumiem. Nawet nie zdążyłem odpocząć od Majewskich i innych, a już oglądam ich poczynania. Rozpoczynamy ligę najwcześniej, a kończymy najpóźniej. Jak to jest możliwe? Daty będę opierał na Lechu, ale to tyczy się każdego klubu.

Kolejorz przygotowania do sezonu rozpoczął 19 czerwca. Czyli dwa tygodnie po zakończeniu poprzednich rozgrywek! Piłkarze mieli bardzo krótkie wakacje, ale oczywiście sami są sobie winni, bo wystarczyło wygrać z Arką i nie musieliby grać od I rundy eliminacji Ligi Europy. Jednak nie oczekujmy, że po trzech tygodniach przygotowań będą oni w pełnej dyspozycji. Jest to niewykonalne, a nawet bardzo złe! Byłbym bardzo zaniepokojony, gdyby Lech prezentował teraz bardzo wysokoą formę. Powód? Od września byłby wielki problem. Owszem, Lech teraz gra słabo, ale ja z optymizmem patrzę w przyszłość, gdyż w okresie, w którym obecnie się znajdujemy po prostu nie da się grać optymalnie.

To tyczy się wszystkich drużyn w lidze. Okres przygotowań wszystkich zespołów był bardzo krótki i są one praktycznie w ich połowie. Więc nie oczekujmy, że będą porywać swoją grą. To jest po prostu niemożliwe. Ktoś zarzuci, że zaczynamy tak wcześnie, żeby pucharowicze mieli łatwiej. Ale czy ta reforma coś zmieniła? Moim zdaniem kompletnie nie, a jest im wręcz trudniej. Może więc zaczynajmy ligę miesiąc później. Pamiętajmy, że to nasze podwórko. Tutaj nie da się grać dobrze cały czas i regularnie golić frajerów, nie obrażając nikogo. Pogódźmy się również z faktem, że polskie ekipy nigdy w pełni nie pogodzą gry w pucharach z ligą. Nawet Legia, która w poprzednim sezonie miała chyba najmocniejszą kadrę w ostatnich latach, miała z tym ogromne kłopoty. Wiem, wiem, że rozpoczął Hasi, ale mimo wszystko musieli sporo gonić. Wczoraj przeczytałem tweet Kevola z twitter.kks, któremu marzy się, żeby taki Lech od początku był na szczycie. Oczywiście, że każdy by tego chciał, ale moim zdaniem w polskich standardach jest to niewykonalne. Powód wyżej. Lipiec to nie jest dobra pora na start rozgrywek. Takie jest moje zdanie.

***

Wspomnę teraz bardziej o Lechu, ale to równie dobrze tyczy się też Legii, Śląska i innych klubów. Kibice pomału wieszają psy na Nenadzie Bjelicy, a nawet na Magicu Magierze (hehe). Sam Chorwat wspomniał, że nie jest cudotwórcą i jego zespół teraz nie będzie grał dobrze. Nie będzie, bo nie może! W pucharach niestety musimy liczyć na szczęście i takie zaangażowanie jak w meczu z Haugesund, które bardzo mi imponowało. Kolejorz w końcu jeździł na tyłkach i byłem aż pod wrażeniem. Tych, którzy mi najbardziej zaimponowali zabrakło w Płocku i skończyło się tak jak skończyło. Mecz wyglądał zgoła inaczej niż w Norwegii, mimo że byłem pełen obaw, tak jak każdy kibic Lecha. Oczywiście, że było sporo niedociągnięć, gdyż do samego końca drżałem o wynik, ale poznaniacy wykazali się dużą kulturą piłkarską, której przeciętny kibic nie zauważy.

Pewnie wielu się to nie spodoba, ale z powrotem odżyła moja sympatia do Łukasza Trałki, który zagrał świetne 80 minut. Potem się zagotował i miał złe wybicia. Jego niezbędność znów potwierdził mecz w Płocku i Tetteh. Tetteh, który zaraz po Nickim Bille jest zawodnikiem najbardziej działającym mi na nerwy. Nie mogę patrzeć na tego gościa, gdy człapie w moich barwach. Jestem w 100% pewien, że z nim w składzie nie przeszlibyśmy Norwegów.

Chyba najgorszym uczuciem dla kibica każdego klubu jest poczucie, że drużyna lub zawodnik przeszli obok meczu mając wszystko w pompie. Ja tak mam w przypadku Tetteha za każdym razem. Ja wiem, że on grać w piłkę potrafi, bo już to pokazywał, ale do jasnej cholery niech chociaż wykaże się jakimś zaangażowaniem! To pokazuje chociaż Nicki Bille, ale niestety tylko to. Nenad Bielica zrobił jednak z Ghańczyka wicekapitana. Mam co do tego ogromne wątpliwości, niestety. Na razie jednak Chorwat ma u mnie duży kredyt zaufania i złego słowa o nim nie powiem (no chyba, że dalej będzie grał parodysta z Danii). Myślę, że Lech zacznie grać na miarę naszych oczekiwań, ale musimy być cierpliwi. Ja daję mu czas do przerwy na reprezentację, która jest na przełomie sierpnia i września. Potem już nie ma przebacz.

Filip Modrzejewski (@FModrzejewski)

Polska piłka oczami kibiców. Chcesz dołączyć? DM do @nopawel

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki