Obserwuj nas

Rozgrywki

Najważniejsze są punkty!

Wisła Kraków

Równo z pierwszym gwizdkiem każdy kibic mówi „luźno ich opierdolimy”. Kiedy jego zespół straci gola to wtedy grane jest „kurwa, oby chociaż remis”. Kiedy mecz się nie układa to mówimy „byle jak, nawet dupą, byleby punkty były”. Kiedy jednak po nudnym meczu, nasz ukochany zespół strzela zwycięską bramkę, zamiast cieszyć się, że się udało, zaczynamy smęcić, że styl nie taki, że fartem, że powinni grać piłką, najlepiej na jeden kontakt.

Tylko po co? To nie jest taniec z gwiazdami, że po meczu wyjdzie jury i będzie oceniać styl. Super ogląda się mecz, w którym nasza drużyna dominuje, przy posiadaniu piłki 80% wymienia 1000 podań, z czego 95% celnych, a na końcu wali 4 bramki i nie pozostawia wątpliwości, kto był lepszy. Niestety, takie cuda tylko w Barcelonie/Monachium/Turynie. W Krakowie ostatnimi czasy trzeba przyzwyczaić się do wymęczonego zwycięstwa, wydartego w końcówce meczu. Ale nie ma się na co obrażać, bo za zwycięstwo dają trzy punkty, a za styl całe zero.

*

O meczu Wisły z Wisłą można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że był ciekawy. Ba, można by rzec, że to był mecz dla masochistów, kronikarzy i kibiców o niezmierzonej ziemską miarą miłości do klubu. Cała reszta po 7 minutach najprawdopodobniej przełączyła na TV Mango i nie można mieć do nich pretensji. Piłkarze ubzdurali sobie, że grają na 60 metrach, omijając pole karne, sporadycznie próbując zatrudnić bramkarzy. Mecz był tak słaby, że Cuesta upozorował kontuzję, żeby się jak najszybciej wymiksować pod prysznic. Cieszą trzy punkty wydarte po raz kolejny, pytanie tylko co będzie, kiedy to szczęście nas opuści, bo gra w dalszym ciągu nie rokuje.

Subiektywne spojrzenie na formę piłkarzy:

Na „minus”:

  • Boguś – niewidoczny, niedokładny, zero motoryki.
  • Mały – chyba za bardzo chce wygrać mecz w pojedynkę, wygląda jakby nie ufał kolegom.
  • Paweł Brożek – nasz Mistrz musi chyba powoli zacząć myśleć albo o półrocznej przerwie na doprowadzenie się do stanu używalności, albo powoli zacząć rozsyłać CV w charakterze dyrektora sportowego. Przykro mi to pisać, ale Paweł zajmuje miejsce na boisku, a pożytku z niego nie ma, niestety. Może cofnięcie go do linii pomocy byłoby dobrym pomysłem, bo potrafi zagrać szybko/z klepki, ale nie jestem przekonany…

Na „plus”:

  • Velez – coraz pewniejszy punkt w środku pola. Przyznam się, że po pierwszym meczy miałem obawy, bo wyglądał na elektrycznego przecinaka, ale teraz, kiedy poznał trochę kolegów i złapał luz, prezentuje się naprawdę dobrze. Z niecierpliwością czekam na powrót Lloncha, bo jeśli będzie między nimi chemia, to możemy mieć idealnie skomponowany środek pola, gdzie jeden jest od walki ziemia/ziemia, a drugi ziemia/powietrze. No i będzie można wreszcie wystawić Brleka na 10, bo grając niżej, jest po prostu za daleko od bramki przeciwnika i nie jesteśmy w stanie wykorzystać jego potencjału i aktualnej formy. A że nie trafił z metra? Każdemu się zdarza, najwidoczniej zgłupiał, że tak łatwo się tam znalazł. 😉
  • Carlitos – chłop mnie zachwyca i przyznam szczerze, że odkąd gra w naszym zespole, to przy każdej rozmowie z moim najlepszym kumplem, komentujemy w dużej mierze jego grę. „A widziałeś jak przyjął zewniakiem? A jak kiwnął?” Była jedna sytuacja, gdzie wychujał (bo nie da się tego inaczej określić) dwóch obrońców Nafciarzy, przy linii bocznej. Śmieliśmy się, że po meczu pewnie mieli pretensje, że u nas w lidze się tak nie gra i nie można zbiegać do środka mając piłkę na prawej nodze, będąc na prawym skrzydle i że to nie fair, bo trzeba na ślepo wrzucać w pole karne.
  • Jakub Bartosz – Chłopak chyba najniższy na boisku, w meczu z Górnikiem wali bramę z głowy, a w meczu z płocczanami zalicza tak dokładne zagranie (asysta do Carlitosa), jakiego Boguś nie potrafi dograć nogą. I tutaj mam zagwozdkę, bo skoro co mecz wchodzi w końcówce, to czy w następnym meczu powinien grać od początku, a Boguś ewentualnie na „podmęczonego przeciwnika”, czy znowu wejść na ostatnie 20-30 minut. Bo wiecie, lepsze jest wrogiem dobrego, a skoro działa, to nie trzeba psuć.

We wtorek kolejne spotkanie pomiędzy tymi zespołami w Pucharze Polski. Miejmy nadzieję, że nie będzie powtórki z historii i system pucharowy wymusi na piłkarzach większe zaangażowanie i będzie to ciekawsze spotkanie aniżeli to piątkowe.

1 komentarz

1 komentarz

  1. bociuss

    7 sierpnia w 12:31

    Z tym najniższym na boisku Bartoszem to przesadziłeś. Gość ma 183 cm wzrostu! 😀

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki