Usłyszałem taką opowieść/przypowieść/historyjkę, że człowiek składa się z siana i kruszcu. Tylko próba ognia, spopielająca siano jest w stanie ukazać ile cennego w nas siedzi. Innymi słowy, tylko cierpienie jest w stanie ukazać pełną zawartość człowieka.

Nie inaczej odbieram sprawę w kontekście aktualnej sytuacji Legii. Wstyd, upokorzenie, obnażenie słabości klubu jako instytucji oraz jako drużyny. Dramat piłkarski, wizerunkowy, finansowy. Pośmiewisko. OGIEŃ.

Stoimy z boku i patrzymy jak płonie. Skwierczą schematy taktyczne, w chmury strzelają iskry z list transferowych, biznesplan zwinął się w czarną kulkę i rozpadł się w pył. SIANO.

Co zostanie, gdy ogień ugasi czas i deszcze monotonii ligowej? Nie wiemy, nie wie tego nikt. Ktoś tam może mieć nadzieję, że sporo, ktoś inny tej nadziei nie ma.

Ile kruszcu w tym chochole ktoś schował, ile samo zrodziło się przypadkiem? Odpowiedź na to pytanie jest podstawą, jest kluczem do drzwi pt. „Projekt Legia”. Nie można już zakłamywać rzeczywistości, udawać, że to tylko potknięcie przy pracy, że jest ok i #MocnoLegia. W zasadzie można powiedzieć, że Legia w formie, którą znamy od około 5 lat przestała właśnie istnieć. Zmieniło się wszystko, góra, środek, dół, metodyka pracy, forma komunikacji. Czy na lepsze? Nie wiem. Bardzo bym chciał. Póki co jednak na samym początku drogi na salony europejskie wypierdoliło się wszystko, a zęby potoczyły się po trotuarze. Teraz siedzimy w kącie z rozkrwawioną mordą i liczymy pozbierane uzębienie. Wyglądamy groteskowo i żałośnie. Ale litości nie będzie. Litości być nie powinno i nie oczekujmy jej. Kruszec w Legii zawarty potrzebuje teraz hartowania. A nic tak nie hartuje jak nieżyczliwi.

Co jednak, gdy cennego w Legii jest za mało? Co jeżeli do teraz żyliśmy złudą dobrobytu? Co jeżeli cała Legia do ostatnich 5 lat to tylko ładnie umalowane i ubrane brzydactwo? Wtedy czarne czasy nastaną nad Łazienkowską. Ponure i smutne, że aż ciarki przechodzą.

Może piszę ten tekst za wcześnie, może powinienem trochę ochłonąć, pozbierać myśli. Może za tydzień lub dwa byłoby mi łatwiej. A może jednak piszę ten tekst za późno, może już to co istotne uleciało mi z pamięci i pozostały tylko ogólniki, nic nie mówiący bełkot. Tak czy inaczej – coś pękło. Stało się coś niedobrego i nie wiemy jeszcze co będzie dalej. Nie wiemy co zastaniemy, gdy opadnie kurz, a chmury popiołu odsłonią słońce… Oby cokolwiek się ostało.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here