PODAJ DALEJ
Ekstraklasa reforma ekstraklasy ESA37

Znacie to uczucie i macie z pewnością to samo. Wszyscy dzielimy ten smutny los – jesteśmy zakochani w brzydkiej, niedołężnej kobiecie. Kobiecie, która jest jednak na tyle sprytna, że wodzi nas ciągle za nos, a my – prawdziwe samce, poddajemy się tym zagrywkom. Od święta, mniej więcej raz na weekend, ubierze zwiewną sukienkę w pstrokate kwiatki, ubierze śliczne, modne buciki. Puści do nas oczko i wyśle całusy ze swoich pomalowanych czerwoną szminką wcale nieponętnych ust. Czasem wydaje nam się, że wybraliśmy dobrze – że zakochaliśmy się szczęśliwie i nie mamy się czego wstydzić przed sobą i sąsiadami. W chwilach tego zaćmienia umysłu udaje się nam zapomnieć o tym, co nie ukryte pod warstwą zgrabnie nałożonej tapety. Robimy z siebie idiotów, krocząc za pożądaniem, dajemy się stłamsić tym kilku chwilom uniesienia, nie zwracając przy tym uwagi, że tutaj się wylewa tłuszcz z prawego boczku, a nogi są nieprzyzwoicie krótkie.

***

Gdy siedzimy z nią na kanapie czy przy stole w domu – pękamy z dumy, że ją mamy. Wystarczy jednak wyjść na miasto, obrócić się za inną, równie ładnie ubraną, choć w odróżnieniu od naszej piękną z natury i cały czar wówczas pryska. Zdajemy sobie wówczas sprawę, że ten nasz długotrwały związek jest do niczego – bo choć czasem nasza wybranka się do nas uśmiechnie i przytuli tak mocno, że nie czujemy się gorsi, to na dłuższą metę życie z nią jest jałowe i zmarnowane. Jesteśmy jednak jak ten Gombrowiczowski Józio, który chce uciec, chce zrobić to tak bardzo, ale nie może, nie może bo grzebie sobie między palcami u nóg. Ach, wystarczy tylko przełączyć kanał wyżej, wziąć pilota i włączyć Premier League czy Bundesligę, ale nie, pilot jest za daleko, więc lecą wielkie derby ziemi małopolskiej – Bruk-Bet Termalica Nieciecza versus Sandecja Nowy Sącz. I mimo wszystko nam z tym dobrze.

***

A może jednak nie? Może ją szczerze kochamy za te wszystkie piękne chwile radości, które choć rzadkie cieszą jak wielogodzinne czekanie na złowienie  dorodnej ryby? Może to, że jak śpiewał Grechuta, że w „Życiu piękne są tylko chwile”, może to nas trzyma przy tej niezdrowej, chorej miłości? A może po prostu wszystkie te niedoskonałości mamy w dupie, bo tak niewiele od życia wymagamy? Racjonalizujemy sobie to, bo w sumie nie jest tak źle, bo ładnie ubrana, bo czasem się uśmiechnie. Nie.

***

Ponownie wychodzimy z domu. Do ludzi. Zaczynamy czuć wstyd nie tylko przed tymi z pięknymi paniami, opalonymi Latynoskami rodem z Hiszpanii czy francuskimi damulkami. Zaczynamy mieć kompleksy przebywając koło kazachskiej matrioszki i koło mołdawskiej dziewoi, niosącej mleko od krowy do starej drewnianej chaty na jednej z tamtejszych wsi. A my jesteśmy już coraz starsi, dojrzalsi i potrzebujemy luksusu, nieco dostojnego życia. Życia na poziomie.

***

Moi drodzy, to obłuda. Jesteśmy zakochani w niedołężnej kobiecie. W wybrakowanej i jałowej z próchnicą na zębach, która nigdy nie dorówna tym z wybiegu, którymi zachwycają się miliony. Tak jak zła gospodyni nie potrafi ugotować smacznego obiadu, tak piłkarze w naszej lidze nie potrafią uderzyć i dokładnie podać. Co gorsza – nie mamy już odwrotu. Urodziliśmy się w Polsce, gdzie liga jest absolutnie badziewna i musimy żyć w tej symbiozie.

Chodźmy więc dalej na nasze piękne stadiony, patrzmy na pięknie opakowaną ligę. Czekajmy na te chwile krótkiego puszczania oka do nas, chwili w której wydaje się nam, że wszystko jest dobrze i wypinamy dumnie pierś do przodu. Co innego nam pozostało?

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here