Legia - Jaga
fot. Paweł Sieprzutowski

Już dziś o godzinie 18:00 Jagiellonia Białystok podejmie Legię Warszawa! Komplet publiczność, wraz z kibicami gości obejrzy, miejmy nadzieję, wspaniałe widowisko.

Niecały rok temu Legia przyjechała na Słoneczną i sprowadziła Jagiellonię na ziemię. Wojskowi nie potrzebowali genialnego spotkania. Mieli wówczas atuty, które wystarczały w zupełności do wypunktowania Jagiellonii, a Żółto-Czerwoni wówczas nie mieli większego problemu ze zdobywaniem punktów, w szczególności u siebie. Zaczął się kolejny sezon i w niecałe 365 dni spore zmiany kadrowe zanotowali i jedni i drudzy (zespół z Warszawy ciut bardziej spore). Czy potencjał i sytuacja zmieniła notowania i jednych i drugich przed niedzielnym starciem?

Jagiellonia zaczęła ten sezon przyzwoicie. Oczekiwania kibiców są jednak o wiele wyższe i na forach, czy w wypowiedziach na żywo czepiają się o dosłownie wszystko. Począwszy od przygotowania fizycznego, a kończąc na skuteczności. Trafianie do siatki, szczególnie w wykonaniu Cilliana Sheridana już opisywałem. W sprawie przygotowania fizycznego chyba nikt nie powinien się dziwić działaniom sztabu w celu “naprawienia” formy jeśli większość kadry nie doznała normalnej przerwy przed sezonem 2017/18.

***

Co ciekawe od kolejnego sezonu pierwsza runda eliminacji Ligi Europy zacznie się dwa tygodnie później i ten trend ma zostać kontynuowany. Upadnie więc chyba całkowicie mityczny “pocałunek śmierci” wykreowany przez Michała Probierza. Wróćmy jednak do tematu 24 września i retrospekcji względem ostatniego weekendu. Dlaczego akurat 9 kolejka ma tak duże znaczenie w ocenie potencjału? Legia zagrała pierwsze oficjalne spotkanie pod wodzą Romeo Jozaka. Przeciwnikiem była Cracovia, która już od początku sezonu wygląda tragicznie. Pomijając kontrowersyjną końcówkę zespół z Krakowa zagroził bramce Arkadiusza Malarza dwa razy, a sama Legia prowadząc grę nie była narażona na kontry Cracovii, bo za każdym odbiorem popularne “Pasy” wtaczały się na połowę zespołu z Warszawy i ofensywna zagrywka znana jako “szybki atak” po raz pierwszy w historii meczów oglądanych przeze mnie na żywo, bądź w telewizji straciła przymiotnik opisujący jej tempo.

***

Nie trzeba było tydzień temu wiele, aby pokonać zespół z Krakowa dlatego też bardzo ciężko jest ocenić potencjał Legii prowadzonej przez chorwackiego szkoleniowca. Solidny potencjał będzie potrzebny w niedzielę Wojskowym, bo Jagiellonia nie jest zespołem, który da sobie tak łatwo w kaszę dmuchać. Spójrzmy najpierw na warunki atmosferyczne. Pogoda zapowiada się angielska, atmosfera na trybunach polsko-bałkańska. Nabite trybuny, solidne bufory i w końcu wypełniony sektor gości zmotywuje gospodarzy do żywego dopingu. Jaga ostatnio pokonała u siebie Legię prawie 8 lat temu. Ciśnienie na stadionie przy Słonecznej przy okazji każdego kolejnego starcia z Wojskowymi sięga zenitu. Rok temu pisałem o derbach Polski, a dokładniej Polski A z Polską B. Na twitterze oburzenie. Ciekawe w sumie jak można obiektywnie zmierzyć nienawiść kibiców do Legii w poszczególnych województwach Polski i czy to nie będzie przypadkiem wyznacznik temperatury przy danym zestawieniu ekip. Wróćmy do kwestii czysto piłkarskich.

***

Jedna i druga ekipa była i jest szalenie chaotyczna od początku sezonu. W Jagiellonii mówi się o szczęściu i jego braku. Nie ma co ukrywać, że jeśli wierzymy w prawidłowości “losu” to punkty dodane w Szczecinie, czy Kielcach zostaną nam jeszcze kiedyś zabrane. Pierwszy taki odwet czasowego kontinuum mogliśmy zobaczyć w Gdańsku. Oczywiście można też spojrzeć na ten remis merytorycznie. Jagiellonia zwyczajnie nie wytrzymała 90 minut, a na końcowy wynik wpłynęła chociażby dyspozycja dnia Sheridana i Mitrovica. Romeo Jozak z ekipą na bank dowie się w którym elemencie i momencie meczu można Jagiellonię ustrzelić i jeśli Mamrot tego nie skoryguje to jak słabo by Legionistom w niedzielę nie szlo to i tak ten mecz wygrają. Jedynym problemem drużyny z Białegostoku są w tym momencie braki kadrowe i wątpliwi zmiennicy pierwszej drużyny.

***

Zlikwidowano drużynę rezerw i jakiekolwiek karne zsyłki odbiją się tylko na braku ogrania każdego z zesłanych zawodników, a nie na morale białostockiej ekipy. Taktyka trenera Mamrota wydaje się być ambitniejsza od tej implementowanej przez Probierza, kibice gołym okiem widzą stwarzane sytuacje, ale czegoś brakuje. Czego konkretnie dowiemy się za kilka miesięcy. Analizujemy tutaj, czy Jagiellonia jest w tym momencie drużyna będącą w końcu w stanie pokonać u siebie na Legię, więc spójrzmy na przeciwnika. Tutaj przynajmniej moim zdaniem winą dyspozycji Wojskowych jest beznadziejna polityka transferowa.

***

Przez ostatnie kilka miesięcy włodarze Legii nie potrafili znaleźć wartościowych zastępców dla Bereszyńskiego, Nikolica, Prijovicia i Odjidji-Ofoe. To może być prymitywna argumentacja, ale chcąc zawładnąć polską ligą trzeba wynajdywać lepszych grajków niż Necid, Chukwu, Pasquato, czy Sadiku. Każdy z nich w innych ligowych ekipach bez problemu byłby wiodącą postacią, ale jeśli Legia ma być jak to często podkreślają jej kibice zespołem zawsze dominującym i zawsze grającym o najwyższe cele to nie może być w niej aż takiego chaosu. Bez sensu wydaje się też być zwalnianie Magiery. Jeżeli Jozak na dłuższą metę nie ogarnie tego chaosu to też nie będzie winą jego ograniczonego warsztatu tylko zwyczajnie ograniczonego materiału.

Czy Jagiellonia wreszcie pokona Legię?

Odpowiadając na proste pytanie, czy Jagiellonia jest w stanie po raz pierwszy od 8 lat pokonać na własnym stadionie Legię mówię, że tak! Co musi się jednak stać? Żółto-Czerwoni bez kompleksów muszą stwarzać sobie znowu sytuacje i zwyczajnie je wykorzystywać, bo po prostu mają je kim wykorzystywać. Jeśli nie zagra Runje, a Mitrović przez 90 minut wystąpi na pełnym skupieniu, a Sheridan straci mniej piłek to Jagiellonia wygra to spotkanie, a Białystok w niedzielę nie zaśnie. To wydaje się zbyt piękne, ale jest wykonalne.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here