PODAJ DALEJ
Minął weekend
fot. Adam Piechowiak

Za nami 15 kolejek Ekstraklasy, czyli połowa sezonu zasadniczego, dokładnie 120 meczów, które rozegrane zostały w ciągu 115 dni. I łączyła je jedna myśl, jedna teza, mówiąca o tym, że zespół ze Śląska wcześniej czy później, formę straci. Bo Górnik wielką drużyną przecież nie jest, jak beniaminek może być wielki? Problem, z perspektywy “ekspertów”, leży w tym, że górnicy na dobre wyszli z kopalni. A do podziemi wracać nie zamierza…

GÓRNIK MISTRZEM “JESIENI” | Co ma wpływ na równą formę zabrzan?

Tak stadion Górnika wyglądał jeszcze w 2010 roku. Od tego czasu zmieniło się wszystko, a wpływ na to miał m.in. zbawienny spadek. | Fot.: YouTube
Grafika: EkstraStats    |    SKRÓT MECZU- KLIKNIJ

Hit 14. kolejki, w którym pierwszą ekstraklasową bramkę w swojej karierze zdobył Szymon Żurkowski, wyłonił mistrza jesieni. Nie jest nim więc drużyna wychwalana, niezależnie od wyników, pod niebiosa, z największym potencjałem. Bo w piłce zgranie znaczy więcej niż nazwiska i indywidualne osiągnięcia.

Gdyby 1-ligowi rywale zabrzan z ubiegłego sezonu nie byli tak ułomni, nie poznalibyśmy się na Kurzawie, czy Żurkowskim. Ale jak widać, sukces to zbiór przypadkowych wydarzeń z truskawką na torcie w postaci umiejętności, chęci i atmosfery w drużynie. I właśnie na tej atmosferze sukces Górnika został zbudowany. Za starego i niesprawdzającego się Ołeksandra Szeweluchina, wskoczył niepotrzebny Legii… stoper, Mateusz Wieteska (w miejsce którego mistrzowie Polski kupili Inakiego Astiza). Do klubu przed sezonem trafili także Damian Kądzior (tego z kolei pozbyła się Jagiellonia) i Michał Koj. Zawodnicy ci byli tylko uzupełnieniem zespołu, który zbudował awans do Ekstraklasy, tak jak polską reprezentację, wygrana z Niemcami na Narodowym. Tak więc materiałem z którego zbudowany został sukces to mądrze budowana kadra, młodzi chłopcy, którym się po awansie chce, ale i mądre uzupełnienia. Ale teraz o budowniczym…

***

Bo on, zaledwie 44-letni Marcin Brosz, nie zawiódł jeszcze nigdy. Po krótkiej przygodzie w Odrze Wodzisław, której nawet nie uderzył, a ta się rozpadła, trafił na aż 3,5 roku do Gliwic. Tam już po pierwszym sezonie awansował do Ekstraklasy, a później zasmakował i europejskich pucharów. Nawet w Kielcach, Brosz wyróżniał się i był drugim po Leszku Ojrzyńskim człowiekiem, który na grę złocisto-krwistych wpłynął w znacznym stopniu. Teraz wciąż chwalony, ma problem w obronie. Górnik stracił w tym sezonie najwięcej goli obok Cracovii i Lechii Gdańsk. A jeśli do dziurawej obrony, dojdzie nieskuteczność i problemy w fazie finałowej (których Legia mieć nie będzie), 15-te mistrzostwo w historii może nie być już tak pewne…

TRENER ZZA GRANICY Z NRD | Kosta Runjaić Mesjaszem w Szczecinie?

Grafika: EkstraStats    |    SKRÓT MECZU- KLIKNIJ

W  ostatnich spotkaniach Pogoń prezentowała się dużo lepiej niż wskazywałyby na to wyniki. Głównym problemem Portowców była od dłuższego czasu nieskuteczność, a mecz z Legią był tylko kolejnym obrazem nieskuteczności i… pecha. Pogoń ma pecha, Skorża ma pecha, tymczasowy trener szczecinian, Rafał Janas, syn byłego selekcjonera.

Ale za sprawą m.in. Laszy Dwalego, który sfaulował w polu karnym Michała Kucharczyka, czy też dzięki Thibaut Moulinowi, Legia wygrała, pomimo problemów, czwarty mecz  z rzędu i po 15-tu niezwykle nerwowych kolejkach, jest na 2. miejscu w tabeli.

A już w czasie meczu, nerwy i emocje były nie tylko na boisku. Na trybunach był bowiem widziany były trener Kaiserslautern, Kosta Runjajić. 46-letni Niemiec chorwackiego pochodzenia od prawie roku był bezrobotny, po tym jak spadł z TSV 1860 Monachium z 2. Bundesligi. W swojej karierze trenerskiej dotąd nie osiągnął większych sukcesów, ale czy Gino Letteri z Korony takowe miał? Czy polska, mierna czasami liga, nie jest idealny miejscem na rozkwit, na pokazanie się jako Mesjasz, zbawca szczecińskiej piłki? Runjaić będzie miał do takiego rozkwitu świetne warunki. Kadra Pogoni nie jest przecież taka słaba, a chwalić będą każdy podskok ponad 15. miejsce w tabeli.

NA NICH SIĘ WZORUJĄ | A Lettieri wzorem dla Runjaicia i nie tylko…

zwycięstwo Korony Lettieriego

 

Grafika: EkstraStats     |   SKRÓT MECZU- KLIKNIJ

 

 

 

 

 

Bo dla prezesów niestety również. Trener złocisto-krwistych nie był bowiem przecież ani przez chwilę swojej kariery na takim poziomie jak teraz. Nie przekroczył nawet 3. poziomu rozgrywkowego w Niemczech. Co więc decyduje o tak dobrej grze zawodników Korony w tym sezonie?

Może to przygotowanie fizyczne, tak przy treningach polskich zespołów zaniedbane. Bo przecież nie jest przypadkiem, że 80 % młodych zawodników wyjeżdżających z Polski, na debiut w zachodniej lidze czeka co najmniej kwartał, a gdy po nieudanym zawojowaniu świata, wraca do Ekstraklasy, opowiada o tym jak bardzo ciężkie treningi były na Zachodzie. I w takich momentach nie wiem czy się śmiać czy płakać. Bo ważna jest będąca ostatnio na tapecie piłka amatorska, ważne są dzieci, które muszą uprawiać sport (o co minister sportu, Witold Bańka dba ostatnie może aż za wielkim nakładem finansowym). Ale bez dobrych trenerów młodzieży nic nam się nie uda. Nie uda się też nic, gdy nie będziemy słuchać kibiców. Bo ci, krzycząc bezmyślnie “zapierdalać” przekazują jakże ważną myśl – ZAPIERDALAĆ. Brzmi inaczej? Bez tego zapierdalania nic nie będzie. Ale nie o boisku mowa, a o treningach…

A to przygotowanie było widać też w meczu ze Śląskiem Wrocław. Korona zdominowała wrocławian prawie całkowicie. Jej kultura gry zdawała się być nie z tej ziemi (nie z tej – polskiej, a co najmniej z niemieckiej). A i wynik mówi wszystko. Połowa sezonu była dla kielczan z meczu na mecz coraz lepsza. Zgrywać zaczęli się w okolicach 7. kolejki, dotarli do ćwierćfinału Pucharu Polski w którym pokonali Zagłębie Lubin. Tylko bić brawo. A co będzie po 37. kolejce? Na pewno nie spadek, tak wróżony dla kielczan co sezon.

Więcej o laniu, które Korona sprawiła wrocławianom w tekście PIOTRA POTĘPY:

Panie Janie pora wstać, wszystkie dzwony biją, bim bam bom…

DERBY WALKI, CZYLI… NUDY | Trójmiasto opanowane przez Gdańsk

Grafika: EkstraStats    |    SKRÓT MECZU- KLIKNIJ

W derbach jak to w derbach, jeśli nie są to derby Londynu, Mediolanu czy Madrytu – szumne zapowiedzi, walka na trybunach, krew na boisku, a czysto piłkarsko- nudy. Tak było też w piątek w Gdyni. Lechia przyjechała i na przekór wszystkim prezentowała się dużo lepiej niż w przegranym 0:5 meczu z Koroną.

I prócz paru sytuacji Arki, to właśnie Lechia dominowała. W czasie meczu stworzyła sobie kilka prawie stuprocentowych sytuacji, a w 70. minucie po rzucie wolnym Rafała Wolskiego, na spalonym złapany został Grzegorz Wojtkowiak, a radość gości trwała niewiele. Ta trwa jednak pewnie do dziś, bo w doliczonym czasie gry po podaniu Milosa Krasicia, trafił Flavio Paixao, a Gdańsk oszalał i zawładnął na kolejne dni Trójmiastem. I mimo wielu problemów w poprzednich meczach, teraz nastąpi okres odpoczynku i spokojnych treningów, po których Adam Owen stanie przed właściwą weryfikacją, tą która go zapewne… wywali z roboty.

PSZCZOŁY PRAWIE CO ZRANIONE | Jagiellonia przełamała się w Płocku

Grafika: EkstraStats    |    SKRÓT MECZU- KLIKNIJ

Jagiellonia od dawna miała problemy w meczach z Wisłą Płock. Po raz ostatni wygrała z płocczanami 26 lat temu. Ale ponieważ ten sezon jest sezonem przełamań, udało się po raz kolejny.

A kolorowo od samego początku nie było. Już w 14. minucie swym premierowym golem w Ekstraklasie, prowadzenie gospodarzom dał Igor Łasicki. Na boisku do przerwy całkowicie niewidoczni byli Karol Świderski czy Piotr Wlazło. Ale na zmiany trener Mamrot się nie zdecydował i zaprocentowało to już w 52. minucie, kiedy to Jose Kante (chyba najbarwniejsza w zespole Wisły postać) zagrał piłkę ręką w polu karnym. Jedenastkę na gola zamienił Arvydas Novikovas.

A później był chaos. W polu karnym Jagi padł Jose Kante, a że mecz był bez systemu VAR, wyrok zdawał się być ostateczny. I choć wydawało się, że nie da się nic zrobić, to sędzia Mariusz Złotek dostał “cynk” i zmienił krzywdzącą dla Jagiellonii decyzje, by ta kilka minut później… objęła prowadzenia za sprawą Fiodora Cernycha i jego znakomitej szarży prawą stroną, po której bajecznie podał Tarasowi  Romańczukowi.

Jaga wygrała swój kolejny mecz na wyjeździe, tam nie ma sobie równych. A że u siebie bilans dużo gorszy (11 pkt. w 7 meczach), ale wcale nie tak zły, to Jaga trzecia po umownej rundzie jesiennej.

Więcej o meczu w konteście Jagi, napisał MACIEJ ROGOWSKI:

Jagiellonia na podium na półmetku Ekstraklasy

SZCZĘŚLIWE KOŃCÓWKI I HISZPAŃSKA MUCHA | Małopolskie drużyny zwycięskie

Grafika: EkstraStats | SKRÓT MECZU- KLIKNIJ

Wisła pokonała na swoim stadionie Sandecję Nowy Sącz w meczu pełnym spalonych. Na 1:0 w 12. minucie, po asyście Carlitosa, trafił jego rodak, Jesus Imaz. W 28. minucie pokazał się Michał Buchalik i była to jedna z niewielu szans gości. Wisła dominowała i goli byłoby więcej, gdyby nie świetna forma bramkarza “Bianconerrich” – Michała Gliwy. W 54. minucie po szarży Carlitosa, padł gol, ale sędzia orzekł o spalonym. A szkoda, bo taka bramka niesamowicie mogłaby wypromować naszą smutną ligę.

W 63. minucie po faulu na Zlatanie Arseniciu, z karnego trafił, a jakże, Carlitos, tym razem gol prawidłowy. Na 3:0 (nie) trafił znów najlepszy strzelec Białej Gwiazdy. Tym razem niesprzyjające orzeczenie sędzia wydał przy asyście VAR-u.

Ale że, co się odwlecze, to nie uciecze, Wisła dobiła rywala kolejną bramką z karnego. W 97. minucie po faulu na Jakubie Bartoszu, z wapna trafił Victor Perez.

Wisła załatwiła kibicom przy Reymonta święto i bardzo zadowalający wynik po 15. kolejkach. A z takim torreadorem może być jeszcze lepiej.

***
Grafika: EkstraStats | SKRÓT MECZU- KLIKNIJ

W Niecieczy mecz dwóch zespołów z dolnej strefy tabeli, ale i ostatnio punktujących. W pojedynku trenerów Bartoszka i Fornalika, którzy na karuzelę trenerską z powrotem wrócili, triumfował ten pierwszy. Wszystkie bramki padały w 2. połowie. W 68. minucie z jedenastego metra w Jana Muchę trafił z karnego Michal Papadopoulos. Wcześniej na wapno wskazał Szymon VARciniak po faulu na Macieju Jankowskim).

I choć to Piast dominował, Bruk-Bet objął prowadzenie. W 81. minucie z rzutu karnego trafił Łukasz Piątek.

Piast wyrównał w 93. minucie i uratował się? A skąd! Mimo świetnej asysty Aleksandra Jagiełły i celnego uderzenia główką Michala Papadopoulosa, kilkadziesiąt sekund później na 2:1 trafił Bartosz Śpiączka. Były napastnik Górnika Łęczna, przełamał się wyskakując najwyżej i dając Bruk-Betowi kolejne zwycięstwo w końcówce.

***
Grafika: EkstraStats | SKRÓT MECZU- KLIKNIJ

W życiu każdego człowieka następuje przełamanie złej passy. Takie przyszło zespołowi Michała Probierza na trudnym, lubińskim terenie. Tym bardziej trudno było, że juz od 23. minuty gospodarze prowadzili. Alan Czerwiński ośmieszył Leonarda Sowaha, podał po ziemi w pole karne, a bramkę zdobył Patryk Tuszyński.

Wyrównał w 34. minucie po asyście Covillo, Javi Hernandez. Ale czemu się dziwić. Obrońcy Zagłębia rozstąpili się przed Hiszpanem jak Morze Czerwone przed Chrystusem.

Na 2:1 po (nie) dynamicznej kontrze, w bardzo imponującym (choć to przypadek, jak wszystko co imponujące w naszej lidze) stylu, trafił Matis Fink.

Cracovia wygrała w Lubinie i uciekła ze strefy spadkowej. Sytuacja na dole tabeli jest dziś taka, że każdy ucieka, każdy oprócz szczecińskiej Pogoni.

NIESPODZIEWANY MISTRZ “JESIENI”  |Tabela po 15. kolejce

Źródło: 90minut.pl

 

 

 

 

BEZBRAMKOWA 1. LIGA |16. kolejka Nice 1. Ligi

Wszystkie mecze 16. kolejki rozegrane zostały w dniach 3-5 listopada. Jako pierwsi zagrali piłkarze Stali Mielec i Stomilu Olsztyn. I to goście z województwa warmińsko-mazurskiego wygrali 3:1 wymykając się tym samym ze strefy spadkowej.

Na wyjeździe wygrała też Pogoń Siedlce. Pozytywnie zaskakujący zespół wygrał w Niepołomicach 3:2.

Bez bramek obyło się za to w meczu lidera z wiceliderem (1-ligowe mecze na szczycie w tym sezonie nie powalają). Chojniczanka zremisowała bezbramkowo u siebie z Miedzią Legnica.

Bez bramek również w Głogowie. 5-ty w tabeli Chrobry nie postawił się 11-tej Bytovii.

Reszta meczów to zwycięstwa gospodarzy. Wygrał borykający się z problemami natury właścicielskiej, ale nie tymi sportowymi Raków. W Częstochowie pokonał dołującego spadkowicza z Ekstraklasy, Górnika Łęczna 3:1.

1:0 wygrała trzecia w tabeli Odra. Na swoim boisku pokonała GKS Tychy.

Do formy wracają piłkarze katowickiej GieKSy. W sobotę wygrali 2:0 z Olimpią Grudziądz. a ich śmiertelni rywale z Chorzowa nie wykorzystali szansy na przegonienie Górnika  Łęczna i wyrwanie się z ostatniego miejsca w tabeli. Ruch przegrał w Sosnowcu 1:2. Zagłębie, które jeszcze niedawno znajdowało się w strefie spadkowej, dziś na 7. miejscu w tabeli.

Od kilku kolejek gorzej wiedzie się za to Podbeskidziu Bielsko-Biała. Młody klub z województwa śląskiego, przegrał także Suwałkach… 0:3.

Źródło: 90minut.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

POŁOWA ŁODZI SŁUCHA HAJTY! | 16. Kolejka 2. ligi

Bo to były piłkarz Schalke 04 Gelsenkirchen mawia, że lepiej wygrać 34 razy 1:0 niż raz zwyciężyć 34:0, czy jakoś tak. ŁKS właśnie taką taktykę stosuje. W miniony weekend pokonał na swoim boisku Rozwój Katowice. O wyniku nie muszę mówić…

Niezbyt okazale wygrały także GKS Bełchatów (pokonał u siebie Gryf Wejherowo), Błękitni Stargard Szczeciński (rywalem był MKS Kluczbork), Warta Poznań (1:0 z Garbanią Kraków), Znicz Pruszków (pokonał u siebie Legionovię) oraz Wisła Puławy, która zatrzymała czołowego gracza ligi, Radomiaka Radom.

Co ciekawe, we wszystkich meczach tej kolejki, zwyciężali gospodarze. Ale niektórzy pokusili się nawet o więcej trafień. W Stalowej Woli na ten przykład, piłka zatrzepotała w siatce aż 2 razy, a miejscowa Stal odprawiła z kwitkiem Gwardię Koszalin.

A 2:1 wygrały liderujący GKS Jastrzębie (rywalem był ROW Rybnik) oraz Olimpia Elbląg, której rywalem była tarnobrzeska Siarka.

ŁÓDZKI KLUB SPORTOWY NA PODIUM! | Tabela 2. ligi po 16. kolejce

Źródło: 90minut.pl

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here