Obserwuj nas

Rozgrywki

Mrożonka po zabrzańsku

Oglądając ten pojedynek ciężko byłoby uwierzyć, że grała czwarta z przedostatnią drużyną polskiej Ekstraklasy. Gospodarze, którzy u siebie przeważnie dominują swoich przeciwników, w tym meczu nie potrafili stworzyć choćby jednej składnej, sensownej akcji. Mimo to mogli zachować 3 punkty w Zabrzu. Po spojrzeniu na przebieg całego meczu, nie powinni jednak narzekać na ten jeden zdobyty punkt.

Początek meczu zapowiadał, że średnia bramek w postaci ponad trzech na mecz, może zostać utrzymana. Już w 8. minucie po uderzeniu piłki z narożnika pola karnego przez niespodziewanie desygnowanego do gry w pierwszym składzie Łukasza Zwolińskiego mógł paść pierwszy gol. Zaskoczonego Tomasza Loskę uratował słupek. Ta sytuacja była najgroźniejszą szansą na zdobycie bramki. Gospodarze grali bardzo ospale, tak jakby wszystkie siły zostawili na poprzednim meczu w stolicy Dolnego Śląska. Szarpać próbował Łukasz Wolsztyński. I to właśnie on oddał najgroźniejszy strzał na bramkę Portowców, jednak nie stanowił on żadnego problemu dla Łukasza Załuski. Z drugiej strony do wysiłku zabrzańskiego bramkarza zmusili najlepsi w pierwszej części gry, jak nie meczu, Hubert Matynia oraz Jakub Piotrowski.

***

Druga połowa zaczęła się od mocnych uderzeń Portowców. W ciągu jednej minuty stworzyli dwie groźne sytuacje. W 56. minucie Matynia świetnie wypuścił na wolne pole Adama Buksę. Ten zamiast podawać do Zwolińskiego, zdecydował się na strzał. Piłka obroniona przez bramkarza spadła pod nogi Adama Frączczaka, którego strzał zablokował Mateusz Wieteska. Z drugiej strony po błędzie Jarosława Fojuta w doskonałej sytuacji znaleźli się zabrzanie. W dwóch na bramkę zaatakowali Wolsztyński z Igorem Angulo. Ten pierwszy zdecydował się sam kończyć akcję uderzając obok bramki. Wydaje się, że w tej sytuacji mógł próbować podać do lepiej ustawionego Hiszpana. Była to piłka meczowa dla Górnika. Więcej nie potrafili zagrozić bramce szczecinian. Pogoń nacierała z ogromną pasją, jednak tego dnia czegoś brakowało by znaleźć drogę do bramki Loski. Próbował głową jeszcze Zwoliński, ale zaskoczyć goalkeepera się nie udało. W tym mroźnym klimacie publiczność zgromadzona w liczbie ponad 6 tysięcy musiała wracać do domu niespełniona i przemarznięta.

W sytuacji, w jakiej znajdują się Portowcy, powinni być zadowoleni z wywiezionego punktu z tak trudnego terenu jakim jest Zabrze. O kolejne punkty będą musieli ciężko walczyć  w kieleckiej twierdzy. Tym bardziej po tym jak się zaprezentowali, mogli czuć ogromny niedosyt dopisując sobie tylko jeden punkt. Z kolei Górnik po rozegraniu świetnego, aczkolwiek pechowego meczu we Wrocławiu z pewnością liczył na wygraną. Przeciwnik nie położył się przed nimi, a sami nie zrobili niczego by tą wygraną odnieść. Muszą już zacząć skupiać się na kolejnym ligowym meczu z rywalem zza miedzy. Pod nieobecność chorzowskiego Ruchu pojedynki z Piastem są jedynymi z gatunku Derbów Śląska. Wygraną w takim meczu na pewno pozwolą kibicom zapomnieć o braku odpowiedniej reakcji na ich marznięcie na stadionie w środowy wieczór.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki