Obserwuj nas

Rozgrywki

Jagiellonia nie zdobędzie mistrzostwa!

 

Jestem często szalonym optymistą. Ciężko mówić mi więc o powodach, dla których ukochany przeze mnie klub, nie mógłby w najlepszym w historii klubu sezonie sięgnąć mistrzostwa kraju. Każdy kij ma jednak dwa końce, a i Jagiellonii zdarzyły się jeszcze w tym sezonie wpadki, czy gorsze serie. Obiektywnie rzec biorąc każdą tezę można w jakiś sposób wybronić. Co człowiek to opinia, a w kraju w którym ekspertem od piłki jest każdy, poglądów na różne sprawy nie brakuje. Jagiellonia nie zostanie mistrzem Polski. Pytanie tylko dlaczego?

Po pierwsze prawdą jest to, że kilka razy zdarzyło się Jagiellonii tracić rytm i koncentracje przez co wygrane mecze stawały się tymi zremisowanymi (tak jak ten w Gdańsku) albo przegranymi z kretesem (tak jak niedawne starcie w Poznaniu). Jadze zdarzyła się też bardzo słaba seria. Od 19 sierpnia do 22 października ekipa prowadzona przez Ireneusza Mamrota wygrała tylko raz, strzelając gola w końcówce meczu z Legią. 5 razy zremisowała (ratując wynik z Cracovią i Lechem, czy po bardzo słabym meczu z Wisłą) i 2 razy przegrała (w tym wysoko 4:1 na wyjeździe z Arką).

Frustracja kibiców w tym okresie nie miała końca. Wyniki zaczęto już przypisywać mitycznemu „pocałunkowi śmierci”, który wynikał ze zbyt krótkiej przerwy pomiędzy sezonami. Mimo faktu, że Jagiellonia zagrała w tym sezonie mecze genialne, a w 11 spotkaniach nie straciła gola to nigdy nie wiadomo kiedy przydarzy się kolejna z wpadek, a zazwyczaj to one ostatecznie decydują o mistrzostwie.

Drugi argument to transfery, które co prawda nas wzmocniły, ale paradoksalnie uwypukliły też kadrowe braki. Pierwszymi ofiarami likwidacji rezerw stali się Dmytro Chomczenowski i Ziggy Gordon, którzy klub opuścili już zimą. Słaba forma i możliwość gry w piłkę tylko na treningach odbiła się też na Gutim. Wygryziony przez Mitrovica nie może wrócić do pierwszego składu. Udało się to przy okazji absencji jednego ze stoperów, ale zaliczył wtedy bardzo słaby występ w Poznaniu. Braki kadrowe i powołania do reprezentacji sprawiły między innymi, że w sparingowym meczu na pozycji nr 9 zagrał… Piotr Wlazło.

Po trzecie przed zbliżającym się świątecznym spotkaniem z Zagłębiem trener Mamrot stracił dwóch nominalnych skrzydłowych. Novikovas pauzować będzie za kartki, a kontuzji nabawił się Dejan Lazarević dla którego mogła być to jedna z niewielu okazji do występu w pełnym wymiarze czasowym. Niewiele na wiosnę pograł też Cillian Sheridan. Zawodnik mający za sobą słabą rundę jesienną na wyjazd do Lubina może się nie załapać ze względu na uraz pachwiny. Do czego dążę? Mała rotacja i w konsekwencji brak ogrania zawodników spoza wyjściowej jedenastki może być przyczyną ewentualnych strat, które zespół może ponieść w kluczowych momentach, a kluczowe momenty decydują o mistrzostwie.

Czwarty z argumentów to wciąż uczący się jeszcze ekstraklasy sztab szkoleniowy Ireneusza Mamrota, a także on sam. Trener do tej pory walczył o cele na niższych szczeblach rozgrywek. Runda finałowa namaszczona przez Michała Probierza jako „Puchar Maja” i kolejne wygrane Jagiellonii sprawią, że presja osiągnie niespotykany do tej pory przez Pana Ireneusza poziom. Do tej pory szkoleniowiec Jagiellonii z emocjami i ciężkimi okresami radził sobie świetnie. Nikt nie wie jednak czy zachowa do końca trzeźwość umysłu mając na uwadze, że walczy o najwyższy laur polskiej piłki i o perspektywę prowadzenia ekipy w eliminacjach do Ligi Mistrzów. To wydaje się być jednak najsłabszym z argumentów.

Na koniec zostawiłem powód lekko humorystyczny. Tak zwaną „klątwę Wojciecha Hadaja”. Według niej, Jagiellonia nigdy mistrzem ma nie zostać. Sezon 2014/15, gdzie analizowana przez Weszło tabela dawała zespołowi z Białegostoku mistrzostwo (niewydrukowana tabela). Ogólna tabela 3 ostatnich sezonów, gdzie Jagiellonia traciła przez pomyłki (sędziowskie) tych punktów bardzo dużo. No i w końcu sezon 2016/17, gdzie mistrzostwo zabrało dosłownie jedno potknięcie w rundzie finałowej (straty punktów z Koroną lub Lechią można było przecież uniknąć). Może jednak jest coś na rzeczy? Czyżby fatum byłego spikera Legii mógł odczarować tylko wybitny czarnoksiężnik? No i czy tenże mistrz magii pochodzi spod Trzebnicy?

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki