Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Remis pozostawił niedosyt | Podlasie o Ekstraklasie #6

Choć nazwa „Lech” brzmi dumnie, to remis z pogrążonym w marazmie „Kolejorzem” pozostawił wielki niedosyt. Piłkarskie (i nie tylko) święto na stulecie niepodległości znów nie zakończyło się happy endem, a stratą dwóch punktów.

Remis pozostawił… niedosyt?

Grzesiek: Niedosyt? Raczej wściekłość. Ktoś podmienia nam drużynę, gdy ta gra u siebie. Nie zgadzam się ze Świderskim, że to ważny punkt. Uważam, że bardziej straciliśmy dwa. Śmiem nawet twierdzić, że gdyby mecz był w Poznaniu, to mając Lecha na widelcu, Jaga dobiłaby go, a wynik oscylowałby około 3-4: 1

Marcin: No właśnie. Jaga ma u siebie i na wyjeździe po 14 punktów. Problem w tym, że przy Słonecznej zagrała 9 razy, a na wyjeździe 6. Bilans wyjazdów? 4-2-0. Bilans u siebie? 4-2-3. Skąd ta słabość na swoim boisku? Kiedyś Słoneczna uchodziła za twierdzę nie do zdobycia. Może to charakter zespołu się tak zmienił?

Grzesiek: To ciekawe, bo Jaga popełnia tak fatalne w skutkach błędy grając u siebie. Jakby niektórzy z graczy mieli problemy z koncentracją. W meczach wyjazdowych wygląda to inaczej. Powiem szczerze, nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje. Istnieje teza, że niektórzy mają skrępowane nogi, bo na trybunach oglądają ich matki, żony i kochanki 😉

Marcin: Szczególnie na końcówki chyba te kobiety zwracają uwagę. 😉 Rezultat 2-2 z Lechem przed dwoma laty jeszcze mnie jakoś satysfakcjonował. Uniknęliśmy miejsca poza podium, wróciliśmy z dalekiej podróży. Wtedy też nie dobiliśmy rywala i nie zdobyliśmy tytułu. Wielu kibiców narzekało też, że zabrakło woli zwycięstwa w końcówce spotkania. Odczucia były mieszane. Ten sam wynik w niedzielę, pozostawia wyłącznie wściekłość. W 90. minucie Burić uderzył głową w słupek, był oszołomiony, pewnie nastąpił mniejszy lub większy wstrząs mózgu. A my zamiast to wykorzystać i oddać – choćby od biedy – strzał zza pola karnego, to ani razu nie zaatakowaliśmy jego bramki.

Grzesiek: To też zasługa zmian trenera Mamrota.

O dwóch takich, co dali popis

Marcin: Chyba bardzo Ci się spodobała gra Sheridana i Kwietnia…

Grzesiek: Tak, uwielbiam ich grę. Opanowali do perfekcji dyscyplinę sportu: „Kopanie się w czoło” i od pewnego czasu walczą o miano lidera. Najgorzej, że z tego co słyszałem uwili sobie (szczególnie Irlandczyk) fajne gniazdko na Podlasiu i za cholerę nie chcą odejść. Trener Mamrot robi im niedźwiedzią przysługę, gdyż wpuszczając obu delikwentów na murawę, skutecznie odstrasza potencjalnych kontrahentów.

A tak na poważnie. Czy Jagiellonia jest aż tak słaba kadrowo, że kibice muszą oglądać tych dwóch panów?

Marcin: Z pewnością bywało już gorzej… Zmiany Mamrota były wręcz osłabieniem, ale prócz „Sheriego”, jedynym ofensywnym piłkarzem na ławce był Machaj. Savković był kontuzjowany. Chyba tylko pensja Sheridana uniemożliwia poszukania innych opcji w ofensywie, poszerzających grono wartościowych zawodników.

Zresztą chodzą głosy, że Sheridan to taki model, który po pół roku po prostu nudzi się ligą i drużyną. Widać u niego dekoncentrację i przed meczem i w jego trakcie. A szkoda, bo jakości mu nie brakuje. Swoją drogą, widziałeś bramkę Milana Pawkowa w meczu Crveny Zvezdy z Liverpoolem? Mógł być w Jadze zamiast… Sheridana. Jednak to Cillian był 1. wyborem.

Grzesiek: Mógł, ale nie jest. A trybuny klną na sam widok Irlandczyka. A propos, niedawno na video czacie z kibicami, zapytałem go o przyszłość. Odpowiedział, że przyszłość, to przyszłość i on o niej nie myśli. Nie dziwię się, kto by myślał przy tak komfortowej sytuacji.

Marcin: Nigdzie indziej nie dostanie aktualnie tak wysokiej pensji za taką chałę…

Grzesiek: Myślę, że nawet fanatyczni kibice Jagi, którzy nie dopuszczają czasem żadnej krytyki na temat ukochanej drużyny, zgodzą się ze mną, że czas aby obaj zawodnicy po prostu opuścili klub. Z korzyścią dla drużyny i dla kasy klubowej. Chociaż Sheridan z pewnością będzie się trzymał jak najdłużej Białegostoku.

Świderski daje nadzieję

Marcin: Tyle dobrze, że nie musimy wybierać między dżumą a cholerą (panowie Bezjak i Sheridan w aktualnej formie), bo Świderski w końcu odpalił. Stać go na utrzymanie formy choćby do końca rundy jesiennej?

Grzesiek: Czekałem na to, aż  Karol odpali. To duży talent, jeden z lepszych młodzieżowców biegających po polskich boiskach. To jednak też jedna z ofiar sprowadzania do naszej ligi tabunów zerowej klasy grajków, którzy grać muszą, bo są zobowiązania finansowe różnego rodzaju. Świderski nie grał tyle ile powinien, bo właśnie tacy jak Sheridan blokowali jego miejsce w składzie (czym właściciele polskich klubów kierują się sprowadzając tych kopaczy), a frustracja rosła. Teraz gra w większym wymiarze czasowym, nabiera pewności siebie i to będzie procentować. Widać w Świderskim wielki potencjał, ma inklinacje do gry kombinacyjnej, szuka nietypowych rozwiązań. Powinien być dziś pierwszym wyborem Mamrota na dłużej.

Marcin: Nie boi się również podejmować trudnych wyborów.Mało który piłkarz zdecydowałby się na strzały z takich pozycji, jakie w meczu z Lechem oddał Świderski. Te zresztą wychodziły Karolowi całkiem nieźle. To bez wątpienia jeden z jego atutów.

Grzesiek: W naszej lidze takie rzeczy robią różnice. Nawet wymiana 5 celnych podań stanowi dla niektórych problem, a co dopiero tak trudne uderzenia.

Marcin: Teraz Świderski spróbuje przyczynić się do pierwszego od lat awansu w drodze sportowej na EURO U-21 we Włoszech i San Marino. Nawiążemy walkę z Portugalią? Zabrzańskie trybuny mogą ponieść Żurkowskiego, Kownackiego czy Świdra właśnie. Możemy sprawić niespodziankę!

Grzesiek: Wierzysz w to?

Marcin: Polski kibic to człowiek wielkiej wiary. Wierzę nawet w to, że kadra Brzęczka jakimś cudem odmieni się do marca i na EURO pojedzie może nie autostradą, ale choćby drogą ekspresową!

Grzesiek: Owszem, mamy kilku zawodników w kadrze U-21 kreowanych już na liderów pierwszej reprezentacji, ale czy są w stanie ograć Portugalię?

Marcin: W eliminacjach nie przegraliśmy meczu, a zawodziliśmy głównie ze słabszymi rywalami. Z Danią wywalczyliśmy 4 punkty. A mocna Portugalia z pewnością jeszcze bardziej zmotywuje naszych młodzieżowców. W tym również widzę szansę.

Na stadionie też można uczyć się historii!

Grzesiek: Co sądzisz o opakowaniu tego meczu? Na każdym kroku były nawiązania do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Myślę, że wielu rodziców będących z dzieciakami na meczu, mogło z dumą opowiedzieć im o naszej historii.

Marcin: Uczczenie niepodległości wyszło – w odróżnieniu do innych stadionów – wzorowo. Był pokaz życia w tamtych czasach, patriotyczne piosenki odegrane przed meczem, możliwość spotkania marszałka Piłsudskiego, a nawet zrobienia sobie zdjęcia z jego… wąsami. Były też flagi rozdawane na stadionie.

Nawet tekst hymnu był wszędzie, tak  by nikt nie zapomniał nawet ani jednego słowa z choćby ostatniej zwrotki. Taki sposób uczczenia niepodległości mógłby przyjąć się na dłużej. Niedzielne spotkanie dostarczyło mi nie tylko emocji sportowych, ale i zwykłej frajdy, a także i poczucia wagi tej rocznicy. Powtórka za rok na kilka dni przed 11.11 mile widziana.

Grzesiek: A oprawa „Ultry”?

Marcin: Nie nawiązała do rocznicy, ale również wywarła spore wrażenie. Nie często mamy przy Słonecznej jakiekolwiek oprawy, a taka połączona z muzyką z „Ojca Chrzestnego” to prawdziwa gratka. Nawet pomimo całkiem sporego dymu, który przez miejsce, w którym odpalano race, poleciał wprost na sektor rodzinny.

Remis w Gdańsku weźmiemy w ciemno!

Marcin: Rundę kończymy na 2. miejscu ze stratą trzech punktów do Lechii, ale przewagą dwóch nad Legią. I to właśnie z Lechią zagramy za dwa tygodnie. W Gdańsku nie szło nam nigdy, nawet w erze Michała Probierza. Jak nastawiasz się na ten mecz? Ja punkt nawet z osłabioną Lechią wezmę w ciemno.

Grzesiek: Tym razem punkt biorę od razu, bez rozgrywania meczu. Porażka w Gdańsku skomplikowałaby sytuację. Chociaż jak wiemy, w Ekstraklasie różnice punktowe nic nie znaczą. A może czas przełamać złą, gdańską passę i wygrać? Znając naszą grę na wyjazdach, nawet i wygrana jest możliwa.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Jagiellonia Białystok