
Ostatnie tygodnie nie oszczędzają kibiców Wisły. Wciąż nikt nie wie, w czyje ręce trafi klub, a w dodatku jego piłkarze nie są w stanie regularnie punktować. Emocje udzielają się wszystkim. Piątek nie będzie inny. Czekają nas przecież derby, Wisła zagra z Wisłą, a w tle powinien pojawić się oczekiwany finał burzliwej historii sprzedaży.
Daniel Kazała: Mieliśmy tego nie robić, ale postanowiliśmy ostatni raz zaryzykować. W przedostatnim w tym roku #PoKrakosku wystąpi Staszek. Przypomnij wszystkim, jak zakończyły się wcześniejsze mecze, przed którymi gościłeś w tym cyklu…? Możliwe, że nie każdy zdaje sobie sprawę, czym grozi Twój gościnny udział…
Stanisław Madej: To naprawdę bardzo budujące, że dopatrujesz się mojego wpływu na wyniki naszej drużyny. Zwłaszcza że długo mnie tu nie było, a forma Wisły się przecież nie poprawiła.
Pozwól, że przypomnę jedynie ostatni odcinek, w którym to wraz z Maćkiem nie tylko nie przewidzieliście zmian w składzie, ale także kompletnie minęliście się z prognozami dotyczącymi końcowego rezultatu. Dlatego cieszę, się, że znów mam szansę wystąpić w moim ulubionym cyklu i wierzę, że jako futbolowy ekspert będę nieco skuteczniejszy od Was. Co, powiedzmy sobie szczerze, nie jest specjalnie trudne…
Trudy sezonu
Daniel: Ej, do przerwy byłem blisko trafienia. Już miałem wysłać tweeta, ale na szczęście się powstrzymałem. Co do wyników Wisły, można założyć śmiałą tezę, że to kwestia klątwy jaka spadła na klub z powodu Twojej obecności w #PoKrakosku. Koniec żartów. Jak wiadomo, z Maćkiem niewiele się znamy na futbolu, więc powiedz, czego brakło, żeby dowieść to prowadzenie z Jagiellonią?
Stanisław: Widać już zmęczenie sezonem. Piłkarze bazowali na bardzo wysokiej intensywności w pierwszych spotkaniach i często to ona decydowała o zwycięstwach. W pierwszej połowie meczu były momenty przypominające pressing z początkowych kolejek: imponujący doskok na połowie rywala, w efekcie czego Kelemen musiał kilka razy w łatwy sposób pozbyć się piłki.
W drugiej części spotkania już tego zabrakło i zamiast zepchnąć rywala, sami zostaliśmy zepchnięci. Nie ma intensywności, nie ma punktów. Powody jej braku widzę dwa: krótka ławka oraz sfera mentalna. Na tę drugą mają pewnie wpływ problemy finansowe.
Światełko w tunelu?
Daniel: To jest właśnie Ekstraklasa. Dziewiętnaście meczów (wraz ze spotkaniami Pucharu Polski), to dla naszych piłkarzy wymówka w postaci zmęczenia. Dlatego nasi zawodnicy rzadko odnoszą sukcesy za granicą. Na szczęście jeszcze tylko dwa i przerwa. W drugiej połowie Jaga rzeczywiście nas zdominowała, czego najlepszym dowodem jest nagroda piłkarza meczu dla Lisa.
Skupmy się jednak na plusach. Na pewno Kolar. Na pewno brak Boguskiego. I chwila oddechu Sadloka. Powoli Stolarczyk wyciąga wnioski z wcześniejszych meczów. W następnej kolejce możemy wylecieć z pierwszej ósemki, dlatego wierzę w dobrze dobraną taktykę na piątkowy mecz. Z kim mamy wygrać, jeśli nie z bardzo słabą Wisłą Płock…?
Stanisław: Niestety, prócz standardowego zmęczenia fizycznego, dochodzi to znacznie gorsze: psychiczne. Los klubu wciąż jest niepewny, dlatego, mimo iż rywal jest w słabszej dyspozycji, to ciężko jest o huraoptymizm.
Co do Kolara, wiesz, że jestem jego największym fanem. Warto zwrócić uwagę na powroty Chorwata do defensywy oraz odbiory — jeden z nich dał nam przecież akcję bramkową. Powinien dostać jeszcze jedną szansę na skrzydle. Sadlok też rozczarowuje jak wszyscy.
Dziś rano zastanawiałem się, gdzie zapodział się Kostal, bo nie mam pewności czy on nie wyjechał do rodzinnego domu na święta parę tygodni za wcześnie. Nie wiem, co powiedzieli na zgrupowaniu reprezentacji kadry Pietrzakowi, ale to z pewnością nie były wartościowe wskazówki. Wasilewski w jednym meczu popełnia więcej błędów niż przez całą rudne finałową poprzedniego sezonu. I tak można po kolei się pastwić nad formą każdego zawodnika. Drużyna jest jak mechanizm zegarka: jak jeden trybik się zatnie, to wszystko źle funkcjonuje.
Czy Zdenek i Jesus z nami zostaną?
Daniel: Najwięcej zastrzeżeń rzeczywiście można mieć do obrony. Jest to o tyle dziwne, że w pierwszej części sezonu wyglądało to naprawdę nieźle. Kobra też zaliczył spadek formy, mimo tego nie można odmówić mu walki. Myślisz, że na wiosnę zobaczymy go jeszcze w Krakowie?
Stanisław: Mam takie przeczucie. Daria, partnerka Zdenka jest bardzo przywiązana do Krakowa. Zresztą niedawno zainwestowali nawet w salon SPA. Oczywiście, jeśli dobrze przyłożyć ucho, to można usłyszeć o zainteresowaniu z egzotycznej Tajlandii. Jednak to głos kobiety bywa w takich sytuacjach decydujący.
Dlatego podejrzewam, że jeśli dojdzie do zmiany właściciela klubu, a nowy pion sportowy będzie widzieć Czecha w swoich planach, to sam zawodnik zostanie. Chciałbyś, żeby tak było?
Daniel: Jeśli — a wszystko na to wskazuje — Wisłę przejmą nowi właściciele, to pewnie zostanie. Mam nadzieje, że zwycięży rozsądek i najpierw, jako klub, uporamy się z zadłużeniem, a dopiero potem będziemy budować wielką Wisłę. Mógłby wrócić Drzazga z wypożyczenia i zwiększyć rywalizację w ataku.
Największy nacisk jednak powinno się postawić na przedłużenie Imaza. Brakowało go w ostatnim meczu. Jedyny Hiszpan, który nam został z zaciągu Kiko. Szkoda by go było…
Stanisław: Nie chcę Cię martwić, ale Imaz raczej nie czeka na koniec rozmów w sprawie przejęcia i szanse na to, że pozostanie w Krakowie, są bardzo małe. Tak jak mówisz, priorytetem jest pozbycie się długów, a nie wzmocnienie kadry. Póki trwa kryzys właścicielski, nie są prowadzone żadne rozmowy na temat przedłużeń kontraktów. Tym trudniej rokować kogo zobaczymy na wiosnę w ukochanych barwach.
Trzeba wierzyć, że nasza „Wielka Czwórka”; Wojciech Kwiecień (właściciel sieci aptek), Wiesław Włodarski (właściciel firmy FoodCare z branży spożywczej) oraz firmy Antrans i Dasta Invest, dogada się między sobą i klubem, a do wiosny uda się stworzyć zespół, który utrzyma się w pierwszej ósemce.
Daniel: Imaz już miał odejść latem, a jednak ciągle gra z Białą Gwiazdą na piersi. Gdzie mu będzie lepiej? :)
Typowanie, czyli to, co tygryski lubią najbardziej
Daniel: Staszku, jakie są Twoje przewidywania na najbliższy mecz? Jak zagrać, żeby wygrać?
Stanisław: Żeby wygrać, musielibyśmy zagrać dużo lepiej w obronie, niż było to ostatnio. Mamy za sobą siódme spotkanie z rzędu, w którym tracimy przynajmniej dwie bramki. To niechlubny rekord w historii tego klubu. Z przodu pewnie uda nam się coś strzelić, dlatego tak ważne jest zabezpieczenie bramki Lisa.
Z drugiej strony płocka Wisła potraktuje ten mecz jako ostatnią szansę na doskok do górnej połówki, by mieć o co walczyć wiosną. Obie ekipy desperacko szukają punktów, więc czeka nas piątek pełen emocji. W takim starciu musi paść dużo goli i mocno w to wierzę.
Daniel: Sytuacja Wisły Płock jest trudna, więc będą musieli zagrać do przodu. To szansa dla nas. Chciałbym zobaczyć Sadloka na lewej obronie. Z powodu kontuzji Imaza, może warto przesunąć na lewą pomoc Pietrzaka? Na prawej Kolar i możemy zrobić trochę zamieszania z przodu. Zdenek powinien zdominować płocczan w walkach o górną piłkę. Jeśli Lis utrzyma formę z ostatniego meczu, to wierzę w zwycięstwo.
Jaki wynik obstawiasz?
Stanisław: Pietrzak na skrzydle? Ciekawy pomysł: mógłbyś napisać w tej sprawie maila do trenera Stolarczyka. Stawiam na 2-1 dla nas, bo tak podpowiada mi serce. Rozum już dawno zwariował, bo tych wszystkich doniesieniach związanych z przejęciem klubu. Ty tradycyjnie 3:0 czy tym razem nie będziesz miał tyle odwagi?
Daniel: Hmmm 3:0 na wyjeździe…? W sumie to ekstraklasa i jak Cracovia zlała tak Arkę… 3:0 dla Wisły. Oczywiście tej krakowskiej.
Ekstraklasowy entuzjasta. Od zawsze z Wisłą Kraków. Nudny jak poniedziałkowy mecz w Eurosporcie. Mało trafne komentarze i wytarte frazesy. Całodobowo dostępny na twitterze.