
Grudzień. Sobota. Godzina 20:30. To nie jest, ogólnie rzecz biorąc, najlepsza pora na wizytę na stadionie — myśli wielu. Na pewno nie zgadza się z tym, co najmniej 10,000 kibiców Wisły, którzy mimo zamieszania wokół klubu nie tracą nadziei. Jaki czeka nas mecz? Trudno powiedzieć. Z pewnością najważniejsze to powstrzymać białostockie pszczółki i nie dać się użądlić. Czy się uda i jakie są nasze przewidywania? Zapraszamy na #PoKrakosku.
Zamieszanie wokół klubu
Daniel: Za nami dwa mecze, które skończyły się porażkami. Bilans bramek 1-6. Łatwo oczywiście wszystko zwalić na względy pozasportowe, ale czy na pewno jest to właściwa diagnoza?
Maciek: Myślę, że tak. Sam miałem okres w swoim życiu, kiedy dopływ gotówki był mizerny w stosunku do zobowiązań. Uwierz mi, nie da się wtedy oddać w 100% pracy, skupić na zadaniu. Myślisz o kredycie, rachunkach, prośbie dziecka, które nie rozumie, że coś nie gra. A Ty sugerujesz obniżkę formy, czy zajechanie materiału?
Daniel: Moim zdaniem znaczna część piłkarzy jest już w zasadzie na etapie akceptacji obecnej sytuacji. Trzy mecze do końca i w styczniu mogą być w różnych klubach. Na pewno nie można słabej formy zwalić na problemy z wypłatami. Sadlok po otrzymaniu przelewu nagle nie zacznie grać lepiej na środku obrony, Lis wychodzić do dośrodkowań a Boguski… a Boguski to już w ogóle nic nie zacznie.
Maciek: Pisałem o tym w ostatnim swoim pomeczowym tekście Wiślackie leczo. Trener jest opętany klątwą przez imię nadane przy chrzcie. Zapędził się w swym uporze tak, że nie przyzna się do błędu z pozycją Sadloka i Bogusia czy też miejscem w składzie Pietrzaka. Wiem, bo sam robię tak samo. Błędy w ustawieniu piłkarzy są ewidentne, widać to na przestrzeni kilkunastu spotkań, ale to nie jest główny czynnik. Widać tendencję spadkową wraz z narastaniem problemów finansowych.
Defensywny pomocnik, klucz do zwycięstwa?
Daniel: Stolarczyk powiela te same błędy, oczekując innych rezultatów. Klasyka. W sumie to ciężko dyskutować nad jakimś innym ustawieniem skoro gramy ciągle tak samo. Posadzenie Korta na ławce i wpuszczenie młodego Plewki to chyba największe trenerskie szaleństwo, jakiego się dopuścił. W sobotę cała nadzieja w Imazie, bo chyba jest obecnie najlepszym naszym piłkarzem. Zgodzisz się?
Maciek: Imaz to super gracz, ale nie jest to typ zawodnika, który sam wygra spotkanie. On musi mieć wkoło siebie ludzi do grania, którzy potrafią podać na 10 metrów do nogi, z pierwszej piłki, wtedy on swoim skillem przyspiesza grę i jesteśmy niebezpieczni. Plewka nie zagrał źle, moim zdaniem potrzebował koło siebie kogoś do pomocy w defensywie. Brakowało Dawida. Kiedyś w rozmowie z naszym naczelnym, powiedziałem mu, że mecze w naszej lidze wygrywa się defensywnymi pomocnikami. Teoria pokrętna, ale zakładając, że wszyscy grają z kontry, środkowi, którzy potrafią przejąć piłkę i szybko rozpocząć akcję, są na wagę złota. Jak się prezentujemy w tej materii?
Daniel: Ciekawe stwierdzenie z tymi defensywnymi, ale w naszej lidze mecze wygrywa się jednak skrzydłowymi. Piękne czasy, gdy mieliśmy na tej pozycji Błaszczykowskiego, Kosowskiego, Uche czy Zieńczuka w formie. Jak masz skrzydłowego, to nawet średni napastnik wykończy wypracowaną przez niego piłkę. Pamiętasz, jak u nas na defensywnym grał Paweł Strąk? Był najgorszym piłkarzem, ale grał, bo był potrzebny jedenasty do gry. U nas defensywni pomocnicy skończyli się z odejściem Sobola… No i Lloncha trochę szkoda.
***
Maciek: Basha z Kortem też dają radę, chociaż fakt, nie są to najlepsi z najlepszych. Nie zmienia to faktu, że jeśli przegrywasz walkę w środku pola, przegrywasz całe spotkanie, dlatego tak ważne jest zabezpieczenie tej strefy. Basha, Plewka, Kort. Zdecydowanie dwóch z tej trójki powinno być zawsze na boisku, tylko to gwarantuje względne bezpieczeństwo.
Daniel: Dwóch defensywnych można wystawić, jak grasz przy Łazienkowskiej, a nie u siebie z Sosnowcem czy Miedzią. Tęsknie za starym dobrym 4-4-2. U siebie powinniśmy grać na dwóch napastników. To, że mamy półtora napastnika to już niestety inna kwestia… Ondraska w Krakowie tylko cud może zatrzymać. Może warto więc zastanowić się nad skróceniem wypożyczenia Drzazgi?
Nieurodzaj w ataku
Maciek: Jest Drzazga, jest Bałaniuk chyba jeszcze. Jak nie będzie kim grać, trzeba ich z pewnością pościągać. Daniel, napastników nie mamy dwóch, za to ofensywnych pomocników mamy kilku. Musimy grać tym, co mamy. 4-2-3-1 to max. co możemy wyciągnąć z tej kadry i wcale nie musimy cierpieć. Nie zgodzę się, że granie na 2 defensywnych to granie defensywne. To granie na zrobienie przewagi w środku pola, przejęcie piłki po pressingu i szybkie przejście do ataku. Przy naszej krakowskiej piłce, opcja do szybkiej kontry, to świetne dopełnienie taktyki.
Daniel: Ale kreatywność naszych defensywnych jest bardzo ograniczona. A i tak jestem delikatny. U siebie powinniśmy grać jednym i raczej Bashą do pary z Halilovicem. On przynajmniej coś potrafi do przodu rozegrać. Upieranie się przy dwóch jest bez sensu. A my na upartego. Nawet jak „sprzyjają” kartki lub kontuzje to do środka wskakuje beznadziejny na tej pozycji Arsenic. Byle grać na siłę dwoma…
Maciek: Czyli jak zwykle w #PoKrakosku, każdy ma swoje zdanie :-D. Dwa ostatnie spotkania graliśmy z jednym — po Twojemu — i widzisz, jaki jest efekt :-). Daniel. Jak myślisz, przeczytał ktoś trenerowi nasze teksty? Może wstawi Sadloka na lewą?
Daniel: Ale to były mecze wyjazdowe, ja mówię o grze u siebie. Krakowska piłka, cały czas do przodu sprawi, że kibice będą chętniej przychodzić, nawet gdy wyniki nie będą najlepsze. Mam nadzieję, że przeczytał, bo jeśli nie, to przed kolejnym meczem dzwonię do Iwony, naszej rzeczniczki, z prośbą o audiencje u Stolara.
Maciek: 🙂 No dobra, powiedz mi, czy przewidujesz jakieś zmiany w składzie?
Co u Ciebie? Bez zmian.
Daniel: Oczywiście, że nie przewiduje zmian, bo nikt nie pauzuje za kartki. Więc nie zarobimy u bukmacherów za trafne wytypowanie wyjściowej jedenastki. A Ty przewidujesz? Na jakiej podstawie?
Maciek: Uważasz, że Plewka znowu wyjdzie w podstawowym składzie? Ja mam wrażenie, że trener jednak da Maćka na jego nominalną pozycję. Będzie chciał, żeby na koniec roku zaliczył asystę.
Daniel: Dobrze by było, gdyby Sadlok wrócił w końcu na swoją pozycję i pokazał, że jest wartościowym piłkarzem. Niestety coraz więcej kibiców w niego wątpi, ale nie my! Będzie coś jeszcze z Wojo w Wiśle?
Maciek: Chciałbym bardzo. Pytanie, czy on sam chce? Jemu się marzy wielki świat, pewnie stolica, gdzie pełno jest InstaGirls. Jeśli ma mu być lepiej, nich zatem idzie, gdzie chce. Nie zapominajmy też o słowach trenera, że w Wiśle będą tylko ci piłkarze, którzy naprawdę chcą. Nic na siłę.
***
Daniel: Czyli nasza nadzieja już u Maćka skreślona? Wiesz, że Wojo nie dostał prawdziwej szansy w Wiśle. Nie wiem, w ilu meczach wszedł w pierwszym składzie, ale nie więcej niż pięciu. Młody jest, grać chce, więc nie ma mu się co dziwić, bo marnuje się trochę, siedząc na ławce…
Maciek: Bardzo się marnuje, zgadzam się z tym. Pytanie brzmi, dlaczego siedzi na ławie? Czy jest gorszy, wolniejszy, słabiej wyszkolony technicznie od reszty? Śmiem wątpić! Powiem więcej, wydaje mi się, że jest lepszy od Bogusia, Kostala i Halilovicia, nawet gdyby ich dodać do siebie. Tutaj muszą brać górę inne aspekty, niekoniecznie sportowe. Niestety, a może na szczęście, to tylko moje domysły. Chciałbym bardzo, żeby został, wykorzystał szansę i poszedł w świat za grube hajsy. Pytanie tylko, czy on sam tego chce?
Daniel: Odpowiedz jest prosta – Rafał Boguski. Maćku, widziałem, że w naszym typerze #SztukaFryzjera postawiłeś na Jagiellonie. Przegramy kolejny mecz, czy chcesz trochę poczarować z przesądami?
Maciek: I jedno i drugie. Chcę oszukać przeznaczenie, ale zdaje sobie sprawę, że odczarować nasz zespół mogą jedynie dobre wieści z biur zarządu. Wyrokuję, że Jagiellonia nas ogra.
Daniel: To ja tradycyjnie 3-0 dla Wisły, z Jagą w Krakowie nawet nam się dobrze gra.