Obserwuj nas

Jagiellonia Białystok

Najlepsze naprawdę przed nami!

Po efektownym oknie transferowym Jagiellonia zagrała równie spektakularny mecz. I choć pokonana Arka to główny kandydat do spadku, to nie sposób nie być po tym meczu optymistą. Oczarował zarówno sprowadzony za spore pieniądze Tomas Prikryl, jak i młodzież – Bartosz Bida czy Damian Węglarz. A Jaga zagrała tak radośnie, jakby nie miała nic wspólnego z Ekstraklasą i polską piłką. Wobec tych wydarzeń coraz bardziej przekonuje klubowe hasło: „Najlepsze przed nami”.

Polak w bramce, kibicowi lżej

Marcin Malawko: Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę na temat obsady jagiellońskiej bramki? Węglarz nie dość, że jest młody i przyszłościowy, jest Polakiem, z którym kibice mogą się identyfikować, a przede wszystkim zagrał bardzo solidny mecz. Mnie to bardzo cieszy, tym bardziej że taki scenariusz przewidziałem.

Kardon: Miałeś rację, ale nie zgodzę się z tym, że zagrał solidny mecz. Ewidentnie było widać, iż brak mu zgrania z drużyną, a jego gra nogami pozostawiała sporo do życzenia.

MM: Miał kilka dobrych interwencji, a gdyby Antonik uderzył trochę niżej i piłka nie trafiła w poprzeczkę, mógłby obronić ten strzał. Pierwszy mecz jako „jedynka” nigdy nie jest łatwy. Widać było po Damianie, że ma tremę. Jednak jeśli to spotkanie w jego wykonaniu nie było solidne, to dobrze wróży to na przyszłość. Mam bowiem przekonanie, że z meczu na mecz będzie lepiej, tym bardziej że poprzeczka nie jest zawieszona zbyt wysoko. Jeśli Raków zagra tak jak z Koroną, morale drużyny i bramkarza mogą być w prosty sposób podniesione. A w kolejnych spotkaniach z Zagłębiem czy Lechią pewna siebie obrona bardzo się przyda.

K: Druga połowa w naszym wykonaniu nie była powalająca, więc nie patrzyłbym aż tak optymistycznie na mecz z Rakowem. Zwłaszcza, że w tym spotkaniu będzie mógł zagrać Brown Forbes. Gdybym miał już pochwalić kogoś to wskazałbym na Prikryla i Bidę.

Nie taki młodzieżowiec straszny jak go malowano

MM: Jeden – kupiony przez Kuleszę zgodnie z zamierzeniami trenera Mamrota, drugi – sprowadzony i grający trochę z przymusu, przez ten „cholerny przepis o młodzieżowcu”. A może nie taki diabeł straszny i dzięki temu przepisowi młodzi Polacy będą prowadzili swoje drużyny do zwycięstw? Przecież Antonik w Arce też grał z przymusu. A był najlepszym zawodnikiem.

K: Od samego początku byłem przeciwnikiem tego przepisu i nadal jestem. Mecze pierwszej kolejki może i pokazały, że młodzi zawodnicy nie są wcale gorsi od swych starszych kolegów, ale jest jeszcze za wcześnie, abym mógł zmienić swoje zdanie na ten temat. Szczególnie, że młodzieżowiec młodzieżowcowi nierówny, co można było dostrzec na przykładzie występu Bidy i Klimali. Ten ostatni po raz kolejny udowodnił, że jest za słaby na Ekstraklasę.

„Ogień” jeszcze nie zapłonął

MM: Nikt nie powiedział, że młody piłkarz musi być dobry co do zasady. Skoro nawet Hiszpan może być słaby, to dlaczego młodzieżowiec miałby nie być? To samo z transferami z zagranicy. Prikryl zagrał pierwsze skrzypce, był kreatywny i widoczny. A serbski „Ogień” nie… wypalił. To dopiero pierwszy mecz, ale ewidentnie był sztywny, wolny i trochę „drewniany”.

K: Krytyka Serba jest bardzo nieuzasadniona. Gdybyś jeszcze raz dokładnie obejrzał spotkanie, to zwróciłbyś uwagę, iż wywiązał się ze swojej roli znakomicie. Rywal był skoncentrowany na nim, dzięki czemu reszta drużyny miała więcej miejsca do gry. Poza tym nie był jeszcze gotowy kondycyjnie na pełne 90 minut i potrzebuje czasu, aby przyswoić schematy gry.

MM: Twoje słowa odbieram jako casus Lewandowskiego w kadrze, zachowując wszelkie proporcje. „Lewy” daje drużynie zdecydowanie więcej. Liczę, że z meczu na mecz Mudrinski będzie wyglądał lepiej. Zastanawia mnie tylko, czy jeśli jego gra się nie poprawi, to nie lepiej ustawić Bidę z przodu, a z ławki podnieść Camarę. Hiszpan też zasługuje na szansę gry od 1. minuty, a to on był w piątek pierwszym pokrzywdzonym.

K: Nie wyciągałbym takich wniosków po jednym spotkaniu. Wszyscy chwalą Bidę i słusznie, ale również on w tym meczu popełnił kilka błędów i po jednym z nich Arka stworzyła sobie dogodną sytuację bramkową, więc byłbym bardziej powściągliwy.

MM: Bida zagrał mecz życia, ale to prawda. Zaczęło się od trzęsienia ziemi, a potem… już nie było jak u Hitchcocka,  za to z każdą minutą coraz nudniej, gorzej i słabiej.

Najlepszą obroną jest atak!

MM: Największe brawa powinien otrzymać Ireneusz Mamrot. Być może w naszym wypadku sprawdziło się stare powiedzenie, że najlepszą obroną jest atak. Trener spróbował zgodnie z zapowiedziami ofensywnej gry i to się opłaciło. Bida schodzący do środka z boku, wolny elektron. Efektowny jak nigdy wcześniej w barwach Jagi. Imaz i Prikryl narobili szumu. Jeszcze lepiej wyglądał Martin Pospisil. Czech na „8” wyglądał o niebo lepiej niż za plecami napastnika. Ten ruch to majstersztyk trenera. Martwić na kolejne mecze może tylko to, że dużo więcej pracy w defensywie już z Arką miał Taras Romanczuk. I nie zawsze radził sobie z tym wzorowo. Przeciwko Lechii czy Legii potrzeba będzie naprawdę sporej odwagi trenera, by jedynie Romanczukiem wesprzeć blok obronny.

K: Mam nadzieję, że trener w końcu zrozumiał, że wystawianie Pospisila na „10” to błąd i nie będzie go już więcej powtarzał. Dlatego zgadzam się z Twoją notą trenera. Jak już wspominałem, ocena Mudrinskiego jest niesprawiedliwa i stawianie go na równi z Klimalą jest dla mnie herezją. „Ogień” zasłużył na solidną „6” za wywiązanie się z założeń taktycznych, natomiast Klimala na najgorszą ocenę w zespole, czyli „3” i to już jest z mojej strony zawyżona nota.

Zachwycili: Pospisil, Imaz i… Mamrot – noty po meczu #ARKJAG

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Jagiellonia Białystok