
W sobotni wieczór zostanie rozegrane spotkanie Lechii ze Śląskiem. Gospodarzem tego starcia będzie ekipa biało-zielonych. Bukmacherzy większe szanse na zwycięstwo dają gdańszczanom.
Bezpośrednie starcia obu drużyn
Oba zespoły strzeliły gola w większości starć. Śląskowi nie udało się zachować czystego konta w 6 meczach. Jeżeli chodzi o Lechię, to zespół Piotra Stokowca notuje niechlubną serie 4 meczów, w których nie udało się zagrać na zero z tyłu. Wrocławianie mają dotychczas serie 9 meczów bez porażki. Podobnie jak zespół ze Szczecina jeszcze nie przegrali w tym sezonie.
Statystyki Lechii
W poprzednim sezonie Lechia zbudowała twierdze z własnego stadionu. Zanotowała 12 zwycięstw, 5 remisów i 2 porażki. Dwa razy musiała uznać wyższość rywali: były to starcia z Piastem i Legią. Trzeba dodać, że oba mecze biało-zieloni kończyli w dziesiątkę. W fazie zasadniczej nie zaznali porażki, dopiero przegrali w decydujących 7 kolejkach u siebie. W poprzednich rozgrywkach z delegacji przywieźli 32 punkty. Udało im się 9 razy wygrać i 5 razy podzielić się dorobkiem punktowym. Do tego aż 5 razy wracali do domu bez punktów.
W trwającym sezonie ciężko powiedzieć gdzie Lechiści lepiej grają: u siebie czy na wyjeździe? Na ten moment jeszcze nie udało im się wygrać w Gdańsku. Komplet punktów przywieźli w meczu z Wisłą Płock. Choć już w 5 kolejce ponieśli porażkę. Początek tych rozgrywek jest trochę słabszy w porównaniu do początku poprzedniego sezonu. W tamtym przegrali dopiero w 8 serii spotkań. Bilans Lechii to 3 remisy , 1 zwycięstwo i 1 porażka.
Statystyki Śląska
Jeżeli chodzi o Śląsk to w poprzednim sezonie już w 3 kolejce przegrali. W zakończonym 2018/19 zajęli 14 miejsce, a w tym powoli stają się rewelacją ligi. Najbardziej okazałe jest ich zwycięstwo z Lechem aż 3:1 , na dodatek grali w dziesiątkę. Faworyta sobotniego starcia upatruję w Liderze PKO ekstraklasy, czyli Śląsku Wrocław. Pokazują to statystyki. W meczach wyjazdowych 2 razy wrocławianie wygrali, a u siebie także 2 razy zdołali zdobyć komplet punktów. W międzyczasie zanotowali remis z Legią.
Śląsk idzie drogą Lechii i Piasta
W pamiętnym sezonie 2017/18 gliwiczanie i gdańszczanie znajdowali się w trefie spadkowej i ledwo się utrzymali. Biało-zieloni zajęli 13., a Piast 14. miejsce. Tuż nad kreską. Drużyna Waldemara Fornalika zgromadziła 37 punktów, a Nieciecza, która spadła miała 36 oczek. W następnym sezonie szczególnie Piast zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał. Jak inaczej można wyjaśnić, gdy zespoły walczące o utrzymanie, w następnych rozgrywkach zdobywają 1 i 3 miejsce? Wydaje mi się, że tą drogą teraz podąża Śląsk.
Zespół z Dolnego Śląska prezentuje ciekawą piłkę, a także ich trener pokazuje, że ma pomysł na drużynę. Nie ukrywam, że będzie ciężko dorównać osiągnięciom obu wspominanych ekip. Myślę jednak, że zawodnicy Vitezlava Lavicki mogą być czarnym koniem tych rozgrywek. Utwierdzają niedowiarków w przekonaniu, że istnieje życie po Marcinie Robaku. Gdy w klubie znajdował się polski napastnik, to tylko on był odpowiedzialny za strzelanie goli. Teraz bramki zdobywa cały zespół. Można powiedzieć, że wrocławianie byli uzależnieni od trafień swojego strzelca. Zakończył on sezon 2018/19 z 18 golami, dzięki czemu był najlepszym polskim napastnikiem. Obecnie gracze Lavicki wykazują się dobrą organizacją gry w obronie i w ataku. Do tego Śląsk może mieć wiele pożytku ze swojego nowego zawodnika – Przemysława Płachety.
Moje przeczucia związane ze spotkaniem
Nadchodzący mecz przyjaźni jest trudny przewidzenia. Wydaje mi się, że grę będzie prowadzić Śląsk, a Lechia skupi się na grze z kontry. W tym sezonie, gdy gdańszczanie zdobyli jako pierwsi bramkę, cofali się do głębokiej defensywy. Może być to spotkanie bez fajerwerków, bo oba zespoły skutecznie się bronią. Lechia często oddaje inicjatywę, z kolei Śląsk mimo że zdobywał kolejne bramki w starciu z Lechem, dążył do strzelenia kolejnych goli.
Może wszystkich zaskoczyć Przemysław Płacheta. W tym meczu powinien pokazać swój talent i duży potencjał. Znalazł się w gronie zawodników powołanych na młodzieżowe mistrzostwa Europy. Zagrał tylko co prawda 19 minut w meczu z Hiszpanią. Mimo że zaliczył tylko epizod, to i tak chciał go u siebie Śląsk Wrocław. Był to mądry i przemyślany ruch. Dzięki temu transferowi piłkarz może liczyć na regularną grę.
Sobotni mecz będzie pojedynkiem dwóch młodzieżowych reprezentantów Polski: Karola Fili i wspomnianego Płachety. Obrońca Lechii – w przeciwieństwie do skrzydłowego Śląska – mistrzostwa Europy może zapisać na duży plus. Przez problemy zdrowotne Roberta Gumnego bez żadnych kompleksów wszedł w jego buty. W meczach z Belgią i Włochami rozegrał 90 minut, a z Hiszpanią 45 minut.
Mocne strony Lechii i Śląska
Gospodarze mogą obawiać się Erika Exposito. W tej drużynie nie znajduję słabej formacji. Skrzydła wrocławian wyglądają okazale: szybkie, dynamiczne, robiące różnice i stwarzające okazje partnerom. Eksperyment z Robertem Pichem grającym za napastnikiem okazał się strzałem w dziesiątkę. Goście mogą obawiać się drugiej linii Lechii, bo każdy z trójki: Makowski, Łukasik i Kubicki prezentują się solidnie. Świetnie czują się w destrukcji i posyłaniu długich podań do przednich formacji. Tak samo jak Śląsk, biało-zieloni mają skrzydłowych, którzy mogą zagrozić bramce rywala. Haraslin czy Peszko są ważnymi punktami w drużynie, obydwaj potrafią zrobić coś z niczego. Goście powinni się również obawiać obrony gospodarzy, bo pod wodzą Stokowca wygląda ona dobrze. Biało-zieloni we własnej szesnastce są agresywni, zdecydowani, konsekwentni i dobrze się ustawiają.