Obserwuj nas

Rozgrywki

#MinąłWeekend zVARiowany – 6. kolejka

#MinąłWeekend

Pierwszy w historii hat-trick zawodnika Jagiellonii, pierwsza porażka Pogoni, i premierowe zwycięstwo Wisły Płock, beniaminki walczące jak równy z równym z Lechem i Legią oraz pobudka mistrza Polski z boskim zbawcą, Jarosławem w roli głównej. To wszystko zdarzyło się w 6 kolejce PKO BP Ekstraklasy.

Mecze kolejki

Raków Czestochowa 2:3 Lech Poznań, czyli dwie różne Lecha połowy, więc Gytkjaer użył głowy

Pierwsza połowa

Kibice którzy przyszli, a raczej przyjechali z Częstochowy w sobotni wieczór na stadion w Bełchatowie, nie mogli żałować. Piłkarze obu drużyn zafundowali im porządną dawkę piłkarskich wrażeń. Zaczynając od przypadkowego gola Lecha, kończąc na czerwonej kartce Makuszyńskiego. Rozpoczęło się od niemrawych ataków gości, z którymi bez problemu radził sobie Michał Gliwa. Częstochowianie też mieli w 18. minucie okazję, ale Miłosz Szczepański chciał być dobrym kolegą i zamiast strzelać, szukał dogrania.

Wreszcie nadszedł, po dwóch kwadransach gry, rzut rożny dla Lecha. Darko Jevtic dośrodkował w pole karne, a tam przypadkowo odbił piłkę Karlo Muhar i Lech mógł cieszyć się z prowadzenia. Nie minęły 3 minuty, a Kolejorz prowadził już 2:0. Po szybkiej kontrze Kamil Jóźwiak posłał piłkę do Gytkjaera. Ten musiał tylko skierować piłkę do bramki. Lech w pierwszej połowie mógł podwyższyć prowadzenie, lecz strzał Jevtica z rzutu wolnego minimalnie minął bramkę, a Tymoteusz Puchacz trafił w słupek.

Druga połowa

Po zmianie stron sytuacja się odwróciła. Raków wziął się za odrabianie strat i już w 46. minucie miał okazję. Czujność w bramce zachował jednak Mickey van der Hart. Za to dwie minuty później gospodarze znów mieli okazję na zdobycie bramki. Lubomir Satka sfaulował w polu karnym Szczepańskiego, więc sędzia wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Petr Schwarz i pewnie wykorzystał „jedenastkę”.

W drugiej połowie stopniowo inicjatywę przejmował Raków. W 57. minucie gry mógł być remis, ale Szczepańsi nie poradził sobie z bramkarzem Kolejorza. Gytkjaer mógł zamknąć mecz w 64. minucie, lecz napastnik Dumy Wielkopolski nie skierował piłki do siatki. Duńczyk w 74. minucie niefortunnie zagrał ręka we własnym polu karnym i częstochowianie dostali drugi w tym meczu rzut karny. „Jedenastkę” znów wykorzystał Schwarz. 2:2. Kibice gospodarzy oczami wyobraźni już widzeli punkt urwany wielkiemu Lechowi. Kolejorz ma jednak superstrzelca w postaci Christiana Gytkjaera. Rzut rożny, 84. minuta, piłka spada na głowę Duńczyka i ląduje w bramce. Jeszcze w doliczonym czasie gry Maciej Makuszewski obejrzał druga żółtą kartkę i w konsekwencji wyleciał z boiska.  Lech wywozi z Bełchatowa 3 punkty i wskakuje na czwarte miejsce w tabeli.

Piłkarz meczu:  Christian Gytkjaer

Napastnik kolejny raz nie zawiódł i dał Lechowi pierwszą wygraną od dwóch meczów.

Pierwszy taki hat-trick, Jagiellonia Białystok 3:2 Wisła Kraków

Tomasz Frankowski, Jacek Bayer, Konstantin Wasiljew, Dani Quintana. Co ich łączy? Wszyscy byli bożyszczami kibiców Jagi. Wszystkim naboje z rewolwerów wyjątkowo często lądowały w bramce. Ale nie na tyle, by zaliczyć hat-tricka. Tego wyjątkowego wyczynu dokonał w piątek Jesus Imaz, aktualny lider klasyfikacji strzelców. 

Pospisil jak Zieliński?

Jagiellonia znów zagrała z pomysłem. A głównym reżyserem pod nieobecność napędowego Prikryla był znów Pospisil. To po jego odbiorze piłki niewidoczny zbytnio Marko Poletanović zanotował asystę, przy pierwszym golu Imaza i to Martin  w brawurowy sposób rozpoczął akcję bramkową na 3:1. Piłka krążyła na pełnej szybkości bez przyjęcia między Pospisilem, Romanczukiem i Imazem i choć w pewnym momencie Lukas Klemenz chciał zdobyć (?) premierową bramkę dla swojego (byłego) klubu, to Michał Buchalik „oddał ją” Hiszpanowi. Akcja jak z Ligi Mistrzów, występ Pospisila też. Czech nie brał udziału tylko przy drugiej bramce, gdy Guilherme odzyskał piłkę, a swoje zrobił asystujący Martin Kostal.

Przy pozyskanych za duże kwoty, a wciąż zawodzących Mudrinskim i Camarze, najlepszym transferem lata wydaje się być transfer Martina Pospisila z pozycji nr 10, na „ósemkę”. Oczywiście – Prikryl ma jakość i technikę, a Bida to przyszłość i fantazja. Ale ten drugi akurat z Wisłą nie wyglądał najlepiej – miał sporo strat i był mało efektywny. Pospisil ustawiony głębiej daje rozegranie, wskazuje kolegom z drużyny jak grać, ustala tempo akcji. Taki pomysł na Zielińskiego w Napoli ma Carlo Ancelotti. I choć „Zielek” sprokurował w pierwszym ligowym meczu z Fiorentiną karnego, to obie akcje bramkowe rozpoczęły się od jego „magicznego” dotknięcia. A przecież Pospil, tak jak Zieliński pozostał w ostatnim meczu „bez liczb”. Porównuję zawodników z na pozór innych światów, ale po głębszym zastanowieniu  mogę stwierdzić, że łączy ich więcej, niż nam się wydaje. I co najważniejsze, obaj na swoich nowych pozycjach mogą być gigantami.

Defensywa Wisły – emeryci czy paralitycy?

Nie ma co ukrywać, że białostoczanom znacząco pomogła obrona Wisły. Lukasa Klemenza można jeszcze zrozumieć. Czuje sympatię do byłego klubu, chciał mu pomóc, nie to co Jesus Imaz. Ale że David Niepsuj znów zepsuł, a Rafał Janicki nie okazał się klasowym stoperem… Tego nikt by się nie spodziewał!

Wydaję się więc, że boiskowi paralitycy z obrony Białej Gwiazdy są gorsi niż pół-emeryt, Marcin Wasilewski. Mistrz Anglii z Leicester City najlepsze lata ma już na pewno za sobą, być może nawet nie ma takiego zdrowia jak rok czy dwa lata temu. Ale klasy i wyczucia boiskowego nikt mu nie zabierze. No i co najważniejsze – w odróżnieniu od Klemenza i Janickiego – jest pełno…sprytny. A czy wskoczy do wyjściowej jedenastki Wisły? Na samej kreacji i fantazji w ofensywie – starym Brożku, Błaszczykowski  i młodym Buksie nie da się zajechać pewnie na stację „bardzo spokojne utrzymanie”, a tym bardziej na kolejną – „miejsce w górnej ósemce”, tak więc „Wasyl” pewnie się przyda. 

 

https://twitter.com/MarcinMalawko/status/1165014625479516161?s=20

Znowu mecz przyjaźni, jednak tym razem z golami – Cracovia 3:1 Arka Gdynia

Oglądałem w poprzedniej kolejce mecz przyjaźni między Arką a Lechem i liczyłem, że zobaczę bramki. Niestety przeliczyłem się… W tej kolejce również trafił się mecz przyjaźni, tym razem w Krakowie. Kibice Arki mogli mieć nadzieję, że jeśli Pasy to ich przyjaciele, sprezentowaliby im chociaż remis. Na trybunach może by i tak było, jednak na boisku nie ma przyjaźni. Gdynianie wyraźnie odstawali od rywali, a ich obrona często zachowywała się jak dzieci we mgle. Cracovia to wykorzystała i za sprawą Rafaela Lopesa, Sergiu Hanci oraz Pelle van Amerfoorta strzeliła 3 gole. Mogło być więcej, ale znów świetnie bronił Pavels Steinbors. Dla Arki honorowego i zarazem premierowego gola strzelił Dawit Schirtladze.

Tak na marginesie, w wyjściowym składzie Cracovii wyszło aż 9 obcokrajowców. Czy ma sens wystawianie piłkarzy z zagranicy w większości mających takie same umiejętności, jak Polacy? Według mnie nie, ale trener Probierz na pewno wie lepiej…

Peszko zatrzymuje rozpędzony Śląsk – Lechia Gdańsk 1:1 Śląsk Wrocław

„Bomba Peszki i dobra postawa bramkarzy” – tak w skrócie można by opisać ten mecz. Lepiej jednak będzie jak napisze o nim troszeczkę więcej. Śląsk nie przegrał w tym sezonie jeszcze spotkania i na pewno w meczu z Lechią chciał tę dobra passę podtrzymać. Lechia miała również chrapkę na zwycięstwo, chodź wszystkie dotychczasowe mecze u siebie zremisowała (0-0 z Wisła K. i 1-1 z Jagą). Pierwszy w tym meczu gol padł dla wrocławian. Przemysław Płacheta strzelił po ziemi, a zasłonięty Dusan Kuciak nie zdążył zareagować i piłka wylądowała w siatce gdańszczan. Było to pod koniec pierwszej połowy.

W drugiej części spotkania Lechia chciałam wyrównać i to jej się udało. Przy wyprowadzaniu piłki ze swojej połowy Israel Puerto źle zagrał piłkę, ona trafiła Do Zarko Udiviczica, ten podał do Sławomira Peszki, a skrzydłowy huknął z 16. metra, nie dając szans Putnockiemu. Goli mogłoby być więcej, lecz dobrze tego dnia byli dysponowani bramkarze obu ekip. Lechia może czuć się dumna, że zatrzymała rozpędzonych wrocławian. Śląsk na pewno nie jest usatysfakcjonowany remisem, lecz dzięki niemu zostaje samodzielnym liderem.

W Zabrzu Górnika wygrana gładka, Korona prawie na łopatkach, Górnik Zabrze 3:0 Korona Kielce

Kolejna rewolucja w Koronie nie przynosi na razie zamierzonych skutków. Żółto-czerwoni zwycięstwo odnieśli tylko na inauguracje, wygrywając z Rakowem w Bełchatowie. W pierwszych pięciu meczach zdobyli 4 punkty. Górnik wywalczył o 3 punkty więcej. Obie drużyny nie wygrały jednak w 5 kolejce. Górnik lepiej jednak wszedł w mecz i napierał na bramkę rywali. Świetnie w 24. minucie w polu karnym Korony odnalazł się Kamil Zapolnik i skierował piłkę do siatki. Kiedy kielczanie byli już myślami w szatni, Igor Angulo podał prostopadle do Jesusa Jimeneza, a ten podwyższył na 2:0.

W drugiej połowie nie działo się zbyt wiele, aż do 89. minuty, gdy Angulo został przewrócony w polu karnym przez obrońcę. Po konsultacji VAR karny został przyznany i wykorzystał go Hiszpan. Korona po tej porażce zajmuje miejsce w strefie spadkowej, a Górnik w górnej połówce tabeli.

Zgoda buduje, Niezgoda  Legii wynik ratuje – ŁKS 2:3 Legia Warszawa

Aleksandar Vukovic obchodzący w niedziele czterdzieste urodziny dokonał aż 9 zmian w wyjściowym składzie, w stosunku do pucharowego meczu z Glasgow Rangers. Dość powiedzieć, że szansę debiutu dostał osiemnastoletni Michał Karbownik. Legia zaczęła mecz najgorzej, jak tylko można, czyli od straty bramki. Już w 3 minucie Lukasz Sekulski pokonał Radosława Majeckiego. Do końca pierwszej połowy wynik się nie zmienił, choć Wojskowi mieli swoje szanse.

Po przerwie już w 51 minucie Dominik Nagy dostał piłkę na szesnasty metr i mocnym strzałem zdołał pokonać bramkarza gospodarzy. Legia nie mogła cieszyć się z remisu zbyt długo, ponieważ w 59. minucie Salvador Agra bezmyślnie sfaulował we własnym polu karnym Daniego Ramireza. Sędzia wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Sekulski i dał Rycerzom Wiosny prowadzenie. Niedługo po tym na boisku w barwach Legii zameldował  się Walerian Gwilia, który odmienił grę legionistów. W 72 minucie właśnie Gruzin podał na piąty metr do Nagy’a. Ten minął bramkarza i podał do Jarosława Niezgody, który wpakował piłkę do siatki.

Zwycięstwo Legii zapewnił duet Niezgoda-Gwilia. Wspólnie rozpracowali obronę łodzian, strzał Gwilii obronił Michał Kołba, ale z dobitką Niezgody już sobie nie poradził. Piłkę na remis w ostatniej akcji meczu miał jeszcze Wojciech Łuczak, lecz piłka poszybowała nad poprzeczką. Dla Wojskowych ten mecz był tylko rozgrzewką przed decydującym spotkaniem o awansie do fazy grupowej Ligi Europy. ŁKS znów kończy bez punktów i zwycięstwa będzie szukać w Płocku, a tam też będzie trudno.

Mistrz wraca na odpowiednie tory – Zagłębie Lubin 0:3 Piast Gliwice

Na trybunach pustki (niecałe 3,5 tyś osób), na boisku jednostronny pojedynek. Piast od początku do końca kotrolował spotkanie, a nawet udało mu się strzelić 3 bramki.  Trafienia zaliczyli Jorge Felix, Piotr Parzyszek i Gerard Badia. Po tym spotkaniu można przypuszczać, że gliwiczanie wreszcie grają swoje. Jednak na takie stwierdzenie poczekałbym do następnej kolejki, w której Piast podejmie gdańską Lechię. O Zagłębiu się nie rozpiszę, gdyż po prostu grali słabo i tyle.

Pogoń przystanęła – POGOŃ SZCZECIN 1:2 WISŁA PŁOCK

Zawsze w życiu próbuję iść po najniższej linii oporu. W końcu – jestem leń! Tak więc zastanawiając się nad tym, co napiszę o tym meczu, liczyłem na łatwy triumf szczecinian i jeszcze łatwiejsze zachwyty nad nimi – nad Kozuljem, młodymi: Kowalczykiem, Listkowskim, nad – sprowadzonym mądrze w miejsce kontuzjowanego Drygasa – Dąbrowskim, wreszcie nad Triantafyllopoulosem i Stipicą. I wszystko jak krew w piach! Kozulja zabrakło, druga najsłabsza drużyna ligi wywiozła z placu budowy 3 punkty, a więc i zachwytów muszę oszczędzić. Pogoń nie zagrała fatalnie, a na boisku czarował wprowadzony z ławki 15-letni (!) Kacper Kozłowski. On, choć jest z rocznika 2003, to w odróżnieniu od Aleksandra Buksy nadal nie ma 16 lat!

Przy akacjach bramkowych: Ricardinho skorzystał ze świetnego podania kontuzjowanego później Rzeźniczaka, a Furman – z wielbłądu Triantafyllopoulosa. Goście nie wyglądali dużo lepiej, ale wykorzystali swoje sytuacje, co daje jakąś nadzieję na utrzymanie po problemach z grą, wynikami i po odejściu Leszka Ojrzyńskiego. To „plusy dodatnie”. A jednym z tych ujemnych może być wspomniana kontuzja Rzeźniczaka. Brak byłego zawodnika Karabachu Agdam w kolejnych meczach byłby wielkim problemem dla płocczan. Chociaż pół żartem, pół serio – być może straciliby Legionistę, który musiałby grać przeciw Legii. Furmana już mają, i im wystarczy. 😉

Jedenastka kolejki

Thomas Dahne (Wisła Płock)

Gdyby nie jego interwencje Wisła nie odniosła by pierwszego zwycięstwa w lidze.

Boris Sekulić (Górnik Zabrze)

Asysta i solidny mecz przeciwko Koronie.

David Jablonsky (Cracovia)

Wywalczył rzut karny, po którym padł drugi gol dla Cracovii.

Erik Janża (Górnik Zabrze)

Solidny wystep przeciwko Koronie Kielce.

Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok) – pilkarz kolejki

Hat-trick przeciwko Wiśle Kraków.

Darko Jevtic (Lech Poznań)

Dwie asysty kapitana Lecha w stariu z Rakowem.

Dominik Nagy (Legia Warszawa)

Gol i asysta przeciwko ŁKS.

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Gol i piękna asysta przeciwko Koronie.

Jarosław Niezgoda (Legia Warszawa)

Dwa gole strzelone po raz pierwszy od roku.

Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

Gdyby nie on, Lechowi trudno by było wygrać z Rakowem.

Łukasz Sekulski (ŁKS)

Dwa gole przeciwko Legii. Najlepszy piłkarz ŁKS-u w tamtym meczu.

Następna kolejka

Arka GdyniaGórnik Zabrze30 sierpnia, 18:00
Korona KielceJagiellonia Białystok30 sierpnia, 20:30
Wisła PłockŁKS Łódź31 sierpnia, 15:00
Piast GliwiceLechia Gdańsk31 sierpnia, 17:30
Wisła KrakówZagłębie Lubin31 sierpnia, 20:00
Śląsk WrocławPogoń Szczecin1 września, 15:00
Lech PoznańCracovia1 września, 17:30
Legia WarszawaRaków Częstochowa1 września, 20:00

Hit:  Śląsk – Pogoń

Mecz lidera i wicelidera musi być hitem, albo i nie. W końcu przecież to nasza polska Ekstraklasa…

 

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki