Obserwuj nas

Rozgrywki

#MinąłWeekend z 8. kolejką

#MinąłWeekend

Pięć goli Zagłębia, kolejny dobry mecz Sławomira Peszko, powrót Jarosława Jacha i debiutancki gol 17-latka z Cracovii. To wszystko wydarzyło się w 8. kolejce Ekstraklasy.

Mecze kolejki

U siebie Lechia tym razem zwycięska, Lechia Gdańsk 2:1 Lech Poznań

Mecz dwóch drużyn, których nazwy zaczynają się na literę „L” od początku stał na dobrym poziomie. Wynik w 23. minucie otworzył niezawodny  Sławomir Peszko. Wykorzystał podanie od Artura Sobiecha. Cztery minuty później na listę strzelców chciał się wpisać Zarko Udoviczić, jednak nie trafił w bramkę strzeżoną przez Mickey’a van der Harta. Co się odwlecze o nie uciecze, w 33. minucie Lechia prowadziła 2:0. Bramkę strzelił Michał Nalepa.

Dużo problemów Kolejorzowi sprawiała gra w środku pola. Pedro Tiba i Karlo Muhar wciąż nie mogą się zgrać. Dobry mecz zaliczył za to Joao Amaral, który asystował przy bramce kontaktowej Christiana Gytkjaera. W drugiej połowie obie drużyny atakowały. Piłkę na wagę remisu miał duński napastnik poznaniaków, lecz jego strzał obronił Dusan Kuciak. Lechia wygrała pierwszy mecz w sezonie u siebie, Lech przegrał po raz pierwszy na wyjeździe.

Peszko jak wino, im starszy tym lepszy

Sławomir Peszko – można go kochać albo nienawidzić. Jest o nim wiele memów, z których jak mówi, sam się śmieje, bo ma duży dystans do siebie. Po jego brutalnym faulu w pierwszej kolejce poprzedniego sezonu przybyło jego przeciwników. Wielu myślało, że Peszko w Lechii jest już skończony. W poprzednim sezonie był wypożyczony do Wisły Kraków. Tam spędził przyzwoite pół roku, po czym wrócił do Gdańska. Trener Piotr Stokowiec dał mu drugą szansę, którą Sławek wykorzystuje. Zawodnik strzelił gola w każdym z ostatnich trzech meczów, w sobotę ponownie był najgroźniejszy w swoim drużynie. Jak tak dalej pójdzie, może wróci do ostatnio słabo radzącej sobie reprezentacji.

Piłkarz meczu: Sławomir Peszko

Pulp Fiction, Jagiellonia Białystok 0:0 Legia Warszawa

Dziś kibice i dziennikarze mówią, że lepiej byłoby zapomnieć o tym, że ten mecz w ogóle się odbył. Chociaż jeszcze kilka dni wcześniej każdy był podekscytowany starciem dwóch z trzech najlepszych drużyn ostatnich lat w Polsce i pojedynkiem Jesusa Imaza z Jarosławem Niezgodą. I tak to z tymi hitami przy Słonecznej właśnie jest – ma być klasyk kina, a jest… miękka, wilgotna, bezkształtna masa, jak w rzeczowniku „pulp”. A nasze wyobrażenie o wielkości widowiska, jakie stworzą te drużyny to „fiction”.

Jaga sama sobie nie pomogła

Po raz drugi za kadencji Ireneusza Mamrota warszawianie pomogli Jagiellonii. Jednak dwa lata temu, w wygranym 2:0 meczu w stolicy po czerwonych kartkach Antolicia i Vesovicia (już w doliczonym czasie gry), to wykorzystała. W piątek nie było już tak dobrze i brak celnego strzału po wyrzuceniu Rochy z boiska powinien być skwitowany zaczerwienieniem na twarzach piłkarzy gospodarzy. Środek pomocy nie był już tak imponujący jak wcześniej, Pospisil mimo gry na „8” przypominał bardziej swoje oblicze z ubiegłego sezonu, a nie solidnego rozgrywającego z czterema asystami drugiego stopnia.

Na skrzydłach próbował Bida – reprezentant Polski U21 mógł się podobać. Może gdyby podobnie zaprezentowali się pozyskani latem Tomas Prikryl i Ognjen Mudrinski, udałoby się skruszyć osłabionych, ale ultradefensywnie nastawionych gości. Remis 0:0 mimo gry przez ponad połowę meczu w przewadze to jednak głównie zasługa trenera Mamrota. Schematy w poprzednich meczach było widać? Było widać! Jest pomysł? Jest! A więc chyba nawet pomimo tak minimalistycznego nastawienia, nie można przesadnie narzekać. Są przecież gorsi trenerzy, np. taki jeden pracujący w PZPN.

Cenny punkt w długim tygodniu

Po przełożeniu sierpniowego meczu z Wisłą Płock, Legię czeka tydzień jak ze snu – mecze w piątek, środę i niedzielę. Coś co na pozór mogłoby być i Ligą Mistrzów czy (przy przełożeniu meczu grupowego) Ligą Europy, jest jednak szarą rzeczywistością Ekstraklasy. Choć trzeba przyznać, punkt na starcie tego tygodnia na boisku kandydata do mistrzostwa, przy grze w osłabieniu urządza Legię (szczególnie wobec środowego wyjazdu do dołującej Wisły Płock).

O tym jak wyglądało to na boisku w zespole Legii nie ma co się długo wypowiadać. Jak zwykle nieźle wyglądali Cafu i Gwilia, a jak wszyscy już wiedzą – głupotą popisał się Luis Rocha. Może to spowoduje, że z „Nafciarzami” na lewej obronie zagra młody Michał Karbownik.

Jarosław Jach wrócił do Ekstraklasy, Raków Częstochowa 2:0 Arka Gdynia

Półtora roku temu Jarosław Jach przenosił się z Zagłębia Lubin do Crystal Palace, z nadziejami na  grę w Anglii. Niestety, życie brutalnie go zweryfikowało, nie zadebiutował w Premier League, a potem przebywał na wypożyczeniach w Turcji i Mołdawii. Tam również nie zbierał najlepszych not. Zawodnik mówił, że nie chciał wracać do Polski. Tylko Raków Częstochowa złożył za niego ofertę. Ostatecznie Jach został wypożyczony do końca tego sezonu.

Zajmijmy się meczem z Arką, która wszystkie mecze na wyjeździe w tym sezonie przegrała.  W 31. minucie spotkania dośrodkowanie Schwarz na dalszy słupek wykorzystał Jach i tym samym przywitał się z częstochowską publicznością golem. Podczas drugiej połowy Arka popełniała za dużo błędów i została skarcona. Konkretnie w 80. minucie kiedy to Felicio Brown Forbes wykorzystał świetne podanie, które posłał do niego 19-letni Michał Skóraś.

Trudno się broni w osłabieniu, Korona Kielce 1:1 Wisła Kraków

Władze Korony miały dwa tygodnie na znalezienie nowego trenera. Nie znaleźli. W meczu z Wisłą, kielczan poprowadził szkoleniowiec rezerw – Sławomir Grzesik. Korona chciał już na początku zrehabilitować się za słabe wyniki przed przerwą reprezentacyjną. Jednak żaden z zawodników żółto-czerwonych nie zdołał skierować piłki do bramki.

Minuta 31., rzut rożny dla Wisły, piłkę przejął Michał Cebula, który minął piłkarzy gości i pomknął w stronę bramki rywali. W ostatniej chwili nieprzepisowo powstrzymał go Rafał Boguski, który za to zagranie obejrzał czerwoną kartkę. Pomimo osłabienia wiślacy ruszyli do ataku, co się opłaciło w 38. minucie. W polu karnym Mateusz Spychała sfaulował Maka, a jedenastkę wykorzystał Paweł Brożek. W drugiej połowie Wisła była skazana na obronę. Tę sforsował już w 47. minucie Erik Pacinda. Mimo że Korona oddała aż 27 strzałów na bramkę rywali, to tylko zremisowała z grającą przez godzinę w osłabieniu Wisłą.

Pogoń na czele, ŁKS na dnie, Pogoń Szczecin 1:0 ŁKS

Akcja bramkowa: 65 minuta spotkania w Szczecinie, Adam Buksa decyduje się na bezpośredni strzał z rzutu wolnego. Napastnik „Portowców” strzela, a piłka leci prosto w mur. Jednak piłkarze ŁKS zamiast stać w murze rozstąpili się, niczym Morze Czerwone w Biblii. Ostatecznie piłka „znalazła” drogę do bramki, a Pogoń wygrała mecz i została liderem Ekstraklasy. Na początku sezonu pisałem, że „Rycerze Wiosny” grają dobrze i mogą namieszać. Na razie moje proroctwa się nie sprawdziły. ŁKS przegrał 6 ostatnich meczów i jest na dnie tabeli.

„Zaczarowana” bramka Górnika, Górnik Zabrze 0:0 Śląsk Wrocław

Był już „Zaczarowany ołówek”, była ” Zaczarowana dorożka”. W niedzielę bramka której strzegł Martin Chudy, mogłoby się wydawać, że tez była zaczarowana. Nie, nie, Chudy to nie żaden czarnoksiężnik, po prostu piłkarze Śląska popisali się nieskutecznością. W 45. minucie Śląsk wyprowadził kontrę. Przemysław Płacheta po rajdzie przez pół boiska przeją piłkę, minął bramkarza gospodarzy i … strzelił tylko w boczną siatkę. Również w drugiej połowie, dokładnie w 51. minucie Płacheta próbował zaskoczyć golkipera zabrzan strzałem z dystansu. Piłka spadała pod poprzeczkę, ale słowacki bramkarz Górnika opuszkami palców sparował ją na rzut rożny. Pod koniec meczu dwie akcje miał jeszcze rezerwowy Daniel Szczepan, ale on także nie potrafił skierować futbolówki do bramki. Śląsk był w tym meczu bardzo nieskuteczny i dlatego stracił pozycję lidera.

Bez „wandala” lepiej, Zagłębie Lubin 5:0 Wisła Płock

W całej Polsce funkcjonuje walka z wandalami – ku dobru miast i wsi. Ten z Lubina to tak naprawdę imigrant z Holandii i choć wcale nie zniszczył drużyny doszczętnie, to chyba po czasie okazało się, że stawianie na takiego zbira z akademii to nienajlepszy pomysł. Ben van Dael opuścił Lubin i błyskawicznie przyszło odrodzenie – 5:0 z Wisłą Płock. Choć w dużej mierze to zasługa gości.

Już w 14. minucie gospodarze rozpoczęli gnębić Wisłę. Piękną bramką popisał się Sasa Zivec. Odpowiedzieć chciał po składnej akcji Ricardinho, ale jego strzał obronił Konrad Forenc. Później, w 42. minucie pomógł słupek po strzale Kuświka. I to, jeśli chodzi o grę Wisły, byłoby na tyle. Bardzo dobrze jako ofensywnie nastawiony boczny obrońca (a więc na swojej nominalnej pozycji) wyglądał Alan Czerwiński. Dwudziestosześcioletni piłkarz po przytomnym podaniu Balicia był zupełnie niepilnowany i trafił na 2:0. Wynik jeszcze przed przerwą po asyście Zivca podwyższył Damjan Bohar. Dwie ostatnie bramki to też zasługa asystującego Czerwińskiego i jego świetnych podań najpierw do Slisza, a potem do osamotnionego w polu karnym Pakulskiego. Do tego Starzyński w doliczonym czasie gry obił poprzeczkę. Dlatego 5:0 to nie był wcale najwyższy wymiar kary dla płocczan.

Moment zwrotny Cracovii? – Cracovia 2:0 Piast Gliwice

Zwycięstwo nad mistrzami Polski – to brzmi dumnie. I choć po grze w przewadze (po drastycznym faulu Bartosza Rymaniaka), to może być to moment zwrotny dla „Pasów”. Raz – wdrapali się na 2. miejsce w tabeli, pokazali świetną grę, dwa – pozytywnie zaskoczył młodziutki Michał Rakoczy. Siedemnastolatek trafił do siatki na 2:0 oraz pokazał coś i Probierzowi, i całej Polsce. Probierzowi – że młodzieżowcy w jego zespole wcale nie muszą obniżać poziomu, ba – mogą również tworzyć grę i zdobywać piękne gole. Może nie trzeba ich krytykować aż tak, jak Kamila Pestkę czy też przenosić z ławki na boisko i z powrotem – jak Sylwestra Lusiusza.  A co pokazał Rakoczy Polsce? Że pierwsza bramka Polaka w Cracovii od kwietnia może otworzyć nowy rozdział, a szkoleniowiec i wiceprezes klubu może jednak chce i będzie stawiał na młodzieżowców, nie tylko w ramach spełniania wymogów przepisu.

O mistrzach Polski nie ma natomiast co pisać. Zawiódł „rzeźnik”, Bartosz Rymaniak. Impetu może i nie było, ale rzeczywiście – twarz boli od samego patrzenia. Z drugiej strony – Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy. Ukrainiec został potraktowany podobnie, jak on potraktował Jarosława Kubickiego w meczu Pucharu Polski 2 lata temu. Wtedy Dytiatjew został zawieszony na 4 mecze ligowe. A jakie plusy można dostrzec w Piaście? Na pewno nie Tomasa Huka, zawodnika, który już po raz drugi został antybohaterem gliwiczan. Z Cracovią – samobójcza bramka, wcześniej z Lechem – czerwona kartka.

Jedenastka kolejki

Michał Buchalik (Wisła Kraków)

Gdyby nie jego interwencje, Wisła nie wywiozłaby choćby punktu z Kielc.

Filip Mladenović (Lechia Gdańsk)

Asysta i przyzwoity mecz przeciwko Lechowi.

Jarosław Jach (Raków Częstochowa)

Powrócił do Ekstraklasy i od razu strzelił swojego debiutanckiego gola w Rakowie.

Alan Czerwiński (Zagłębie Lubin) – Piłkarz kolejki

Dwie asysty i fantastyczny gol w starciu z Wisłą Płock.

Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk) 

Trzeci gol w trzecim kolejnym meczu.

Bartosz Slisz (Zagłębie Lubin)

Bramka i asysta, młodzieżowiec wraca do formy.

Michał Rakoczy (Cracovia)

Siedemnastolatek, który w ten weekend strzelił swoją debiutancka bramkę w Ekstraklasie.

Erik Pacinda (Korona Kielce)

Jedna bramka w ten weekend, a mogło ich być więcej.

Sasha Zivec (Zagłębie Lubin)

Gol i asysta przeciwko Wiśle Płock.

Adam Buksa (Pogoń Szczecin)

Mojżesz rozstąpił Morze Czerwone. Buksa rozstąpił mur złożony z graczy ŁKS.

Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

Strzelił bramkę, ale tylko honorową.

Mecz zaległy
Wisła PłockLegia Warszawa18 września, 18:00

 

Następna kolejka

Piast GliwiceRaków Częstochowa20 września, 18:00
Lech PoznańJagiellonia Białystok20 września, 20:30
ŁKS ŁódźArka Gdynia21 września, 15:00
Lechia GdańskKorona Kielce21 września, 17:30
Śląsk WrocławZagłębie Lubin21 września, 20:00
Wisła PłockWisła Kraków22 września, 12:30
Pogoń SzczecinGórnik Zabrze22 września, 15:00
CracoviaLegia Warszawa22 września, 17:30

 

Mecz kolejki

Cracovia – Legia Warszawa

Krakowianie są wiceliderami Ekstraklasy, Legia ma zaległe spotkanie w tygodniu. Liczę na dobry mecz.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki