Obserwuj nas

Rozgrywki

Wystrzałowe derby Dolnego Śląska | #MinąłWeekend – 9. kolejka

#MinąłWeekend

Wystrzałowe derby Dolnego Śląska, kolejna porażka ŁKS oraz debiuty nowych trenerów Korony i Zagłębia – to wszystko wydarzyło się w 9 kolejce Ekstraklasy.

Dolnośląskie derby na 4:4, futbol jak „Krwawa Mary”, Śląsk Wrocław 4:4 Zagłębie Lubin

„Krwawa Mary” to popularny drink. Podobno mocny. Kibice, którzy przyszli na dolnośląskie derby nie musieli pić drinków, ponieważ oglądali fantastyczne widowisko okraszone pięknymi bramkami. „Strzelaninę” rozpoczęli gospodarze. W 22. minucie Dino Stiglec dośrodkował idealnie na głowę – znajdującego się w szesnastce Zagłębia – Erika Exposito. Hiszpan przelobował Konrada Forenca i wyprowadził Śląsk na prowadzenie. Blisko wyrównania był w 29. minucie Sasza Zivec, lecz trafił tylko w poprzeczkę.

Na zmianę wyniku czekaliśmy do 32. minuty. Co prawda strzał Jakuba Tosika zablokował Wojciech Golla, ale zrobił to ręką, wiec sędzia Marciniak wskazał na „wapno”. Z „jedenastki” nie pomylił się Filip Starzyński. Nie minęło 5 minut, a „Wojskowi” znów prowadzili. Wrocławianie mieli rzut rożny. Po lekkim zamieszaniu piłkę dostał Robert Pich, który zgrał do Exposito, a napastnik Śląska strzelił drugą bramkę w tym meczu. Kiedy mogło się wydawać, że pierwsza połowa zakończy się korzystnym wynikiem dla gospodarzy, ostatnią akcję przeprowadzili goście. Piłka przed polem karnym trafiła do Lubomira Guldana, który dośrodkował w pole karne, a gola głową strzelił Bartosz Kopacz.

Połowa pięknych bramek

Na pierwszą ciekawą akcję w drugiej połowie musieliśmy czekać do 63. minuty. Na własnej połowie piłkę odebrał Damian Bohar, przebiegł z nią pół boiska i podał do Saszy Zivca, który precyzyjnym strzałem pokonał Matusa Putnockiego. Następna bramka, tym razem dla Śląska, też była niecodziennej urody. W 65. minucie gospodarze mieli rzut wolny z okolic 16. metra, do piłki podszedł Dino Stiglec i przymierzył w samo „okienko”.

Remis nie utrzymał się jednak długo, ponieważ już w 68. minucie „Miedziowi” mieli rzut rożny. Początkowo obrońcy Śląska wybili piłkę przed „szesnastkę”, jednak w tamtym miejscu akurat stał Bartosz Slisz, który niewiele myśląc hukną w kierunku dalszego słupka bramki rywali i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Zagłębie było blisko zwycięstwa w derbach, jednak Śląsk miał znakomicie dysponowanego tamtego dnia Erika Exposito. Hiszpan dostał fantastyczne podanie od Michała Chrapka i uratował wrocławianom jeden punkt. Warto jeszcze wspomnieć, że był to debiut Martina Szeveli w roli szkoleniowca lubinian.

Piłkarz meczu – Erik Exposito

Drugi hat-trick w polskiej ekstraklasie, licząc dokonania Jesusa Imaza w meczu z Wisłą Kraków.

Młodzieżowcy górą, ale mecz do bólu przewidywalny, Lech Poznań 1:1 Jagiellonia Białystok

Przewidywalna do bólu jest Jagiellonia od przerwy reprezentacyjnej lub – jak kto woli – od meczu z Koroną. Wtedy wygrała zwalniając przy tym Gino Lettieriego, ale w stylu pozostawiającym wiele do życzenia. Dziś styl jest jeszcze gorszy, a Jaga ma za sobą dwa mecze z rywalami, którzy na papierze są STRONG, ale na boisku – WEAK. W tych okolicznościach zaledwie 2 punkty nie mogą więc cieszyć.

Na boisku w piątek zaprezentowało się aż 9 młodzieżowców – 6 w koszulkach Lecha (5 w podstawowym składzie, 1 – z ławki oraz 3 w Jagiellonii – 2 od początku i 1 z ławki), a gole były właśnie ich autorstwem. Na 1:0 trafił Patryk Klimala, który bardzo solidnie wykończył akcję i skorzystał z wyśmienitego, inteligentnego podania Bartka Bidy. Kibice Jagi mogą jednak dziękować tym dwóm piłkarzom w równym stopniu, jak Pedro Tibie. Portugalczyk w fatalny sposób stracił piłkę i gdyby nie Martin Kostal i jego idiotyczne zachowanie w polu karnym, byłby pewnie „dzbanem meczu”. Słowak „schował” ręce nie tam gdzie trzeba – trzymał je w górze i to zaowocowało wyrównującą bramką z jedenastu metrów zdobytą przez Pawła Tomczyka.

Więcej bardzo groźnych okazji oba zespoły nie stworzyły, a mecz był raczej z gatunku tych typowo ekstraklasowych. Lech teoretycznie zdobył punkt, ale patrząc na tabelę – praktycznie stracił dwa. I spadł już na 9. miejsce. Sezon rozpoczął więc równie dobrze, jak ubiegły. A kolejne mecze znów przypominają „wielką smutę” z ubiegłego sezonu.

Arka (lekko) odbiła się od dna, ŁKS 1:4 Arka Gdynia

W Łodzi spotkały się dwie drużyny z ligowego dna. Przed meczem wiele osób zastanawiało się która z tych drużyn jest słabsza. Początkowo atakowali „Rycerze Wiosny”, jednak pierwszą bramkę w tym spotkaniu strzeliła Arka. W 21. minucie Michał Nalepa minął na prawej stronie Macieja Wolskiego i wbił piłkę w pole karne gospodarzy. Futbolówka odbiła się od jednego z graczy ŁKS i wylądowała pod nogami Dawita Schirtladze, który skierował ją do bramki. Dogodną okazję na wyrównanie miał w 40. minucie Pirulo, jednak jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Bramkę „do szatni” zdołali strzelić jeszcze Arkowcy, a dokładnie Dawit Schirtladze.

Po zmianie stron „Rycerze Wiosny” atakowali i dopięli swego w 52. minucie, kiedy Rafał Kujawa zdobył bramkę kontaktową. Było to jednak jedyne trafienie dla łodzian w tym meczu. Potem gole strzelała już tylko drużyna znad morza. Najpierw w 58. minucie strzelił, dobrze dysponowany tego dnia Michał Nalepa, a mecz „zamknął” w 73. minucie Maciej Jankowski. Arka poprawiła swoje miejsce w tabeli, chociaż wciąż jest w strefie spadkowej, a ŁKS traci już 5 punktów do bezpiecznego miejsca.

Nowy trener, stare problemy – Lechia Gdańsk 2:0 Korona Kielce

W poprzednim sezonie prowadzone przez Mirosława Smyłę Wigry Suwałki w kuriozalnych okolicznościach utrzymały się w 1. lidze. Już wcześniej Smyła ogłosił, że z powodów rodzinnych nie zostanie w Suwałkach. Kilka dni temu zaakceptował ofertę Korony Kielce. Po objęciu posady mówił, że największy problem Korony to niezdobywanie bramek. W meczu z Lechią ofensywa również nie zagrała, tak jak powinna. Zwłaszcza napastnik kielczan był kompletnie niewidoczny. Więc gole strzelała tylko Lechia. W 36. minucie Filip Mladenović wbił piłkę w pole karne, doszedł do niej Maciej Gajos doszedł i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Była to jego pierwsza bramka od marca.

Na kolejne trafienie czekaliśmy do 52. minuty. Chociaż Lukas Haraslin w tej sytuacji powinien być na spalonym, to dzięki temu, że zaspał Mateusz Spychała, Słowak miał dogodną okazję strzelecką. Wpadł w pole karne i skierował piłkę prosto w okienko bramki Korony. Był to ostateczny cios. W Kielcach pojawił się nowy trener, lecz zostały stare problemy.

Porywisty nurt Wisły Płock – Wisła Płock 2:1 Wisła Kraków

„Nafciarze” pod wodzą trenera Sobolewskiego nie przestają zadziwiać. Potrafią najpierw przegrać na wyjeździe w Lubinie 0:5. Jednak kilka dni potem pokonać u siebie Legię Warszawa. W tej kolejce do Płocka przyjechała imienniczka z Krakowa. Na pierwszą bramkę w tym meczu musieliśmy czekać do 16. minuty. Dominik Furman zdecydował się na strzał z dystansu. Chociaż strzał nie był zbyt mocny, to jednak bramkarz „Białej Gwiazdy” nie był w stanie go obronić.  W 28. minucie nastąpiła odpowiedź gości. Świetny przerzut zaliczył Lukas Klemenz. Futbolówki nie przejął Cezary Stefańczyk, więc ta trafiła do Michała Maka. ten dograł do Pawła Brożka, który skierował pikę do siatki. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1. Druga zaczęła się nieco ospale. Nudno na boisku było do 75. minuty. Wtedy to Nafciarze mieli rzut wolny. Futbolówkę dośrodkował Dominik Furman, a ta spadła pod nogi Damiana Michalskiego. Obrońca gospodarzy pokonał Buchalika i ustalił wynik meczu.

Pogoń mało traci, mało strzela, ale ma wciąż lidera – Pogoń Szczecin 1:1 Górnik Zabrze

Portowcy w tym sezonie grają bardzo toporny futbol. W ich meczach nie pada dużo bramek, są jednak do bólu skuteczni. Podczas meczu z Górnikiem Zabrze też byli, ale tylko w pierwszej połowie spotkania. W 24. minucie, gola na 1:0, po lekkim zamieszaniu w polu karnym gości, strzelił Hubert Matynia. Była to jego pierwsza bramka w ekstraklasie. Tuż przed przerwą wyrównać mogli zabrzanie, lecz strzał Igora Angulo świetnie wybronił Dante Stiplica.

Druga połowa zaczęła się wyśmienicie dla Pogoni, jednak po strzale – z ostrego kąta – Adama Buksy dobrze interweniował bramkarz gości. W dalszej części meczu Górnik szukał wyrównania, ono przyszło w 73. minucie. Po fenomenalnym rajdzie i podaniu Ishmael Baidoo, Konstandinos Triandafilopulos próbował wybić futbolówkę. Jednak zrobił to tak niefortunnie, że ta odbiła się od jednego z jego partnerów i spadła na głowę Angulo. Napastnik zabrzan skierował piłkę do bramki i zapewnił swojej drużynie 1 punkt. Mimo remisu Pogoń wciąż jest liderem ekstraklasy.

Końcówka wreszcie dla Piasta – Piast Gliwice 2:1 Raków Częstochowa

Końcówki meczów na początku sezonu nie sprzyjały gliwiczanom. Mistrzowie Polski właśnie wtedy przegrali domowy mecz z BATE Borysów czy de facto zaprzepaścili szansę na udział w 3. rundzie eliminacji LE tracąc gola w końcówce z Riga FC. Jednak dziś mogą się przekonać, że „los chce z nimi grać w pokera, raz oddaje raz zabiera”. Bo to Piast na 10 minut przed końcem meczu rozstrzygnął sprawę na swoją korzyść. I to w ciągu 180 sekund.

Felix z Gliwic gra prawie jak ten z Madrytu

Przez cały mecz dobrze prezentował się Jorge Felix. Może daleko mu jeszcze do Felixa z Atletico, ale po raz kolejny był najlepszą postacią na boisku, co udokumentował golem z karnego i najwyższą notą w Instat Index. Mecz lepiej zaczęli jednak goście i po składnej akcji w 6. minucie piłkę do siatki wpakował Felicio Brown Forbes. Wielka w tym jednak zasługa Michała Skórasia. Asysta 2. stopnia młodego zawodnika wypożyczonego z Lecha Poznań była nieoceniona.

W 54. minucie szansy na podwyższenie wyniku i pewnie zapewnienie sobie 3 punktów zmarnował Daniel Bartl uderzając w poprzeczkę. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, w 75. minucie sędzia odgwizdał rzut karny i wręczył czerwoną kartkę –  po interwencji ręką – Igorowi Sapale.  Z jedenastu metrów trafił Felix i to właśnie on wyprowadził atak kilka minut później, podał do Patryka Tuszyńskiego. Po uderzeniu byłego zawodnika Jagiellonii piłka odbiła się jeszcze od Michała Skórasia i wpadła do bramki. Skóraś zaliczył w piątek zjazd „Od bohatera, do zera” i przyczynił się koniec końców do tego, że Raków jest tuż nad strefą spadkową.

Jedna spektakularna akcja to za mało – Cracovia 1:2  Legia Warszawa

Cracovia nie wygrała z Legią u siebie od lat. I tak pozostanie co najmniej do rundy finałowej tego sezonu. Ekipa Michała Probierza zagrała jedną spektakularną akcję sfinalizowaną bramką, podobną do rajdu Martina Pospisila z meczu z Wisłą Kraków. Mateusz Wdowiak jednak nie tylko zaczął, ale i – w przeciwieństwie do Czecha – skończył samodzielnie tę akcję. Na tym jednak było koniec.

Wcześniej, w 33. minucie „popisał się” Ołeksij Dytiatjew. Ukrainiec sfaulował bezmyślnie w polu karnym Jarosława Niezgodę, a sam poszkodowany zamienił jedenastkę na gola. Tuż po przerwie obrońca „Pasów” znów dał popis swoich „umiejętności”. Tak fatalnie podał, że piłka trafiła pod nogi Waleriana Gwilii. Gruzin trafił i zapewnił Legii 3 punkty, bo choć wspomniana akcja Wdowiaka była piękna, to tylko jedna. A przy tej ilości błędów, to za mało.

Jedenastka kolejki

Dante Stiplica (Pogoń Szczecin)

Choć nie zachował czystego konta, to i tak kilka razy uchronił Pogoń przed utratą bramki.

Zoran Arsenić (Jagiellonia Białystok)

Nie pozwalał piłkarzom Lecha „rozwinąć skrzydeł”.

Damian Michalski (Wisła Płock)

Debiutancki gol młodzieżowca.

Dino Stiglec (Śląsk Wrocław)

Piękna asysta i jeszcze piękniejsza bramka.

Michał Nalepa (Arka Gdynia)

Dobry mecz – bramka i asysta.

Dominik Furman (Wisła Płock)

Strzelił gola i mocno przyczynił się do zwycięstwa.

Maciej Gajos (Lechia Gdańsk)

Przyzwoity mecz i strzelona bramka.

Bartosz Slisz (Zagłębie Lubin)

Nabiegał się w derbach. Po jego strzale padł 4. gol dla Zagłębia.

Sasza Zivec ( Zagłębie Lubin)

Znalazł się tu głównie za sprawą pięknej bramki zdobytej w starciu ze Śląskiem Wrocław.

Erik Exposito (Śląsk Wrocław) – Piłkarz kolejki

Hat-trick w derbach.

Dawit Schirtladze (Arka Gdynia)

Strzelił dwie bramki przeciwko ŁKS-owi.

 

Następna kolejka

Korona KielceŚląsk Wrocław27 września, 20:30
Raków CzęstochowaWisła Płock28 września, 15:00
Legia WarszawaLechia Gdańsk28 września, 17:30
Górnik ZabrzeLech Poznań28 września, 20:00
Arka GdyniaPiast Gliwice29 września, 12:30
Jagiellonia BiałystokPogoń Szczecin29 września, 15:00
Wisła KrakówCracovia29 września, 17:30
Zagłębie LubinŁKS Łódź30 września, 18:00

 

Mecz kolejki: Wisła Kraków – Cracovia

Derby Krakowa, tyle w temacie.

 

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki