Obserwuj nas

Rozgrywki

#MinąłWeekend z 11. kolejką

#MinąłWeekend

Pierwsze od dwóch miesięcy zwycięstwo ŁKS, czołówka bez zwycięstwa i kolejna porażka Legii – to wszystko wydarzyło się w 11. kolejce Ekstraklasy.

Mecze kolejki

Lechia zaliczyła porażkę, o tym meczu można by napisać fraszkę – Lechia Gdańsk 1:2 Zagłębie Lubin

W tej kolejce nie było bardzo dobrych meczów. Były co najwyżej przeciętne. Do takich można zaliczyć spotkanie w Gdańsku. Mecz zaczął się od pięknego gola Błażeja Augustyna, tyle tylko że był to gol samobójczy. Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy w świetnej sytuacji znalazł się Lubomir Guldan. Strrzelił z woleja, ale jego uderzenie obronił Dusan Kuciak. Bramkę do szatni mogła zdobyć jeszcze Lechia. Jednak Sławomir Peszko po świetnym rajdzie, trafił prosto w bramkarza gości. Na przerwę więc to „Miedziowi” schodzili z jednobramkową zaliczką.

W drugiej części gry na ciekawą akcję czekaliśmy do 63. minuty. Na lewej stronie piłkę odebrał Sasza Zivec, przebiegł pół boiska i podał do Damjana Bohara, który strzelił drugiego gola dla lubinian. Lechię stać było tylko na jedną bramkę, a zdobył ją w 67. minucie Artur Sobiech. Swoja drogą Zagłębie nie „leży” Lechii, Gdańszczanie nie wygrali z nimi meczu od ponad dwóch lat.

Piłkarz meczu – Sasza Zivec

Zaliczył asystę przy golu, który dał drużynie pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie.

Jaga mamrocze od miesiąca, Śląsk Wrocław 1:1 Jagiellonia Białystok

O tym, że białostoczanie mają tendencję do „sljedzikowania” i mówienia dość niewyraźnie dla innych regionów wiedzą wszyscy. Najlepiej ukazała to zresztą lokalna pszczoła w materiale z Sonią „Sljedź”.

Jednak mamrotanie pod nosem piłkarzy Jagi (często zagranicznych, sprowadzanych za spore pieniądze) to zjawisko niespodziewanie, które trudno wytłumaczyć inaczej niż wskazując na trenera Mamrota. Żółto-czerwoni grają bowiem pojedyncze dobre akcje, zazwyczaj oparte na rajdach Klimali oraz kreatywności i dobrej dyspozycji Camary. Jak się jednak okazuje, nawet na Ekstraklasę to za mało.

W meczu ze Śląskiem zwycięstwo było blisko, ale głównie ze względu na fatalną dyspozycję gospodarzy, którzy około 70 minuty słaniali się już na nogach i bronili wyniku. A przecież nie tak dawno byli na samym szczycie ligowej tabeli. Wcześnie to oni stwarzali sobie jakiekolwiek sytuacje, choć 1. połowa stała raczej pod znakiem rozczarowania i typowej kopaniny.

W drugiej połowie przy biernej postawie obrońców gości, po składnej akcji trafił Robert Pich. Żadnej reakcji nie odnotował Zoran Arsenić i przede wszystkim Guilherme, pomiędzy którego nogami przeleciała piłka w drodze do bramki. W 69. minucie kolejną dobrą długą piłkę od Romanczuka wykorzystał Klimala. Młody zawodnik zastawił się ciałem i odegrał do Juana Camary. Hiszpan trafił w trzecim kolejnym meczu, a obaj architekci trafienia byli bodaj najlepsi na boisku – jako jedyni wyglądali dobrze na tle rywali. Dziś ofensywa białostoczan opiera się na nich, tak jak na początku sezonu – na Bidzie, Prikrylu i przede wszystkim Pospisilu. Czesi zanotowali spadek formy, Bida – kontuzję, a,  trener Mamrot – bez zmian – nadal próbuje, choć pomysł widać sporadycznie i trochę jak we mgle.

Lider zatrzymany przez beniaminka, Pogoń Szczecin 1:2 Raków Częstochowa

Sensacja? Nie, to tylko polska Ekstraklasa. U nas każdy może wygrać z każdym. Nawet beniaminek z liderem. W Szczecinie kibice nie musieli długo czekać na bramki, ponieważ już w 2. minucie Srđan Spiridonović wyprowadził „Portowców” na prowadzenie. Przyjezdni postanowili jednak szybko wyrównać. Pomógł im w dużej mierze Jakub Bartkowski, który tak nie poradnie wybijał piłkę spod nóg Felicio Brown Forbesa, że ta wpadła do bramki szczecinian. Nie minął kwadrans, a zawodnicy spod Jasnej Góry  już prowadzili. Piłkę dośrodkowaną z rzutu rożnego głową do bramki wpakował Kamil Kościelny. Potem okazało się że był to ostatni gol w tym meczu. Dzięki temu zwycięstwu Raków „wydostał się” ze strefy spadkowej.

Wisła rozgromiona w Poznaniu, Lech Poznań 4:0 Lech Poznań

Wisła przed meczem miała spore problemy kadrowe, zwłaszcza w obronie. Ze składu wypadli m.in. Maciej Sadlok, Lukas Klemens, David Niepsuj, Łukasz Burliga i Jakub Błaszczykowski. Ostatecznie również Paweł Brożek nie mógł wystąpić przy „Bułgarskiej”.

Przez pierwsze 40 minut na boisku nie działo się zbyt wiele. Jednak tuż przed przerwą Michał Buchalik popełnił błąd, podając do Marcina Grabowskiego. Piłkę przejął Kamil Jóźwiak, podał do Darmo Jevticia, a kapitan „Kolejorza” tylko dopełnił formalności.  W drugiej połowie przeważał Lech. Jednak piłkarze „Dumy Wielkopolski” drugiego gola strzelili dopiero w 72. minucie. Wtedy to Jakub Kamiński oddał strzał, który obronił Buchalik, jednak z dobitką Christiana Gytkjaera bramkarz „Białej Gwiazdy” nie miał już szans. Potem przyjezdni opadli z sił, a Lech zdobył dwie bramki autorstwa młodzieżowców: Kamila Jóźwiaka i Filipa Marchwińskiego. Warto wspomnieć, że w sobotę na boisku w barwach Lecha wystąpiło aż siedmiu zawodników ze statusem młodzieżowca.

W Łodzi przypomnieli sobie, jak się wygrywa mecze, ŁKS 4:1 Korona

Kiedy ŁKS wygrał w tym sezonie mecz, za oknem świeciło słońce, wiele rodzin było na wakacjach, a swój prym wiódł serial „Zniewolona”. Była to końcówka lipca. Potem „Rycerze Wiosny” przegrali osiem meczów z rzędu. Przełamanie „przyszło” w niedzielę. Hat-trickiem popisał się Rafał Kujawa, Dani Ramirez zagrał tak jak na początku sezonu, czyli porządnie, a Jan Grzesik strzelił gola i zaliczył asystę. Honorowego gola dla Korony strzelił Adnan Kovacević. Po tym spotkaniu można się zastanawiać, czy to ŁKS był tak dobry, czy Korona po prostu słaba? Na to pytanie odpowiedź dostaniemy w następnej kolejce. Chociaż, z drugiej strony, to polska ekstraklasa, tu wszystko zdarzyć się może.

Miał być lider, był remis, Cracovia 1:1 Górnik Zabrze

Cracovia przy odpowiednich wynikach innych meczów, mogła po tej kolejce zostać liderem Ekstraklasy. Na jej drodze stanął jednak zabrzański Górnik. To goście w 12. minucie strzelili pierwszą bramkę. Dokonał tego Szymon Matuszek, który po rzucie rożnym najwyżej wyskoczył i „otworzył” wynik tego spotkania. Na odpowiedź krakowian musieliśmy czekać do 35. minuty. Gola strzelił, a jakżeby inaczej, z rzutu rożnego, obrońca „Pasów” Ołeksij Dytiatjew. W dalszej części meczu obie drużyny atakowały, jednak żadna nie zdobyła bramki. To znaczy raz piłka wylądowała w siatce Górnika, jednak sędzia dopatrzył się spalonego. Cracovia mogła przewodzić w tabeli, jednak przerwę reprezentacyjną spędzi jako wicelider.

Mistrzowska gra Piasta, Piast Gliwice 2:0 Legia Warszawa

Piast w tym meczu zagrał tak, jak na mistrza przystało. Chociaż w pierwszej połowie bardziej przeważała Legia. Gliwiczanie do sytuacji doszli w drugiej połowie. W 57. minucie piłkarze Piasta rozpracowali defensywę Legii, piłka trafiła do Sebastiana Milewskiego, a on podał do Piotra Parzyszka. Polak, uczący się gry w piłkę w Holandii, strzelił z pierwszej piłki pod poprzeczkę. W żargonie piłkarskim powiedziano by że trafił „pod ladę”. Minęło dziesięć minut i mistrzowie Polski prowadzili już 2:0. Najpierw do Mikkela Kirkeskova podał Frantisek Plach, następnie obrońca gliwiczan zagrał prostopadłą piłkę w kierunku Jorge Felixa. Hiszpan minął dwóch obrońców i tzw. „podcinką” pokonał Radosława Majeckiego. Legia miała w tym meczu swoje szanse, jednak fenomenalnie dysponowany tamtego wieczoru był  Plach.

Strażak bez sikawki?, Wisła Płock 4:1 Arka Gdynia

Jacek Zieliński przyszedł w kwietniu do płonącej, gdyńskiej stodoły jako „strażak Sam”, który miał sam ugasić pożar i uratować klub przy spadkiem. I choć wcale nie nazywa się Sam, a Jacek – udało się, został na dłużej. Po czasie powrócił także Marko Veijnović, który zorientował się, że w Holandii nie ma czego szukać, skuteczność znalazł też Dawit Skirtladze. A gdy wydawało się, że wszystko zaczyna się powoli układać, przyszły dwie porażki, w tym ostatnia – 1:4 z Wisłą Płock. I skończyło się zaufanie do trenera, pomimo że w ostatnich 5 meczach zdobył 7 pkt., co przy potencjale Arki tragedią raczej nie jest (8 miejsce w lidze biorąc pod uwagę tylko ostatnie 5 kolejek).

Ale nie to najbardziej dziwi – wszak brak zaufania do trenerów to nasza polska specjalność. Szokuje wybór nowego szkoleniowca. „Zamienił stryjek siekierkę na kijek”? A być może dokonał jeszcze bardziej błędnego wyboru, bowiem do Gdyni przychodzi znany i lubiany Wojciech Stawowy. Ale pamiętając o jego dawnym kontrakcie w Cracovii, można przypuszczać, że pasuje do Arki. Tam – 10-letni kontrakt zerwany po zaledwie miesiącu, tutaj – pewnie krótsza propozycja współpracy. Ale jeśli trener Stawowy dotrwa do końca sezonu, będzie to chyba zaskoczeniem.

Piątkowy mecz z pewnością dobił gdynian, choć gdyby nie minimalny spalony przy bramce na samym początku, może potoczyłoby się to inaczej. Gole dla gospodarzy strzelali: Ricardinho, Michalski (bramka z cyklu „stadiony świata”), Tomasik, a także Mikołaj Kwietniewski. Wszystko przy sporym udziale w akcjach reprezentanta Polski, Dominika Furmana, a także pomimo dobrych interwencji Steinborsa i bramki na 1:3 Nalepy. Bramki Wisły bezpośrednio wiązały się z bezradnością w obronie piłkarzy Arki.

Strażaka Jacka zastępuje więc strażak Wojciech. Co jednak, jeśli okaże się, że nie jest wyposażony w podstawowy sprzęt, czyli sikawkę? Wtedy w Gdyni może być naprawdę piekielnie gorąco.

Jedenastka kolejki

Frantisek Plach (Piast Gliwice)

Drugie czyste konto, szóste w sezonie.

Jan Grzesik (ŁKS Łódź)

Bramka i asysta.

Ołeksij Dytiatiew (Cracovia)

Bramka dająca jedne punkt z Górnikiem Zabrze.

Kamil Kościelny (Raków Częstochowa)

Bramka dająca zwycięstwo nad liderem.

Kamil Jóźwiak (Lech Poznań) – Piłkarz kolejki

Asysta, gol i wiele kluczowych podań w starciu z Wisłą Kraków

Dani Ramirez (ŁKS Łódź)

Dwie asysty z Koroną.

Dominik Furman (Wisła Płock)

Zaliczył asystę. Jego dobrą postawę w ostatnich tygodniach dojrzał nawet Jerzy Brzęczek, który powołał go do reprezentacji.

Michał Trąbka (ŁKS Łódź)

Wypracował dwie bramki i mocno się przyczynił do zwycięstwa.

Piotr Tomasik (Wisła Płock)

W Płocku przeżywa swoją drugą młodość. W meczu z Arką – asysta i bramka.

Sasza Zivec (Zagłębie Lubin)

Piękny rajd i kluczowa asysta.

Rafał Kujawa (ŁKS Łódź) –

Hat-trick, który dał „Rycerzom Wiosny” pierwsze zwycięstwo od ponad dwóch miesięcy.

Następna kolejka

Zagłębie LubinPogoń Szczecin18 października, 18:00
Wisła KrakówPiast Gliwice18 października, 20:30
Korona KielceWisła Płock19 października, 15:00
Legia WarszawaLech Poznań19 października, 17:30
Jagiellonia BiałystokCracovia19 października, 20:00
Arka GdyniaLechia Gdańsk20 października, 15:00
Górnik ZabrzeŁKS Łódź20 października, 17:30
Raków CzęstochowaŚląsk Wrocław21 października, 18:00

Mecz kolejki: Legia Warszawa – Lech Poznań

Podobno derby Polski. Starcie najbogatszych klubów w Polsce. Miejmy nadzieję że zafundują nam widowisko na poziomie.

Widzimy się za dwa tygodnie, ponieważ teraz czas na reprezentację😁

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki