Connect with us

Rozgrywki

Wieści z Zaplecza #5 – zwycięska Łódź i hit dla Arki

Od początku sezonu obie łódzkie drużyny były typowane w roli kandydatów do awansu. O ile ŁKS nadal dzieli i rządzi w 1. lidze, o tyle Widzew sezon zaczął bardzo słabo. Teraz wydaje się, że drużyna RTS wróciła na właściwe tory. W 5. kolejce mogliśmy również oglądać hit z udziałem niepokonanych drużyn: BBT Nieciecza – Arka Gdynia. 

 

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Arka Gdynia 0:1

Zdecydowanie hit kolejki. Pojedynek drużyn, które są mocnymi kandydatami do awansu. Przed tym spotkaniem oba zespoły nie zanotowały porażki. Co więcej Bruk-Bet nie stracił jeszcze bramki. Na rozstrzygnięcie hitu musieliśmy czekać do ostatnich minut. Rafał Wolsztyński zdecydował się na strzał z okolic osiemnastego metra. Uderzenie nie było zbyt mocne, jednak zasłonięty Tomasz Loska nie zdołał skutecznie interweniować. W doliczonym czasie Bruk-Bet mógł wyrównać, jednak czujny w bramce był Daniel Kajzer. Termalica pierwszy raz w sezonie straciła bramkę i poniosła pierwszą porażkę.

GKS Jastrzębie – Widzew Łódź 0:1

W spotkaniu 5. kolejki mieliśmy do czynienia z niecodziennym gospodarzem. GKS Jastrzębie ze względu na modernizację własnego boiska musiał rozegrać mecz przy alei Józefa Piłsudskiego z Widzewem jako gospodarz. Dodatkowo podopieczni Pawła Ściebory zaliczyli kiepski początek sezonu. Jastrzębianie do spotkania z łódzką drużyną przystępowali z zerowym bilansem punktowym. Natomiast nastroje Widzewiaków były znacznie lepsze za sprawą wygranej w ostatniej kolejce 2:0 ze Stomilem Olsztyn. Były to premierowe punkty beniaminka w sezonie.

Od początku spotkanie toczyło się pod dyktando Widzewa. GKS co jakiś czas próbował odgryzać się kontrami. Ciągłe ataki dały skutek w postaci zdobytej bramki w 37. minucie przez Mateusza Możdżenia. „Przyjezdni” zaczęli także od mocnego uderzenia drugą połowę. Strzelili gola, którego sędzia nie uznał ze względu na pozycje spaloną zawodnika Widzewa. Jak później pokazały powtórki, sędzia podjął złą decyzję. Ale solidna gra Widzewa pozwoliła utrzymać jednobramkową przewagę do końca spotkania. Miejscowi kibice mogli cieszyć się z kolejnych trzech punktów zdobytych przez RTS. Wygląda na to, że po nieudanym początku sezonu Widzew zaczyna nabierać tempa. Natomiast jastrzębianie coraz bardziej zaczynają się zadamawiać na samym dnie tabeli.

ŁKS Łódź – Sandecja Nowy Sącz 4:1

W jednej kolejce do Łodzi przyjechały dwie drużyny, które nie zdobyły choćby jednego punktu. Przed przyjazdem do stolicy woj. łódzkiego GKS Jastrzębie mógł liczyć jeszcze na jakąś zdobycz z Widzewem, który dobre momenty gry przeplata ze słabymi. W dużo gorszej sytuacji była Sandecja Nowy Sącz. Tej dane było zmierzyć się z ŁKS-em Łódź. Jak dotąd podopieczni Wojciecha Stawowego mieli komplet zdobytych punktów ze znakomitym bilansem bramkowym 11:1. Czy Sandecja sprostała temu zadaniu? Otóż nie…

Podobnie jak dobrego nosa miał Maciej Bartoszek, co do wpuszczenia od pierwszej minuty na boisko Marcela Gąsiora, tak i Wojciech Stawowy podjął znakomitą decyzję, aby umieścić po raz pierwszy w tym sezonie od początku Łukasza Sekulskiego. Już w pierwszej połowie dwie akcje ŁKS-u skutecznie wykończył wspomniany Sekulski. Goście schodząc do szatni na przerwę, wiedzieli, że zdobycie choćby jednego punktu będzie nie lada wyczynem. Ostatecznie Sandecję pozbawił złudzień w 61. minucie ponownie Sekulski, notując przy tym swojego pierwszego od 5 latu hat-tricka, kiedy to był zawodnikiem Stali Stalowa Wola. Przyjezdni próbowali się odgryźć za sprawą gola Bartłomieja Kasprzaka. Na nic to się zdało, ponieważ wynik spotkania na 4:1 ustalił Maksymilian Rozwandowicz.

ŁKS Łódź pozostaje niepokonaną drużyną w pierwszej lidze. Takim samym rezultatem może pochwalić się Arka Gdynia oraz Górnik Łęczna. Jednak obie drużyny mają do rozegrania pomiędzy sobą zaległe spotkanie. Natomiast Sandecja – „dzielnie’’ dotrzymuje kroku GKS Jastrzębie na samym dole tabeli.

Miedź Legnica – Korona Kielce 1:1

W tym meczu spotkały się ze sobą drużyny z aspiracjami. Miedź Legnica co roku typowana jest w gronie faworytów do awansu. Natomiast Korona Kielce mimo problemów kadrowych w związku ze spadkiem z Ekstraklasy oraz niepewną sytuacją w klubie, która miała miejsce przed rozpoczęciem sezonu, z pewnością po cichu marzy o powrocie do „elity”.

Maciej Bartoszek w wyjściowej jedenastce umieścił debiutującego w wyjściowej jedenastce Marcela Gąsiora. Trener nie pomylił się co do swojej decyzji. Od mocnego uderzenia rozpoczęli mecz kielczanie. Już w 2. minucie bramkę zdobył… Marcel Gąsior. Miedź, która musiała odrobić straty, zyskała znaczące posiadanie piłki w pierwszej połowie. Mimo to nie do końca potrafili udokumentować swojej przewagi zdobyciem bramki. Co więcej, to Korona stworzyła sobie więcej dogodnych sytuacji do podwyższenia wyniku.

Druga połowa stała pod znakiem kolejnych ataków Miedzi oraz Korony. Przed dogodną szansą podwyższenia prowadzenia stanął ponownie Marcel Gąsior. Nie zdobył bramki z karnego. Futbolówka poszybowała ponad bramką. Jak wiadomo – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Dlatego już 10 minut później Miedź doprowadziła do wyrównania za sprawą Kamila Zapolnika, który pewnie wykorzystał rzut karny. Wynik spotkania nie uległ już zmianie. Korona Kielce może czuć spory niedosyt, ponieważ z przebiegu całego spotkania można stwierdzić, że to ona powinna wywieźć z Legnicy 3 punkty.

GKS Tychy – Apklan Resovia 2:1

Kibice zgromadzeni na stadionie w Tychach mieli okazję obejrzeć ładne spotkanie. Strzelanie w 41. minucie rozpoczął Sebastian Steblecki. Na kolejne bramki trzeba było czekać do ostatnich minut. W 82. minucie prowadzenie podwyższył Łukasz Grzeszczyk. Drużynę z Rzeszowa stać było tylko na bramkę honorową. Piękną bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył Kamil Radulj. Resovia na razie cały czas gra na wyjeździe, z powodu remontu stadionu. Nie wychodzi jej to najlepiej. Drużyna przegrała czwarte spotkanie z rzędu.

Górnik Łęczna – Radomiak Radom 2:1

Mecz w Łęcznej zapowiadał się obiecująco. Obie drużyny na początku sezonu radzą sobie bardzo dobrze. Postawa Radomiaka nie powinna nikogo dziwić, w końcu w poprzednim sezonie zespół z Radomia grał w finale baraży o Ekstraklasę. Za to dyspozycja „Zielono-Czarnych” może być lekkim zaskoczeniem. Beniaminek wygrał wszystkie dotychczasowe spotkania i jest w czubie tabeli.

Bartosz Śpiączka zgrał głową do Pawła Wojciechowskiego, który strzałem z półwoleja umieścił piłkę w bramce – w taki sposób padła pierwsza bramka. Drugie trafienie gospodarze zaliczyli również po akcji swoich dwóch napastników. Tym razem Wojciechowski podawał, a Śpiączka strzelił gola. Szybko po przerwie bramkę kontaktową zdobył Radomiak i wydawało się, że w drugiej połowie pojawią się emocje. Niestety nie było ich zbyt wiele, przez co kibice zgromadzeni na stadionie nie ujrzeli już więcej bramek.

Maciej Bartoszek, Mateusz Adamczyk 

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki