Connect with us

Rozgrywki

I tak Legia panowie #MinąłWeekend – 28. kolejka

#MinąłWeekend

Legia po raz 15. została mistrzem Polski, trzy mecze zakończyły się bezbramkowymi remisami, a Stal odmieniła losy spotkania w końcówce – to wszystko wydarzyło się w 28. kolejce Ekstraklasy.

Mecz kolejki

Ofensywni, ale nie skuteczni

Wisła Płock 1:3 Lechia Gdańsk

Do Płocka przyjechała Lechia Gdańsk, która od czterech spotkań nie potrafi wygrać meczu. Nafciarze natomiast w poprzedniej kolejce przerwali serię dziesięciu spotkań bez wygranej. Z pewnością gospodarze chcieli pójść za ciosem i rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące ewentualnego spadku.

Mecz dynamicznie rozpoczęli piłkarze z Gdańska. Już w 3. minucie w polu karnym sfaulowany został Conrado przez Jakuba Rzeźniczaka. Arbiter długo analizował sytuację z wozem VAR. Decyzji nie zmienił. Jedenastkę pewnie wykorzystał  Flavio Paixao. Wiślanie nie zamierzali się poddać. Ruszyli do ataków na bramkę przeciwnika. Dowodem na to był m.in. strzał w poprzeczkę Patryka Tuszyńskiego. Jednak najlepszą okazję do wyrównania zmarnował Mateusz Szwoch, który z rzutu karnego kopnął futbolówkę w słupek. W drugiej części gry Wisła kontynuowała ofensywny styl gry. Na nieszczęście gospodarzy przełożyło się to tylko na jedne gol Dawida Kocyły. Natomiast ostrożnie grający goście, popisujący się przyzwoitą grą w defensywie, skutecznie wykorzystywali swoje szanse. Gole na wagę trzech punktów zdobył Bartosz Kopacz oraz Joseph Ceesay.

Na pochwałę zasługuje Dusan Kuciak, który wybronił wiele piłek. Gra Wisły mogła się podobać. Wyszli nastawieni na atak, nie kalkulując ewentualnych strat. Pragmatyzm Lechii Gdańsk zwyciężył i goście pozostają w walce o miejsce w europejskich pucharach, dzięki zwycięstwu Rakowa Częstochowa w Pucharze Polski. Wisła wciąż nie jest pewna utrzymania. Końcówka sezonu będzie bardzo pasjonująca.

W Warszawie się cieszą, w Częstochowie też

Jagiellonia Białystok 0:0 Raków Częstochowa

Z powodu awansu Rakowa do finału Pucharu Polski, mecz z Jagiellonią został rozegrany w środę. Dla drużyny z Częstochowy spotkanie w Białymstoku nie było aż tak ważne. Co prawda dzięki zwycięstwu Raków nadal miałby szansę na walkę o mistrzostwo, lecz najważniejszy był niedzielny finał Pucharu Polski. W sumie środowy mecz najbardziej interesował Legię. Legioniści w przypadku braku zwycięstwa Rakowa po raz 15 zdobyliby mistrzostwo Polski.

Raków od początku dążył do zdobycia bramki. Pierwszą groźną akcję goście przeprowadzili w 8. minucie. Ivi Lopez uderzył niecelnie, ale jego uderzenie mógł jeszcze poprawić Vladislavs Gutkovskis. Na kolejną dobrą sytuację ze strony Rakowa trzeba było czekać do 25. minuty. Tym razem znakomitym refleksem popisał się Pavels Steinbors. Najpierw instynktownie wybronił strzał Frana Tudora, a po chwili błyskawicznie wstał i zatrzymał dobitkę Jarosława Jacha. W 40. minucie Steinbors z powodu kontuzji musiał opuścić boisko. Jego miejsce zajął Xavier Dziekoński. Młody bramkarz również nie dał się pokonać.

W drugiej połowie obie drużyny miały swoje okazje. Najgroźniejsze akcje goście przeprowadzili w końcówce. W 88. minucie Tudor dośrodkował w pole karne, a samobója prawie zaliczył Błażej Augustyn. Przypadkowy strzał kolegi wybronił Dziekoński. Już w doliczonym czasie gry częstochowianie mieli ostatnią świetną okazję. Jakub Arak pomknął z kontrą. Napastnik mógł podać do lepiej ustawionego Tudora, ale zamiast tego zdecydował się, że sam skończy tę akcję. Była to zła decyzja bo jego strzał nie sprawił większych problemów Dziekońskiemu.

Ten remis potwierdził co było już wiadome wcześniej. Legia została mistrzem Polski. Za to Raków w niedzielę zdobył Puchar Polski. To oznacza, że zadowoleni są również w Częstochowie.

Gole – a komu to potrzebne?

Legia Warszawa 0:0 Wisła Kraków

Pewna już mistrzostwa Legia przy Łazienkowskiej podejmowała Wisłę Kraków. Wydawać by się mogło, że to ligowy klasyk, że pewnie będą emocje i bramki. Otóż nie tym razem.

Przed spotkaniem zawodnicy Wisły ustawili szpaler dla Legionistów. Jak się potem okazało było to najciekawsze wydarzenie jakie wydarzyło się tamtego dnia na stadionie Legii. W pierwszym kwadransie dwa razy bramce Legii zagroził Yaw Yeboah. No dobra nie przesadzajmy, nie zagroził tylko oddał dwa strzały, których jakość była porównywalna do produktów z AliExpress. Następnie atakować zaczęła Legia. Rafael Lopes dograł do wychodzącego na czystą pozycję Josipa Juranovicia. Chorwat przelobował bramkarza, ale piłkę  niemalże z linii wybił Michal Frydrych. W końcówce pierwszej połowy świetną okazje miał Tomas Pekhart, ale jego strzał wybronił Mateusz Lis.

Kilka minut po przerwie ponownie dobrą okazję miał Pekhart. Piłka po rzucie rożnym trafiła do czeskiego napastnika, ten przyjął i ładnie złożył się do strzału. Lecz ponownie górą był Lis. W dalszej części drugiej połowy wydarzyła się jeszcze jedna warta odnotowania akcja. Mianowice Biała Gwiazda zdobyła bramkę. Jednak jak się okazało po konsultacji VAR jej autor, Stefan Savić, w momencie podania był na spalonym.

Mecz bez większej historii. Legioniści w pięciu ostatnich spotkaniach zdobyli zaledwie dwie bramki. to zatrważająco słaba statystyka.

Więcej o tym spotkaniu przeczytacie na naszej stronie. (TUTAJ)

Warta na wyjeździe braw warta

Pogoń Szczecin 1:1 Warta Poznań

Zarówno Pogoń, jak i Warta nadal mają o co walczyć. Portowcy walczą o wicemistrzostwo, a Zieloni mają jeszcze szansę na zajęcie czwartego miejsca. W pierwszej połowie Pogoń zdecydowanie przeważała, ale nie potrafiła tej przewagi potwierdzić golem, Najlepszą sytuacje w pierwszej części gry miał Rafał Kurzawa. Były piłkarz Górnika Zabrze nie trafił jednak z trzech metrów.

Choć gospodarze stwarzali więcej okazji, to Warta po przerwie wyszła na prowadzenie. Łukasz Trałka zagrał do Macieja Żurawskiego, ten zdecydował się na uderzenie, ale zamiast tego wyszło mu podanie do Makany Baku. Pomocnik “zatańczył” w polu karnym i zdobył swoją piątą bramkę w obecnych rozgrywkach. W 60. minucie zdołała wyrównać Pogoń. Gola strzelił Rafał Kurzawa, choć nie przyszło mu tak łatwo. Pierwsze uderzenia pomocnika Portowców obronił Adrian Lis, ale z drugim nie miał już szans. Przez ostatnie pół godziny Gospodarze mieli kilka klarownych okazji. W 81. minucie Michał Kucharczyk kapitalnie podał do Luki Zahovicia. Napastnik fatalnie spudłował w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Dwie minuty po okazji Zahovicia, przed szansą stanął Adrian Benedyczak, lecz on również nie trafił w bramkę.

Portowcy gdyby byli bardziej skuteczni to wygraliby ten mecz. Warta tym remisem podtrzymała serię dobrych wyników na wyjeździe. Podopieczni Piotra Tworka w tym roku w delegacji przegrali tylko raz, z Legią Warszawa.

Lech łaskawy dla beniaminków

Lech Poznań 1:2 Stal Mielec

W poprzedniej kolejce Lech przegrał z Podbeskidziem, teraz mierzył się z drugą drużyną walczącą o życie, Stalą Mielec. Zawodnicy z Poznania chcieli wygrać i dać choć trochę radości swoim kibicom.

Podczas pierwszej połowy na boisku nie działo się absolutnie nic. Po przerwie było już trochę więcej emocji. Trzy minuty po wznowieniu gry na strzał z dystansu zdecydował się Tymoteusz Puchacz. piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka. W 61. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Stali znalazł się Alan Czerwiński. Lecz Dominik Strączek nie dał się w tej sytuacji pokonać. Na pierwszą bramkę w tym spotkaniu trzeba było czekać do 80. minuty. Wtedy to, Czerwiński dośrodkował niemalże z narożnika boiska, do piłki nie doskoczył Pedro Tiba, a ta trafiła ostatecznie pod nogi Puchacza. Wychowanek Lecha uderzył bez przyjęcia nie do obrony.

Po golu Puchacza można było pomyśleć, że dziewiąte zwycięstwo Lecha stanie się faktem. Aż nadeszła 89. minuta. Właśnie wtedy aut wykonywał Petteri Forsell. Fin wrzucił piłkę w pole karne. Po niemałym zamieszaniu piłka znalazła się w bramce. Tyle tylko, że wpakował ją do niej Wasyl Kraweć, czyli zawodnik Lecha. Kibice Kolejorza już wtedy byli zdenerwowani, ale to nie był koniec błazenady w wykonaniu poznańskiej ekipy. W doliczonym czasie gry, niemal z tego samego miejsca co kilka chwil wcześniej, piłkę w pole karne wrzucał ponownie Forsell. Piłka spadła pod nogi Jonathana de Amo a ten skierował ją do bramki.

Kolejorz w tym sezonie po raz kolejny pokazał, że potrafi przegrać mecz na tysiąc sposobów. Zawodnikom z Mielca można tylko pogratulować walki do końca. To zwycięstwo może być bezcenne w kontekście utrzymania.

Pasy zostają w lidze

Cracovia 1:0 Górnik Zabrze

Cracovia w przypadku zwycięstwa utrzymałaby się w Ekstraklasie.Przed spotkaniem mogło się wydawać, że podopieczni Michała Probierza nie powinni mieć większych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Górnik w tym roku prezentuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Gdyby nie punkty zdobyte jesienią, to drużyna z Zabrza mogłaby się włączyć w walkę o utrzymanie.

Spotkanie rozpoczęło się w fantastyczny sposób dla gospodarzy. Górnicy stracili piłkę w środku pola, a Cracovia przeprowadził szybką akcję zakończoną skutecznym strzałem Sergiu Hanki. Pierwsza połowa to totalna dominacja Pasów. Gospodarze schodzili do szatni przy jednobramkowym prowadzeniu tylko dlatego, że Pelle van Amersfoort nie wykorzystał dwóch dobrych sytuacji.

Po przerwie do głosu doszedł Górnik. Przyjezdni najlepsze okazje mieli w końcówce. Pięć minut przed końcem meczu podczas rzutu rożnego pomylił się Karol Niemczycki. Młody golkiper niepotrzebnie wyszedł z bramki. Jego błędu nie wykorzystał Richmond Boakye który uderzył tylko w poprzeczkę. Kolejną groźną sytuację, już w doliczonym czasie gry, miał Przemysław Wiśniewski. Jednak uderzenie obrońcy skutecznie wybronił Niemczycki.

Zarówno Cracovia jak i Górnik nie zaliczą kończącego się sezonu do udanych. Obie drużyny miały miały bardziej ambitne plany niż tylko utrzymanie się w Ekstraklasie.

https://twitter.com/Basteksc/status/1389270136889163779?s=20

Derby bez błysku

Śląsk Wrocław 0:0 Zagłębie Lubin

Myśl o derbach zawsze elektryzuje samych piłkarzy, jak i kibiców. Dodatkową stawką tego meczu obok samego prestiżu, było zbliżenie się do europejskich pucharów w przypadku wygranej. Wskazanie faworyta w tym spotkaniu było trudnym zadaniem. Zapowiadało się więc na naprawdę ciekawe widowisko.

Jednak wydarzenia no boisku bardzo rozczarowały. Nie było widać wielkiego zaangażowania  piłkarzy w grę. Wyglądało to tak, jakby każdy z zespołów był zadowolony z punktu.  Myślami byli już na rozpoczynającym się weekendzie majowym, a nie na murawie. Ważne było dogranie meczu, aby nikt nie zrobił sobie krzywdy. Kiedy spojrzymy na statystyki w rubrykę sytuacji bramkowych, to pojawiają się tam dobre liczby: Śląsk 15 takich sytuacji, a Zagłębie 7. Szkoda tylko, że były to strzały z dala od światła bramki.

Miał to być jeden z najciekawszych spotkań kolejki, ale rzeczywistość brutalnie to zweryfikowała. Obie drużyny nie tracą szans na grę w Europie, ale tym spotkaniem na pewno sobie nie pomogły.

Świerczok pokazał klasę

Piast Gliwice 2:0 Podbeskidzie Bielsko-Biała

Górale szukają punku w każdym meczu. Ich sytuacja jest bardzo trudna, a terminarz nie ułatwia zadania. Na trzy kolejki przed końcem czekał ich mecz z Piastem, a następnie z Wisłą Płock (walczy wciąż o utrzymanie) oraz Legią Warszawa. Nadzieję w serca bielszczan wlała wygrana z Lechem. Piast nie miał w planach wyłożyć się przed przyjezdnymi, ponieważ mają, o co jeszcze walczyć w tym sezonie. Kolejna przygoda w Europie byłaby potwierdzeniem znakomitej pracy, którą wykonuje w Gliwicach Waldemar Fornalik.

Pierwsza połowa nie pokazała ogromnej przewagi Piasta Gliwice. Na początku spotkania to Kamil Biliński główkował po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale nie skutecznie. Następnie to gliwiczanie starali się kontrolować przebieg spotkania. Do głosu doszedł  najskuteczniejszy Polak w lidze, obok Kamila Bilińskiego, Jakub Świerczok. W 44. minucie po strzale w światło bramki z ostrego kąta zdobył bramkę dla swojego zespołu. Niewątpliwie przy tej bramce nie popisał się bramkarz przejezdnych Michal Peskovic, któremu futbolówka przeszła między nogami.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1389233355288350722?s=20

Druga część gry nie przyniosła większych zmian w optyce gry. To Piast był dojrzalszym zespołem, który nie pozwalał na wiele gościom. Wynik spotkania ustalił Jakub Świerczok, który zdobył drugą bramkę w spotkaniu.  Było to dla niego 14. trafienie w sezonie. W tej chwili ma 3 bramki przewagi nad drugim najskuteczniejszym Polakiem w lidze Kamilem Bilińskim.

Podbeskidzie stawia się w bardzo trudnej sytuacji. W następnej kolejce stoczy mecz o życie z Wisłą Płock. Każdy inny wynik niż zwycięstwo praktycznie przekreśli ich szansę na utrzymanie. Natomiast Piast wychodzi na czoło peletonu walczącego o miejsce w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy.

 

Jedenastka kolejki

Rafał Strączek (Stal Mielec)

Obronił kilka groźnych strzałów, przy golu nie miał szans na skuteczną interwencję.

Szymon Lewkot (Śląsk Wrocław)

Wskoczył do pierwszego składu z rezerw i pokazał się z dobrej strony w derbach.

Jonathan de Amo (Stal Mielec)

Autor bramki dającej Stali zwycięstwo, a być może również utrzymanie.

Michal Frydrych (Wisła Kraków)

Pewny w obronie, raz wybił piłkę niemalże z linii.

Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań)

Zaliczył dobry występ okraszony golem, lecz Lech i tak przegrał.

Makana Baku (Warta Poznań)

Ponownie pokazał się z dobrej strony. W Szczecinie zdobył bramkę.

Sergiu Hanca (Cracovia)

Strzelił gola który zapewnił Pasom utrzymanie.

Patryk Kun (Raków Częstochowa)

Choć mecz w Białymstoku zakończył się bezbramkowym remisem, on pokazał się z dobrej strony.

Michał Chrapek (Piast Gliwice)

Dwie asysty przy dwóch trafieniach Jakuba Świerczoka.

Petteri Forsell (Stal Mielec)

Wszedł w końcówce i odmienił losy spotkania. To znaczy jego auty odmieniły.

Jakub Świerczok (Piast Gliwice) – Piłkarz kolejki

Najlepszy rodak w naszej lidze. Potrzebuje pół sytuacji aby zdobyć bramkę.

 

Następna kolejka

GospodarzeGoście
CracoviaWarta Poznań
Jagiellonia BiałystokLechia Gdańsk
Lech PoznańGórnik Zabrze
Legia WarszawaPodbeskidzie Bielsko-Biała
Piast GliwiceWisła Kraków
Pogoń SzczecinRaków Częstochowa
Śląsk WrocławStal Mielec
Wisła PłockZagłębie Lubin

Mecz kolejki: Raków Częstochowa – Piast Gliwice

Mecz dobrze spisujących się ostatnio drużyn. Raków walczy o wicemistrzostwo, Piast o czwarte miejsce.

 

Autorzy

Mateusz Bartoszek

Mateusz Adamczyk

Pasjonat polskiego sportu, zwłaszcza piłkarskiej Ekstraklasy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Rozgrywki