Obserwuj nas

Rozgrywki

Kolejorz wygrywa pierwszy mecz ligowy!

Trzy dni po wywalczeniu awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji Lech Poznań na własnym stadionie podejmował Piasta Gliwice. Dla Kolejorza było to bardzo ważne spotkanie, ponieważ potrzebowali oni pierwszego zwycięstwa w lidze, a zadanie wcale nie było łatwe, ponieważ za rywali mieli gliwiczan, którzy wygrali dwa ostatnie spotkania. 

Poważny sprawdzian

Gospodarze podchodzili do tego meczu w takim oto składzie:

To starcie było testem, jak drużyna sobie poradzi bez liderów. Ishak był kontuzjowany, a Amaral i Rebocho odpoczywali po czwartkowym starciu. Lechici zaliczyli ten sprawdzian wzorowo, ale do tego przejdziemy później.

Fenomenalny początek i pełna dominacja

Mimo wielu obaw kibiców spotkanie zaczęło się dla nich fantastycznie. Już w 5. minucie wynik precyzyjnym strzałem z 25 metrów otworzył Afonso Sousa. Od razu to uderzenie skojarzyło mi się z Darko Jevticiem. Sympatyczny Serb często w podobnym stylu zdobywał bramki dla Lecha.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1563915155012034561?s=20&t=piZdwZLfacT0wek-xeubUg

Po tym golu mecz nam „siadł”. Gospodarze mieli kilka okazji, ale brakowało „kropki nad i”.  Warto wyróżnić skrzydła poznaniaków, czyli Kristoffera Velde i Gio Citaiszwilego. Zarówno jeden jak i drugi byli aktywni i podłączali się do gry. Warto za pierwsze 45 minut pochwalić również Sousę i Karlstroma, którzy absolutnie zdominowali środek pola. Piast był bezzębny. Ich najważniejszy ofensywny zawodnik – Damian Kądzior został nakryty czapką przez Joela Pereirę. Najlepszą szansę na wyrównanie miał Czerwiński, jednak nie trafił głową czysto w piłkę.

Lepszy rydz niż nic

Od początku drugiej połowy przewaga Kolejorza zaczęła rosnąć. Z boiska z powodu kontuzji zszedł Chrapek, a Mosór musiał grać z lekkim urazem. Duma Wielkopolski częściej się utrzymywała przy piłce, jednak brakowało konkretów. Do czasu.  W 65. minucie Citaiszwili zabrał piłkę Tomasiewiczowi i wyszedł na sytuację sam sam z Frantiskiem Plachem. Gruzin jednak zamiast strzelać, niepotrzebnie zagrał do Szymczaka. Piłkę, która leciała w stronę młodego napastnika przejął jednak Reinier. W ostatnich 20 minutach meczu było więcej przerw niż płynnej gry. Lechowi to było na rękę, a Piast nie robił zbyt wiele, żeby odwrócić wynik. Do takiego stanu rzeczy przyczynił się też sędzia spotkania – Tomasz Kwiatkowski. M.in. dał Pereirze żółtą kartkę za faul, którego nie było. Koniec końców goście już nie zaatakowali i spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem gospodarzy.

Bardzo ważne zwycięstwo

Dla Lecha było to bardzo ważne zwycięstwo. Zespół pokazał, że potrafi sobie poradzić bez swoich liderów. Mowa tutaj o Ishaku, Amaralu i Rebocho. Bardzo dobry mecz zagrał Sousa. Było widać, że bramka zbudowała w nim pewność siebie. Mimo zmarnowanej setki, warto również wyróżnić aktywnego Gio i Perierę, który sprawił, że Kądzior był w tym spotkaniu kompletnie niewidoczny. Solidnie zaprezentował się środek obrony w postaci Milicia i Dagerstala. Warto również postawić plus przy Karlstromie, który w duecie z Kvekveskirim zdominował środek pola.

Pasjonat polskiej piłki nożnej, fan talentu Michała Skórasia.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Rozgrywki