Obserwuj nas

Rozgrywki

Stolarczyka mecze prawdy

Rywalizacja z Legią Warszawa na własnym stadionie to dla Jagiellonii mecz sezonu. Spotkanie z ubiegłego tygodnia skończyło się srogim laniem i weryfikacją drużyny Macieja Stolarczyka. Przed trenerem dwa mecze, aby wlać w kibiców odrobinę optymizmu. Wiele wskazuje na to, że celem będzie również utrzymanie swojej posady.

Wpadka z trzecioligowcem

Żółto-czerwoni w obecnym sezonie są uosobieniem nieregularności. Brak stabilizacji i huśtawka nastrojów to coś, o czym kibice w ostatnich miesiącach mogą pisać wypracowania. I cóż z tego, że w sierpniu oraz wrześniu nastąpiła seria ośmiu meczów bez porażki, skoro pięć z nich zakończyło się remisami. Patrząc na suche rezultaty: Jagiellonia wygrała w lidze tylko z Piastem, Miedzią, Stalą i Koroną, czyli drużynami z dolnej części tabeli. Wart odnotowania jest również wyjazdowy remis z Rakowem.

Brak porażek to coś niewątpliwie pozytywnego, patrząc na okres pracy w Białymstoku Piotra Nowaka. Lecz nie do końca o to chodziło w zatrudnieniu Macieja Stolarczyka. Obecny szkoleniowiec przed meczem z Legią przekonywał, że na ocenę jego pracy i wnioski jeszcze za wcześnie. Ostatnie tygodnie zweryfikowały to, czego można się spodziewać podczas jego pobytu w stolicy Podlasia. A wszystko zaczęło się od katastrofy w Pucharze Polski…

Lechia Zielona Góra skompromitowała Jagiellonię, która po tej porażce jeszcze nie zdążyła się podnieść. W zasadzie to Stolarczyk nie potrafi odbudować mentalności swojej drużyny. Wyniki po blamażu? 0:2 z Wartą, 2:2 ze Śląskiem i 2:5 z Legią. A przed żółto-czerwonymi kolejne trudne mecze, tym razem z Cracovią (wyjazd) i Lechem (u siebie). Jeśli dalej drużyna będzie się spisywać tak źle, wliczając w to kolejny oklep na własnym boisku z silnym rywalem, pozycja Stolarczyka może stać się zagrożona.

Formacja, która w Jadze nie działa

W tym systemie zdobywaliśmy punkty. Tutaj w mojej ocenie ewentualne zmiany ustawienia powinny być przemyślane i metodycznie wprowadzane. Tak jak wprowadzenie gry systemem z trójką obrońców – stwierdził Maciej Stolarczyk na pomeczowej konferencji prasowej. Jagiellonia od kilku sezonów podąża drogą innych zespołów, mniej lub bardziej skutecznie próbujących grać ustawieniem z trójką środkowych obrońców. Ktoś by powiedział: żółto-czerwoni wpisują się w ewolucję futbolu, w końcu w ostatnim czasie ponownie zapanowała moda na taki system gry.

Problem jest jednak inny. W żadnym innym zespole Ekstraklasy nie czuć tak bardzo, że ta formacja jest na siłę promowana. Jagiellonia zaczęła tak grać podczas drugiego pobytu Ireneusza Mamrota w stolicy Podlasia. Czy od tego czasu drużyna wygląda lepiej? Czy nowi trenerzy wyciągają wnioski z porażek swoich poprzedników? Śmiem wątpić.

Broniący tego systemu z pewnością mogą powiedzieć, że w Jagiellonii brakuje dobrych skrzydłowych, takich jak Arvydas Novikovas czy Przemysław Frankowski. Fedor Cernych i Bartosz Bida są dalecy od swojej najlepszej formy, lecz nie przeszkadza im to w utrzymywaniu pewnej pozycji na boisku. Nonsensem jest więc na przykład trzymanie Tomasa Prikryla (popełniającego wiele błędów) w obronie, kiedy traci on swoje największe atuty w ofensywie.

Imaz i Gual na ratunek

Maciej Stolarczyk z pewnością może być wdzięczny zarządowi, że ten postanowił wyłożyć pieniądze na pozostanie w klubie Jesusa Imaza oraz Marca Guala. Hiszpanie ratują Jagiellonię w niemal każdym meczu i gdyby nie ich bramki oraz asysty, klub znajdowałby się w zdecydowanie trudniejszej sytuacji. I można się tylko domyślać, gdzie byliby żółto-czerwoni, gdyby dysponowali równie mocną obroną, co atakiem. Śmiem twierdzić, że gdyby nie duet, który przoduje w klasyfikacji kanadyjskiej całej ligi, byłego trenera Wisły w Białymstoku byśmy żegnali.

Sromotna klęska w meczu sezonu przeciwko Legii odbiła się szerokim echem, nie tylko w stolicy Podlasia. Przed Jagą kolejne dwa trudne spotkania, najpierw na wyjeździe z Cracovią, a potem u siebie z Lechem. To dwie bardzo dobre okazje do zmazania plamy, choć w obu meczach żółto-czerwoni nie będą stawiani w roli faworyta. Najważniejsze, to przełamać zwycięską niemoc i wlać w kibiców kroplę optymizmu na mundialową przerwę. Kolejne fiaska mogą sprawić, że długofalowy projekt rozpoczęty latem może się przedwcześnie zakończyć.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Rozgrywki