Obserwuj nas

Rozgrywki

Renesans Portowców – Pogoń pokonuje Wartę

Sobotnie granie w 20. kolejce Ekstraklasy kończyliśmy w Szczecinie,  gdzie na niedawno oddanym w całości do użytku stadionie im. Floriana Krygiera Pogoń podejmowała u siebie Wartę.  Drużyna gospodarzy pokonała tego wieczoru Wartę Poznań 3:1.

Wynik meczu już w 5. minucie otworzył Koutris. Zieloni jeszcze przed przerwą doprowadzili do wyrównania za sprawą Macieja Żurawskiego, lecz w drugiej części gry gole dla Pogoni zdobywali jeszcze Luka Zahović oraz Kamil Grosicki. Czy drużyna Jensa Gustafssona powoli otrząsa się z wiosennego marazmu? Czy Warta zagrała źle w tym meczu? Jakie historyczne wydarzenie miało miejsce podczas tego spotkania? Kto zagrał najlepiej, a kto najgorzej?

Reakcja na kryzys

Kibice klubu ze Szczecina nie mogli być w ostatnim czasie dumni z postawy swojej ukochanej drużyny. Zaledwie punkt zdobyty w pierwszych trzech meczach rundy wiosennej – to zdecydowanie nie przystoi zespołowi, który chce walczyć o europejskie puchary! Owszem, piłkarze prowadzeni przez Jensa Gustafssona wykreowali w tych starciach dużo sytuacji, po których mogły paść gole. Porażek 0:2 ze Śląskiem i Jagiellonią nie tłumaczy jednak absolutnie nic.

Doszło nawet do takiej sytuacji, że kibice Portowców domagali się zwolnienia szwedzkiego trenera. Były szkoleniowiec m.in. Hajduka Split czy reprezentacji Szwecji U-21 przed sobotnim starciem z Wartą dokonał trzech roszad w składzie w porównaniu do przegranego meczu z Jagiellonią sprzed tygodnia. Miejsce Benedikta Zecha zajął Kostas Triantafyllopoulos, za Kurzawę do składu wskoczył Łęgowski, a nieskutecznego wiosną Pontusa Almqvista zmienił Luka Zahović. Gwoli ścisłości – Dawid Szulczek, trener Warty dokonał dwóch zmian w składzie. Pauzującego za kartki Pleśnierowicza zluzował Stavropoulos, a w miejscu Miguela Luisa pojawił się Miłosz Szczepański.

Dwa oblicza Portowców, dwa oblicza Warciarzy

O tym meczu można powiedzieć, że miał podwójne oblicze. W pierwszej połowie, mimo że to Pogoń otworzyła wynik już po pięciu minutach gry, tak jednak to Warta przeważała. Już w 13. minucie gry Zieloni wyrównali stan gry za sprawą Adama Zrelaka, ale jak się po chwili okazało, podający mu Kajetan Szmyt znajdował się na pozycji spalonej. Później Słowak próbował jeszcze raz, lecz defensor gospodarzy wybił mu piłkę spod nóg w ostatniej chwili. Próbował także były zawodnik drużyny ze Szczecina, Maciej Żurawski, lecz jego strzał lewą nogą przeleciał ponad bramką strzeżoną przez Dantego Stipicę. W 38. minucie Warciarze w końcu wyrównali stan rywalizacji za sprawą Żurawskiego, który pokonał nie najlepiej interweniującego Stipicę strzałem głową.

***

W drugiej części meczu przyjezdni zostali jednak totalnie zdominowani przez Pogoń, która w odstępie trzech minut (w 54. i 56.) zdobyła dwa gole. Pierwszy, autorstwa Luki Zahovicia padł po fenomenalnym zagraniu zewnętrzną częścią stopy Kamila Grosickiego. Już chwilę później role się odwróciły, gdy to słoweński napastnik podał asystował „Grosikowi”, który delikatną podcinką strzelił swojego 9. gola w sezonie. Dzięki temu zrównał się liczbą bramek z dotychczasowymi liderami klasyfikacji strzelców – Jakubem Łukowskim, Jesusem Imazem oraz Mikaelem Ishakiem. Warta zostawiała zbyt dużo miejsca rywalom w drugiej odsłonie gry. Właśnie z tego powodu straciła gola numer 3. Później do sytuacji dochodzili m.in. Kowalczyk czy wpuszczony z ławki Almqvist, jednak powstrzymywał ich bramkarz Zielonych.
Wnioski – w kolejnych spotkaniach Portowcy muszą grać tak jak w 2. odsłonie wczorajszego meczu, a Warciarze – jak w pierwszej!

Brylant Portowców

W 78. minucie wczorajszego spotkania stała się rzecz historyczna dla naszej ligi – zadebiutował w niej zawodnik z rocznika 2007! 16-letni Adrian Przyborek, bo o nim mowa, został już powołany przez trenera Gustafssona na zimowe zgrupowanie w Turcji, gdzie radził sobie bardzo dobrze. Po powrocie do Polski został on zgłoszony do rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. W końcówce spotkania z Wartą szkoleniowiec Pogoni postanowił, że da młodemu szansę. Przyborek zmienił nie byle kogo – pojawił się on w miejsce Kamila Grosickiego. I mimo że nominalną pozycją Adriana jest środkowy pomocnik, wczoraj zagrał on na skrzydle. Pokazał się z bardzo dobrej strony – oddał groźny strzał, którym zmusił do interwencji Adriana Lisa oraz kilka razy bardzo fajnie zabrał się z piłką. Miejmy na niego oko i miejmy nadzieję, że Jens Gustafsson będzie dawał mu więcej szans. Z Adriana będą ludzie!

Kto najlepszy, kto najsłabszy?

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był zdecydowanie Kamil Grosicki. Gol, asysta, kilka błyskotliwych zagrań – był to występ godny reprezentanta Polski. Podobać mógł się również Leonardo Koutris, który zdobył bramkę i kilkukrotnie fajnie pokazał się w ofensywie. Na wyróżnienie zasługuje również Marcel Wędrychowski – kolejny niezły występ. Może i bez bramki, może i bez asysty, ale wychowanek Stali Szczecin kilkukrotnie napędzał, przyspieszał akcje Portowców szybkimi sprintami z piłką. Najsłabszym ogniwem Pogoni był chyba Dante Stipica. Nie miał zbyt wiele pracy, ale jak już musiał się wykazać, to nie wychodziło mu to zbyt dobrze. Chorwacki golkiper nie popisał się przy wyrównującym golu dla Warty, gdzie mógł znacznie lepiej interweniować po uderzeniu Żurawskiego.

Jeśli chodzi o drużynę gości, tam ciężko kogokolwiek wyróżnić. Dwójka zawodników, którzy spisywali się całkiem nieźle to Maciej Żurawski, strzelec gola oraz Kajetan Szmyt. Ten drugi popisał się kilkoma dryblingami i kreatywnymi zagraniami i niejednokrotnie zrobił różnicę. Na minus – cała trzyosobowa linia obrony, która nie popisała się przy każdym z goli. To po prostu nie było w ich stylu.

Fot.: Mateusz Kostrzewa (legia.com)

Kibic poznańskich klubów, entuzjasta Ekstraklasy, początkujący dziennikarz.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Rozgrywki