Obserwuj nas

Rozgrywki

Klemenz: Cel jest jeden

Na początku stycznia 2021 roku zdecydował się na zagraniczny transfer. Z Wisły Kraków trafił do Honvedu Budapeszt. Na Węgrzech wiedzie mu się różnie. Przez pewien czas stanowił o sile pierwszej drużyny, teraz walczy o powrót do regularnego grania w wyjściowej „11”. O powodach takiego stanu rzeczy, polskiej Ekstraklasie i tym, co działo się w przeszłości, porozmawialiśmy z Lukasem Klemenzem.

Śledzi polską piłkę

Zawodnik, grający obecnie w węgierskim Honved Budapeszt, przyznał, że mimo wyjazdu zagranicznego, jest na bieżąco z rozgrywkami w Polsce. Staram się być na bieżąco z rozgrywkami. Oglądać niektóre mecze, akurat teraz przez ostatnie pół roku mój syn się bardzo „wkręcił” w oglądanie meczów i śledzenie wyników. Dlatego jeśli czegoś nie wiem, to na pewno dowiaduje się od niego, co ułatwia mi sprawę śledzenia polskich lig. Śledzę Ekstraklasę, pierwszą ligę i staram się być na bieżąco. – przyznał Lukas Klemenz.

Z racji tego, że Lukas Klemenz interesuje się obecnymi rozgrywkami w Polsce, nie mogło nie paść pytanie, o potencjalnego zdobywcę tytułu Mistrza Polski. Jeżeli chodzi o faworyta do tytułu, to jest nim zdecydowanie Raków Częstochowa. Najbliższa kolejka pokaże, w jakim są miejscu, ale myślę, że mają taką przewagę punktową, że tylko katastrofa mogłaby ich oddalić od tego mistrzostwa. Raków sumiennie pracuje i wydaje mi się, że teraz jest ten sezon, kiedy zdobędą mistrzostwo – stwierdził.

Z kolei jeśli chodzi o drużyny, które mogą pożegnać się z najwyższą klasą rozgrywkową w Polsce, a także zawitać do niej z niższej ligi, Klemenz odpowiedział: Myślę, że Miedź Legnica ma ciężką sytuację. Kluby od dziesiątego miejsca w dół mają małą różnicę punktową, dlatego każdy mecz będzie na wagę tego, że za chwilę ktoś może znaleźć się w czerwonej strefie. Faworyt do bezpośredniego awansu to ŁKS, drugi zespół trudno wytypować. Ruch gra dobrze, ma sporo szczęścia, na które pracuje. Wisła kilka kolejnych meczów z rzędu jest zwycięska. Niełatwo powiedzieć, kto zajmie to drugie miejsce. Myślę, że ŁKS nie zaprzepaści swojej okazji, a kto będzie drugi? Ciężko stwierdzić, ponieważ różnice punktowe są nieznaczne – zaznaczył.

Czas w Wiśle Kraków

Przed przeprowadzką na Węgry, Lukas Klemenz występował w krakowskiej Wiśle. Jak wspomina ten czas? Czas w Wiśle wspominam bardzo dobrze. Poznałem legendy nie tylko Białej Gwiazdy, ale całej polskiej piłki. Arek Głowacki, Paweł Brożek, Kuba Błaszczykowski, Wasyl, Boguś. To osoby, które naprawdę zrobiły wielką karierę. Bagaż doświadczeń. Super było z nimi przebywać w szatni i ich poznać. Dali mi dużo doświadczenia i obycia na boisku i poza nim – powiedział. Akurat niedawno patrzyłem i rozegrałem w Wiśle około 50 meczów. Ten czas był dobry. Wiadomo, że Wisła w tamtym momencie była w słabszym okresie, ale co było fajne i co było widać na boisku, to to, że byliśmy jednością, drużyną. Każdy z nas sobie pomagał, nie było zgrzytów w drużynie. Każdy chciał dla Wisły jak najlepiej. Na treningu każdy walczył o swoje, o to, by grać, bo to był zawsze zaszczyt – grać dla Wisły. Każdy chciał wyjść na murawę w tej koszulce, usłyszeć hymn Wisły, śpiewany przez kilkanaście tysięcy kibiców. To duma i coś, co będę wspominał do końca życia – kontynuował gracz Honvedu.

Ważne momenty

Podczas swojej przygody z krakowską Wisłą, sporo było momentów, które Lukas Klemenz mógł zapamiętać. Jednak najważniejszym momentem dla niego było strzelenie gola przeciwko Pogoni Szczecin. Na pewno ten gol z Pogonią był dla mnie bardzo istotny. Przerwał naszą serię porażek. Rzadko jestem z siebie zadowolony czy dumny, a po tamtym meczu wpadłem w euforię. Byłem bardzo szczęśliwy. To utkwiło mi w głowie – powiedział. Także wygrana derbów z Cracovią na ich stadionie. Potem kibice przyszli pod stadion, śpiewali. Naprawdę super uczucie dla każdego piłkarza. Oczywiście, kibice, którzy nas wspierali w każdym momencie, nawet wtedy, gdy była seria porażek. Bo klub mają w sercu i to było czuć. Kiedy wychodziło się z rodziną na rynek czy spacer, to zawsze było wsparcie. Doceniam to bardzo. Każdy piłkarz, który przychodzi do Wisły, chce być tam jak najdłużej. I z przyjemnością po odejściu z klubu wraca do Krakowa, i w miarę możliwości odwiedza Myślenice czy stadion na Reymonta. Wisła ma coś w sobie, co przyciąga ludzi – powiedział Lukas.

Atmosfera w ówczesnej szatni

Z uwagą odniósł się także do zawodników z dużym doświadczeniem, którzy wówczas starali się tworzyć drużynę z charakterem. Myślę, że ta stara gwardia pokazywała, że pomimo wieku, cały czas trzeba pracować. Nie odpuszczali treningów. Cały czas każdy pracował i każdy chciał pomóc Wiśle, i młodym zawodnikom, którzy tej tradycji nie znali. To scalało drużynę. Wychodziliśmy razem na kolację czy spotykaliśmy się poza boiskiem. To było potrzebne, Dzięki temu, była lepsza komunikacja. Każdy przyjeżdżał na długo przed czasem zbiórek po to, by po prostu pobyć razem. To potem było widoczne na boisku – wspomina Klemenz.

Obecnie Biała Gwiazda całkiem dobrze radzi sobie w rozgrywkach, mając spore szanse na awans do Ekstraklasy. Mam nadzieję, że Wisła awansuje. Jeżeli nie z drugiego miejsca, to na pewno z baraży, bo jej miejsce jest w Ekstraklasie – zapewnił piłkarz, odpowiadając na pytanie, czy w obecnym składzie Wisły, widzi konkretnych liderów, którzy mają największy wpływ na drużynę. Czy widzę liderów w obecnej Wiśle? Na pewno Igor Łasicki. Widać, że też opaska na ramieniu dodała mu pewności. Znam Igora i jego walory. Wiem, jak potrafi przemawiać i motywować innych zawodników. Ściągnięcie go do Krakowa było super ruchem – powiedział. Myślę, że też osoba trenera Sobolewskiego, który zawsze pokazywał charakter i charyzmę. Myślę, że Basha zna Wisłę bardzo dobrze. Także Kuba Błaszczykowski, który był nieco poza grą przez swoje problemy ze zdrowiem, ale teraz wraca. To będzie też wartość dodana. Biała Gwiazda funkcjonuje bardzo dobrze, ale może funkcjonować jeszcze lepiej. Powroty Kuby Błaszczykowskiego, Alana Urygi i Zdenka Ondraszka dodadzą tej drużynie więcej pewności siebie i animuszu w meczach –  kontynuuje.

Wyprowadzka na Węgry

Z Wisły Kraków do węgierskiej drużyny Lukas Klemenz odszedł w styczniu 2021 roku. Jak wspomina swoje początki w nowym otoczeniu? Początki na Węgrzech? Chciałem się zaadaptować. Była taka myśl, żeby nauczyć się języka, ale zrezygnowałem z tego, bo język węgierski jest bardzo trudny. Dogadujemy się jednak po angielsku. Na początku w szatni była większość Węgrów. Teraz jest miks narodowości. To też fajnie, że można poznać inne kultury i zachowania – stwierdził. Początek był ciężki, ponieważ drużyna znajdowała się w trudnej sytuacji w tabeli. Przyszli nowi gracze i trzeba było sobie radzić. Szybka zmiana trenera, zwolniono dyrektora sportowego, który mnie ściągał, więc sytuacja nieco się skomplikowała. Ale zacząłem grać pół roku później, więc na pewno jest to jakiś plus – zaznaczył.

Oceniając poziom treningów, mając na względzie Polskę oraz Węgry, Klemenz powiedział: Co do trenowania, uważam, że w Polsce intensywność jest bardzo wysoka. Z kolei na Węgrzech nie jest znacznie mniejsza. Jest za to widoczna duża jakość u poszczególnych zawodników. Myślę, że gdyby było więcej drużyn, ta liga wyglądałaby jeszcze lepiej pod względem oglądania meczów. Przy dwunastu drużynach każdy walczy o życie. Sporo zawodników ma jednak wspomnianą wcześniej jakość i na pewno jest to liga, która się rozwija cały czas. Młodzi zawodnicy szybko wyjeżdżają stąd poza granice kraju, więc są to rozgrywki, które spora grupa ludzi śledzi.

Z kolei biorąc pod uwagę życie codzienne, zawodnik stwierdził, że: Jeżeli chodzi o życie, to wybrałbym Polskę, a jeśli chodzi o miasto, to Budapeszt! Polskę, bo znam zwyczaje, język. Ale Budapeszt jest naprawdę pięknym miastem i ciężko będzie się z niego wyprowadzać. Dużo udogodnień, dużo pięknych miejsc. Jest to wszystko świetnie skomunikowane. Mamy też mieszkanie w centrum, więc trudno o lepsze miejsce do życia niż Budapeszt – wspomniał Lukas.

Futbol w Polsce i na Węgrzech

Zapytaliśmy piłkarza także o to, jak oceniłby same rozgrywki, porównując je z tymi w Polsce. Jest różnica w liczbie drużyn. Niektóre mecze z tego względu są ciężkie do oglądania w lidze węgierskiej. Myślę, że Ferencvaros przebija ligę dwukrotnie. Poziom zasobów finansowych w porównaniu z innymi drużynami jest ogromny. Ściągają zawodników, którzy znaczą bardzo dużo w swoich reprezentacjach czy drużynach, które grają w silniejszych ligach. Ta drużyna nie patrzy już tylko na podwórko węgierskie, ale także na europejskie puchary, żeby tam się pokazać i tam zaistnieć – powiedział. Na Węgrzech jest więcej technicznych zawodników, ale przez to, że jest tylko dwanaście drużyn, trzeba walczyć w każdym meczu i nie każdemu się to podoba. W Polsce mecze są ciekawsze – zaznaczył.

Lukas Klemenz pochwalił także polskich kibiców. Jego zdaniem to, co dzieje się na trybunach w naszym kraju, przebija atmosferę na Węgrzech, ale nie tylko. Jeżeli chodzi o poziom kibiców, to zdecydowanie Ekstraklasa przewyższa pod tym względem węgierską ligę. Myślę, że nie tylko węgierską, ale kilka nawet tych lepszych sportowo lig. Tutaj kibice raczej przychodzą w liczbie 4-5 tysięcy na mecze. Na Ferencvaros przychodzi troszkę więcej kibiców, ale nie ma tu takich typowych piłkarskich świąt. Myślę, że jeśli gra Ujpest z Ferencvaros czy Honved z Ferencvaros to wtedy jest sporo kibiców, ale nie jest tak co mecz. A jeśli ja przyszedłem z Wisły, czyli klubu, gdzie na każdy meczu jest kilkanaście tysięcy widzów, to trzeba było się przestawić na nieco mniejszy doping – powiedział.

Mała liczba występów

Trzeba jednak przyznać, że jeśli chodzi o same rozgrywki, w ostatnim czasie Lukas Klemenz w pierwszym zespole nie gra tak często, jak chciałby sam zawodnik. Dlaczego? Powodów jest kilka. Chciałem przede wszystkim poszukać sobie nowego wyzwania, a klub nie chciał mi robić z tego powodu żadnych problemów. Była duża rewolucja w składzie, władzom klubu też to było na rękę, że chcę poszukać czegoś innego – zaznaczył. Niestety, nie udało się doprowadzić do skutku transferu, chociaż było bardzo blisko. Zostałem tutaj, walczyłem o swoją pozycję. Zacząłem nawet grać pod koniec rundy, myślę, że gdyby nie Mistrzostwa Świata, to bym nadal grał. Teraz, żeby utrzymać formę, występuję w drugiej drużynie. Żeby wybiegać mecz, a nie przesiedzieć cały weekend bez żadnego wysiłku – wspomniał zawodnik.

Kontrakt Lukasa Klemenza z jego obecnym klubem wygasa stosunkowo za niedługo. Jakie więc zawodnik ma plany na najbliższą przyszłość? Na razie do 30 maja skupiam się na tym, żeby wskoczyć do składu i pomóc drużynie w wywalczeniu pozostania w pierwszej lidze. A co będzie później, zastanowię się pod koniec maja. Kontrakt mam do 30 czerwca i będę czegoś szukał. Mój menadżer jest w kontakcie z kilkoma klubami, więc na pewno coś się znajdzie – zaznaczył gracz.

Powróci do Polski?

Warto jednak wspomnieć, że Klemenz nie zamyka się na ewentualny powrót na polski grunt. Jestem gotowy na to, by wrócić do Polski, tym bardziej, że nie grałem regularnie przez ostatni czas. Kluby bardzo szczegółow oceniają zawodników, więc wiem, że znalezienie klubu po takiej przerwie nie będzie łatwe, ale ja też znam swoją wartość i wiem, że kilka klubów będzie zainteresowanych – powiedział. Cały czas trzeba pracować i być w formie. Robię wszystko, by w czerwcu znaleźć klub. Oczywiście, że chciałbym wrócić do Polski. Jeśli jakiś klub się zgłosi, na pewno to rozważę – kontynuował Klemenz.

Na koniec zapytaliśmy Polaka o jego najbliższe cele. Cel jest jeden. Wrócić do wyjściowego składu Honvedu. A potem zobaczymy, w jakim miejscu będę ja, w jakim miejscu będzie Honved. Ja skupiam się tym, by wrócić do podstawowej „11”, a co będzie potem, czas pokaże – zakończył.

Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Dawniej SofaGol, Remontada, Biuro Prasowe Wisły Kraków. Obecnie Fundacja Brak Barier :)

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki