Obserwuj nas

Ekstraklasa

Nieudana pogoń Widzewa za Piastem

Ostatnio Serce Łodzi jest stadionem łatwym do zdobycia. Widzew przegrał po raz czwarty z rzędu u siebie. Tym razem pokonał ich Piast 2:3.

Pogrążeni w kryzysie Widzewiacy czekają na odczarowanie fatalnej passy. RTS nie wygrał od siedmiu spotkań. Wygórowane marzenia o miejscu na podium odjechały, europejskie puchary także. Kiedy jesienią opinia publiczna była zachwycona postawą beniaminka, trener Janusz Niedźwiedź tonował nastroje. Szkoleniowiec Widzewa powtarzał, że kluczowe jest utrzymanie. Runda wiosenna potwierdza to. Obecnie łodzianie muszą oglądać się za siebie. Przewaga nad strefą spadkową przed rozpoczęciem niedzielnego spotkania wynosiła 7 punktów. Przewaga w miarę bezpieczna, ale patrząc na formę Widzewa, warto byłoby, aby beniaminek dołożył zwycięstwo gwarantujące w 99% utrzymanie w Ekstraklasie.

Poprzeczka była postawiona wysoko. Do Serca Łodzi przyjechał Piast. Rozpędzeni gliwiczanie wiosną fascynują. Dobrą pracę wykonuje Aleksandar Vuković. Rundę wiosenną rozpoczęli w strefie spadkowej, a przed meczem z Widzewem wyprzedzali łodzian już o punkt. Gliwiczanie notuję serię 4 wygranych z rzędu.

Niedźwiedź dokonał zmiany w linii defensywnej. Między słupkami po raz pierwszy w tym sezonie stanął Jakub Wrąbel. A miejsce  Mateusza Żyry zajął Patryk Stępiński. Natomiast w dobrze naoliwionej maszynie Piasta Vuković postawił na tę samą jedenastkę co w poprzedniej kolejce.

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1650124710812737537?s=20

Logika wskazywała, że przyjezdni powinni pewnie pokonać gospodarzy. Ale z Ekstraklasą różnie to bywa, gdzie prawa logiki rzadko obowiązują.

Piast potwierdza jakość

Obraz gry nie napawał optymizmem zgromadzonych kibiców, że coś drgnie w kontekście wyniku Widzewa. To po stronie gości było więcej jakości i pewności w rozgrywaniu futbolówki. Przyjezdni w dość prosty sposób potrafili wykorzystywać wolne przestrzenie w defensywie RTS-u. Piast potrafił przekuć przewagę w zdobywane bramki. W 22. minucie po uderzeniu z okolicy 16. metra Grzegorz Tomasiewicz strzelił gola. 26-latek miała wiele czasu na złożenie się do strzału.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1650137659224801284?s=20

W tej sytuacji głównie zawinił Ciganiks, który nonszalancko podał w środkową cześć boiska nie do swojego kolegi z drużyny.

Kwadrans później gliwiczanie powtórzyli to. Tym razem futbolówka została wybita przez gospodarzy przed pole karne, gdzie na miejscu był Patryk Dziczek. Zdecydował się on na uderzenie z dystansu. Piłka odbiła się jeszcze od nogi Kamila Wilczka, któremu zapisano bramkę. W tej sytuacji cała linia defensywna łodzian zbyt późno ruszyła do przodu. W konsekwencji nie udało się złapać napastnika przyjezdnych na spalonym.

Obrona beniaminka nie zachwycała prawie przez cały sezon. Jednak zawsze mieli broń w postaci ofensywy, gdzie zagrożenie pod bramką przeciwnika tworzyli Sanchez, Pawłowski, czy Terpiłowski. W ostatnich miesiącach wymienieni piłkarze stracili formę, co ma odzwierciedlenie w liczbie zdobywanych bramek przez RTS. Na ostatnie sześć meczów łodzianie trafili do bramki przeciwnika tylko trzykrotnie.

W przerwie trener Niedźwiedź ściągnął z boiska Andrejsa Ciganiksa, a jego miejsce zajął Juljan Shehu. Nie był to dobry występ Łotysza, czego odzwierciedleniem był udział przy straconej bramce.

Po zmianie stron wydarzenia boiskowe wyrównały się. Piast prezentował większą kulturę gry, a gospodarze głównie próbowali zaatakować po stałym fragmencie gry. Jednak ta broń okazała się dla nich zabójcza. W 72. minucie gospodarze mający rzut rożny stracili piłkę w prosty sposób. Dominik Kun w środkowym sektorze boiska nie opanował piłki, co skrzętnie wykorzystał Arkadiusz Pyrka, który pewnie wykończył kontratak. W tym momencie na tablicy wyników widniał rezultat 0:3.

Zadziorni łodzianie walczyli do końca

Jednak łodzianie nie złożyli broni. W 77. minucie gospodarze rozegrali szybką akcję, budując ją od linii defensywnej. Coś, co dobrze wychodziło jesienią podopiecznym Niedźwiedzia. Chwilę radości w Sercu Łodzi przyniósł gol Juliusza Letniowskiego po strzale z około 20. metra. Futbolówka skozłowała przed Frantiskiem Plachem.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1650150017049427968?s=20

Sześć minut później było już 2:3. Pawłowski efektownie zgubił krycie w polu karnym gości, ostatecznie pakując piłkę pod poprzeczkę. Bartek przypomniał, jaki drzemie w nim potencjał, kiedy jest w formie. W tym spotkaniu był to tylko przebłysk. Jeśli w kolejnych spotkaniach zaprezentuje podobny poziom, co z tej sytuacji, gospodarze mogą być pewni, że jeszcze dopiszą sobie kilka punktów do swojego dorobku.

Łodzianie niesieni dopingiem uwierzyli, że jeszcze mogą ugrać tutaj punkt. Cała ekipa Piasta została zepchnięta w swoje pola karne, rozpaczliwie broniąc jednobramkowej przewagi. Goście byli w stanie tylko od czasu do czasu wysłać ostrzeżenie gospodarzom.

Zadziorność i walka Widzewa po strzeleniu pierwszej bramki mogła imponować. Ostatecznie okazało się to zbyt późne przebudzenie ekipy Niedźwiedzia. W konsekwencji Widzew przegrał czwarty mecz z rzędu u siebie. Natomiast wygranej nie zanotowali od ośmiu spotkań. Odmienne nastroje panują w Piaście,  który melduje się w pierwszej szóstce ligowej tabeli z realnymi szansami na TOP 5.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Ekstraklasa