Obserwuj nas

Ekstraklasa

Widzew utrzymuje się w Ekstraklasie

W poniedziałkowy wieczór Widzew pokonał pogodzoną ze spadkiem Miedź Legnicę 0:1. To zwycięstwo zapewniło łodzianom pozostanie w Ekstraklasie na kolejny sezon.

Podopieczni Grzegorza Mokrego, jaki i Janusza Niedźwiedzia czekali na ligowe zwycięstwo od 21. kolejki. Po dziewięciu spotkaniach przełamać zdołał się beniaminek z Łodzi.

Tym razem trener przyjezdnych postawił na tę samą jedenastkę, co w ostatnim spotkaniu przeciwko Zagłębiu Lubin. Taka sytuacja nie była spotykana w ostatnich tygodniach w szeregach łodzian. Natomiast Grzegorz Mokry dokonał jednej zmiany, Wymienił Kamila Drygasa na Damiana Tronta.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1655651694263296016?s=20

Kolejna poprzeczka Pawłowskiego

W pierwszej odsłonie Widzew starał się prowadzić grę. Jednak nic z tego rozgrywania nie wynikało. Pierwsi bramce gości zagrozili gospodarze po rozegraniu stałego fragmentu. Po dobitce Angelo Henriquez uderzył w słupek. Miedź była bierna w swej postawie. Wyczekiwali błędów gości. Jednak to niefrasobliwość w ich wyprowadzaniu futbolówki z własnej połowy spowodowała, że Widzew był groźny po przechwycie.

Do przerwy najpoważniejszą sytuację w 30. minucie stworzył beniaminek z Łodzi. Po rzucie wolnym w poprzeczkę trafił nie kto inny jak Bartłomiej Pawłowski. 30-latek miał okazję zdobyć bramkę chwilę później po indywidualnej akcji, ale ponownie wykończenie sytuacji pozostawiło wiele do życzenia. Żadna z ekip nie oddała celnego strzału, ale to zmieniło się po zmianie stron.

Już w 53. minucie Paweł Zieliński uderzył w światło bramki, ale jakość uderzenia pozostawiała wiele do życzenia. Przewaga Widzewa było coraz bardziej widoczna. Podopieczni Niedźwiedzia szturmowali pole karne Mateusza Abramowicza szczególnie w pierwszym kwadransie po przerwie. Atut gry głową próbował wykorzystać Mateusz Żyro, szczególnie po stałych fragmentach gry. Poza tym często przyjezdni dorzucali piłki z bocznych sektorów boiska, licząc, że ta spadnie pod nogi któregoś z Widzewiaków. W tym aspekcie bywało już różnie. Blisko wykończenia takiej akcji był Jordi Sanchez.

Miedź na tle Widzewa, który nie grał bardzo dobrego spotkania, wyglądała słabo. Brak jakiegokolwiek celu, o który mogliby jeszcze zawalczyć, sprawił, że jakość i zaangażowanie po stronie legniczan nie była zbytnio widoczna. Jednak w 77. minucie Miedzianka miała swoją „piłkę meczową”. Henriquez wykonał rzut wolny sprzed pola karnego. Obrońca Patryk Stępiński sparował futbolówkę na słupek. Dobijać próbował Andrzej Niewulis, ale na nieszczęście gospodarzy trafił w poprzeczkę.

Fenomenalny rajd Kuna

Zanosiło się, że obie ekipy ponownie zakończą mecz bez zwycięstwa, ale zmienił to fenomenalny rajd Dominika Kuna z połowy boiska. W 86. minucie 29-latek, który pojawił się 8 minut wcześniej, potraktował defensywę gości jak pachołki i skutecznie wykończył akcję.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1655647873646616596?s=20

Defensywa Miedzi po chwili mogła stracić kolejnego gola po akcji kolejnych zmienników Łukasza Zjawińskiego i Kristoffera Hansena. Tym razem w odpowiednim momencie strzał zblokował Michael Kostka.

Rzutem na taśmę Widzew zapewnił sobie wygraną. Po raz kolejny RTS strzela gola dopiero pod koniec spotkania. Tym samym przełamali serię dziewięciu kolejnych meczów bez zwycięstwa. Miedź miała chwilę swoich momentów.  Ale były to przebłyski.  To spotkanie pokazało obraz Miedzi, jak wygląda ich gra na przestrzeni całego sezonu.

Po zakończeniu meczu w mediach społecznościowych Widzewa można było zauważyć upust radości z powodu utrzymania się w Ekstraklasie na kolejny sezon.

https://twitter.com/RTS_Widzew_Lodz/status/1655664182581141505?s=20

Po rundzie wiosennej wydawało się, że łodzianie szybciej osiągnął ten cel, a być może powalczą o wiele więcej. Niemniej jednak wciąż RTS może zakończyć sezon w górnej połówce tabeli, co jeszcze w lipcu na początku rozgrywek uznano by za sukces.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Ekstraklasa