Obserwuj nas

Ekstraklasa

Pierwsze zwycięstwo Davida Badii w Gdańsku

David Badia odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w roli szkoleniowca Lechii Gdańsk, a biało-zieloni pożegnali się z E na własnym stadionie w bardzo dobrym stylu. To pierwszy triumf drużyny z Gdańska od ponad dwóch miesięcy. Ostatni raz zasmakowali wygranej 10 marca po obiecującym zwycięstwie nad Miedzią Legnica 4:0. Na trybunach zdecydowanie nie można było narzekać na atmosferę, bowiem kibice pokazali swoją siłę i hucznie pożegnali najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce.

Zła passa przerwana

Lechia przerywa złą passę bez zwycięstwa, choć niestety, stało się to trochę za późno. Dwa tygodnie temu biało-zieloni byli już pewni spadku po przegranym meczu z Zagłębiem Lubin na własnym terenie 1:3. Na wygraną kibice z Gdańska czekać musieli ponad dwa miesiące, gdyż to wtedy ich zespół wygrał ostatni raz, deklasując Miedź Legnica 4:0. Po tym obiecującym meczu nadzieja w Gdańsku wróciła i większość zastanawiała się, czy to był ten przełomowy mecz. Jak się okazało – nie do końca. Podbudowana Lechia wybrała się do Grodziska Wielkopolskiego, gdzie czekała na nich rozpędzona Warta. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla gospodarzy.

Po tamtej porażce ze stanowiska trenera zwolniony został Marcin Kaczmarek. Zastąpił go Hiszpan – David Badia Cequier, który w swoim debiucie zremisował bezbramkowo ze Śląskiem Wrocław. Później nastąpiła bardzo zła passa, i pięć przegranych pod rząd – kolejno z Jagiellonią, Pogonią, Cracovią, Rakowem i wyżej wspomnianym Zagłębiem. Gdańszczanie wybrali się jeszcze na mecz do Mielca, ale tam mimo zdobytego punktu zagrali zdecydowanie poniżej oczekiwań i niejeden kibic być może przysnął podczas tego spotkania. Doczekali się jednak zwycięstwa prawie w ostatnim mozliwym momencie, pokonując Legię Warszawa 1:0.

Pożegnanie legendy

Jednym z najważniejszych wydarzeń podczas meczu z Legią było pożegnanie jednej z legend gdańskiej Lechii – Flavio Paixao. Portugalczyk nad Motławą spędził ponad 7 lat, godnie reprezentując barwy Lechii. Od 2015 roku Flavio w praktycznie każdym sezonie notował co najmniej 10 bramek, a najlepszy sezon pod względem statystyk to 2018/19, kiedy to Lechia zajęła 3. miejsce w Ekstraklasie. Wygrała wówczas także Puchar Polski, pokonując w finale Jagiellonię Białystok. Sam Flavio w tym meczu mógł pochwalić się asystą przy jedynej bramce, która padła wtedy na Stadionie Narodowym.

https://twitter.com/LechiaGdanskSA/status/1660027960156356614

Około 25. minuty meczu, Paixao trafił do siatki wyprowadzając Lechię na prowadzenie. Sędziowie szybko wyłapali jednak spalonego, przez co bramka została nieuznana. W doliczonym czasie pierwszej połowy meczu napastnik opuścił boisko, a zastąpił go Marco Terrazzino. Podczas zejścia z boiska Flavio został uhonorowany, a zarówno sztab jak i zawodnicy obu zespołów stworzyli szpaler żegnając Portugalczyka. Jeszcze później, podczas przerwy Paixao przemówił i podziękował kibicom za kilka lat wspaniałej przygody. Był jednocześnie wzruszony, gdy fani Lechii skandowali jego imię na trybunach.

https://twitter.com/LechiaGdanskSA/status/1660003281056169985

Mimo tego, Flavio w swoim ostatnim sezonie kariery przyczynił się do spadku gdańskiego klubu. Nie raz usłyszeć można było informacje, o tym, że brał udział  w wyborze trenerów i podzielił szatnię. Wszystko zaczęło się ponoć niewinnie – od małej kłótni z byłym trenerem Lechii Tomaszem Kaczmarkiem. Na początku obecnego sezonu Portugalczykowi odebrana została opaska kapitańska, którą od kilku sezonów nosił na ramieniu. Był też oddalany od gry w wyjściowej jedenastce. Sytuacja w szatni była napięta. Wpływ na to miał również portugalski zawodnik, między innymi mając na pieńku z Dusanem Kuciakiem, który wtedy zastąpił go w roli kapitana. Jak podaje serwis WP SportoweFakty, miało nawet prawie dojść do bójki pomiędzy dwoma panami. Stało się to na spotkaniu, na które zaprosił ich były prezes Paweł Żelem.

Dobre sportowo widowisko

Jeśli mówimy o tym jak oba zespoły wypadły na boisku, to zdecydowanie bardziej można pochwalić Legię, czego większość się spodziewała. Lechia jednak i tak wypadła powyżej niezbyt wygórowanych na początku oczekiwań. Patrząc na statystyki, zdecydowanie przeważał zespół z Warszawy, będąc lepszym w praktycznie każdym aspekcie – od posiadania piłki po ilość przeprowadzonych ataków.

Tak jak wyżej było wspomniane, w pierwszej połowie padła bramka. Piłkę w siatce umieścił Flavio Paixao, lecz arbitrzy szybko dopatrzyli się pozycji spalonej Portugalczyka, przez co wynik do ostatnich sekund pozostawał bezbramkowy. Przez całe spotkanie nie padła ani jedna kartka, mimo to, że statystyka fauli nie wskazywałaby na to. Idealnym zwieńczeniem tego meczu była armata Macieja Gajosa, gdy wpakował piłkę do siatki z odległości ok. 60 metrów. Po tej bramce sędzia główny Szymon Marciniak, nie wznowił już spotkania, które zakończyło się zwycięstwem Lechii.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1660016150099423235

Był to drugi taki gol tamtego dnia. Wcześniej w meczu pomiędzy Jagiellonią Białystok, a Cracovią, Jesus Imaz wpakował piłkę do siatki w podobny sposób. Tamten gol padł jednak z bliższej odległości.

Fot.: Tomasz Rulski

Jedyne wykształcenie jakie posiada, to ukończenie szkoły podstawowej z wyróżnieniem. Swoją przyszłość wiąże jednak z dziennikarstwem sportowym. Pierwsze kroki postawił w 2023 roku na łamach WE, gdzie udziela się po dziś dzień. Bywa gadatliwy, czasem zabawny. Regularnie pojawia się na słynnym gdańskim bursztynku, po czym stara się skleić kilka sensownych zdań o meczach miejscowej Lechii.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Ekstraklasa