Obserwuj nas

Rozgrywki

Zwycięska inauguracja okraszona golem ,,stadiony świata”

Drugie niedzielne spotkanie 1. kolejki nowego sezonu zapowiadało się bardzo ciekawie. Do Lubina przyjechał beniaminek z Chorzowa, wracający po ponad sześciu latach do Ekstraklasy. Przed meczem mieliśmy również pożegnanie legendy Zagłębia – Filipa Starzyńskiego, który debiutował w nowym – starym klubie z Górnego Śląska, a także Mateusza Bartolewskiego. Jak przebiegało to spotkanie? Zapraszam na relację z tego spotkania. 

Wakacyjne tempo do przerwy 

Zanim przejdziemy do wydarzeń stricte boiskowych to trzeba jeszcze zwrócić uwagę na nowe twarze jakie pojawiły się w szeregach gospodarzy. W wyjściowej jedenastce znalazł się nowy piłkarz ,,Miedziowych” – Marek Mróz oraz powracający po kilkunastu latach Damian Dąbrowski. Jednakże najbardziej zaskakującym wyborem w składzie drużyny z Lubina była obsada bramki. Kontuzjowanego Dioudisa miał zastąpić absolutny debiutant w Ekstraklasie – Szymon Weirauch.

https://twitter.com/ZaglebieLubin/status/1683122295190204419

 

Od pierwszej minuty zarysowywała się nam przewaga gospodarzy. Sęk w tym, że nic kompletnie z niej nie wynikało. Akcje były rozgrywane o jedno tempo za wolno, a do tego piłka krążyła głównie w poprzek boiska. Tak naprawdę z każdą kolejną minutą pierwszej połowy wyglądało to coraz bardziej nieciekawie. Zaczęło się od mocnego natarcia i strzału w słupek Damjana Bohara już w 8. minucie, a następnie dopiero po kilkunastu minutach próbował z dystansu Mróz. Gdy wydawało się, że Zagłębie będzie szukać kolejnych okazji do zdobycia bramki, po stracie w środku Poletanovicia z kontrą ruszyli goście. Niestety dla kibiców z Lubina skończyła się ona bardzo źle – golem na 0:1. Trzeba pochwalić ,,Niebieskich” za to jak szybko potrafili przedostać się w pole karne przeciwnika. Świetny przerzut na skrzydło dał Starzyński, następnie po dośrodkowaniu Wójtowicza w słupek trafił Szczepan i niefortunnie piłkę po odbiciu od obramowania do własnej bramki wbił Ławniczak.

Wspomniany przed chwilą obrońca ,,Miedziowych” zaledwie po 5 minutach miał okazję do odkupienia win. Były zawodnik Warty trafił do siatki (tym razem tej właściwej) po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, lecz po wcześniejszym zagraniu ręką przez Kopacza. VAR anulował słusznie tego gola. Więcej w pierwszej połowie już się nie działo. Zarówno gospodarze jak i goście do przerwy nie oddali żadnego celnego strzału, a mimo tego to Ruch schodził do szatni z prowadzeniem. Zagłębie jeśli chciało odrobić straty musiało zagrać zdecydowanie lepiej i stwarzać więcej sytuacji podbramkowych.

Charakter i walka do końca

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Jednakże tym razem gospodarze z każdą kolejną minutą podkręcali tempo. Zaledwie po paru minutach szansę na wyrównanie miał Damian Dąbrowski uderzając wprost w bramkarza gości. Gospodarze mimo wszystko dopięli swego i po świetnej akcji Grzybka i jego asyście, do siatki trafił Bohar. Niestety radość kibiców ,,Miedziowych” znów była przedwczesna, ponieważ z powodu spalonego, VAR ponownie interweniował i anulowano tego gola. Szkoleniowiec Zagłębia mógł sobie pomyśleć, że tego dnia nad jego drużyną wisiało jakieś fatum i nie uda się wycisnąć z tego spotkania chociaż jednego punktu.

Wszyscy dobrze znamy powiedzenie – ,, do trzech razy sztuka”. Nie bez powodu wspominam o nim, gdyż idealnie pasuje do tego meczu, ponieważ dopiero za trzecim razem trafienie wyrównujące zostało uznane. Tym razem bez żadnych wątpliwości.  Mateusz Grzybek mimo wszystko skończył mecz z asystą, świetnie znajdując w polu karnym osamotnionego Makowskiego. Przewaga ,,Miedziowych” robiła się coraz większa.  Goście nie mieli już tyle okazji do skontrowania Zagłębia jak w pierwszej połowie, więc musieli skupić się na obronie wyniku. Gdy już jednak takowa szansa się pojawiła, to musiała się do tego przyczynić bierna postawa obrony gospodarzy. Bardzo źle zachował się Aleks Ławniczak, który nie zebrał drugiej piłki i sytuację na odzyskanie prowadzenia miał Szczepan, na szczęście dla lubinian strzał okazał się niecelny.

Chwilę później charakter i dążenie do zwycięstwa zostało ,,Miedziowym” wynagrodzone. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową wybił jeden z ,,Niebieskich”  i dopadł do niej Bartłomiej Kłudka, który popisał się golem marzeń. To był gol, do którego na pewno jeszcze nie raz będziemy wracać. Docenić trzeba także zachowanie wprowadzonego chwilę wcześniej Arkadiusza Woźniaka. Gdy wszyscy spoglądali na sędziego by dowiedzieć się czy piłka przekroczyła linie bramkową, to wychowanek Zagłębia dobił piłkę by nie było żadnych wątpliwości. Chorzowianie próbowali w końcówce wyrównać, ale ostatecznie to lubinianie zgarnęli komplet punktów.

Komentarz i wnioski

Zagłębie Lubin odkąd wróciło do Ekstraklasy nie przegrało jeszcze u siebie na inaugurację. Serię udało się podtrzymać, dzięki walce do końca i tu brawa dla ,,Miedziowych” za charakter. Powiedzmy sobie szczerze, pierwsza połowa wyglądało słabo. Straty w środku pola stwarzały gościom okazje, które pewnie bardziej doświadczona drużyna by wykorzystała. Do poprawy są również zachowania środkowych obrońców, którzy byli zbyt elektryczni. Jednakże trzeba pochwalić za zmiany trenera Fornalika i reakcje na to co się działo na boisku. Uważam, że każdy wprowadzony zawodnik z ławki dał coś pozytywnego od siebie. Nie najgorzej wyglądał też atak pozycyjny gospodarzy, którzy musieli z niego korzystać szczególnie w drugiej połowie, gdy goście byli mocno cofnięci. Są widoki na przyszłość i teraz dla każdego kibica klubu z Lubina liczy się, aby jego drużyna potwierdziła dobrą formę wygraną w derbach, które odbędą się już w najbliższą sobotę.

Na koniec jeszcze krótka wstawka dotycząca atmosfery na trybunach, która była świetna. Kompletnie inaczej odbiera się spotkanie Ekstraklasy, gdy na trybunach stadion jest solidnie wypełniony. Dlatego należą się brawa kibicom Zagłębia oraz Ruchu za głośny doping do ostatniego gwizdka sędziego, który uatrakcyjnił nam to spotkanie.

Oceny:

Szymon Weirauch – 5/10

Bartłomiej Kłudka – 7/10

Bartosz Kopacz – 5/10

Aleks Ławniczak – 3/10

Mateusz Grzybek – 7/10

Marko Poletanović – 6/10

Damian Dąbrowski – 5/10

Kacper Chodyna – 4/10

Marek Mróz – 5/10

Damjan Bohar – 6/10

Dawid Kurminowski – 4/10

 

Fot. zaglebie.com/Tomasz Folta

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki