
Na start sezonu ekstraklasy Lech Poznań wygrał w Gliwicach 2:1, a bohaterem Kolejorza został 21 – letni Filip Marchwiński. Wychowanek poznańskiego Lecha w 2. połowie w przeciągu 8 minut ustrzelił dublet, który dał zwycięstwo ekipie Johna Van den Broma. Poza tym Filip został wybrany graczem kolejki Ekstraklasy wyprzedzając w głosowaniu m.in. Thomasa Pekharta. W karierze Marchwińskiego jednak nie zawsze było kolorowo. Co stoi za wzrostem formy wychowanka Lecha ?
Początki w Poznaniu
Filip Marchwiński urodził się 10 stycznia 2002 roku. Zaledwie osiem lat później dołączył do Akademii Lecha Poznań, przechodząc przez wszystkie jej szczeble. W czerwcu 2018 został Mistrzem Polski w Centralnej Lidze Juniorów, w półfinale eliminując obrońcę tytułu – Legię Warszawa, a w finale Cracovię. 16 grudnia 2018 były szkoleniowiec reprezentacji Polski – Adam Nawałka dał zadebiutować 16 – letniemu Filipowi w 1. drużynie Kolejorza. Marchwiński w 71. minucie wszedł na boisko i już po 15 minutach zdobył bramkę. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 6:0 dla Lecha, a wychowanek Kolejorza został najmłodszym strzelcem w historii Ekstraklasy. Po tym świetnym początku mógł liczyć na regularne występy z ławki rezerwowych. W debiutanckim sezonie udało mu się strzelić jeszcze jednego gola, a mianowicie w starciu z Legią Warszawa.
Zatrzymanie w rozwoju
Po obiecującym początku w drużynie z Poznania, kibice liczyli, że popularny „Marchewa” będzie kolejnym wychowankiem Lecha, który po dobrych występach w Ekstraklasie wyjedzie za granice za bardzo dobre pieniądze. Jednak przez dłuższy czas Filip nie rozwijał się tak jak oczekiwano i z przyszłej gwiazdy stał się trzymanym na siłę w klubie zawodnikiem. W następnych 3 sezonach pod batutą Dariusza Żurawia oraz Macieja Skorzy – Marchwiński w 78 meczach dla pierwszej drużyny zdobył 7 bramek i nie zaliczył żadnej asysty. Są to statystyki dosyć mizerne patrząc skalę talentu wychowanka.
Kibice zarzucali Marchwińskiemu, że nie udał się na żadne wypożyczenie jak choćby Michał Skóraś, Jakub Kamiński czy też Jakub Moder. Ci piłkarze następnie stawali się gwiazdami Kolejorza, więc kibice mieli nadzieje, że podobnie może być z Marchwińskim. Jednak on postanowił zostać w klubie i starać się rozwijać cały czas będąc w jednym miejscu.
Przyjście John van den Broma
W czerwcu 2022 nowym trenerem poznańskiego Lecha został holenderski szkoleniowiec – John van den Brom. Po jego przyjściu Marchwiński został obdarzony zaufaniem, którego najprawdopodobniej wcześniej nie uświadczył. Pomimo irytacji kibiców, którzy uważali, że piłkarz gra tylko dlatego, żeby klub mógł na nim dobrze zarobić, Holender stawiał na młodego Polaka, częściej niż na Joao Amarala lub Alfonso Sousę. Z czasem Marchwiński wyglądał coraz lepiej i odpłacał się trenerowi dobrą grą.
Gdy kontuzji nabawił się Filip Szymczak, a poważnej choroby doznał Michael Ishak na pozycji napastnika swoją szansę dostał Filip i i okazało się to świetnym posunięciem. Polak zdobył bramkę w meczu z Rakowem Częstochowa oraz Koroną Kielce, co pokazało, że „Marchewa” jest bardzo wszechstronnym piłkarzem. W sezonie 22/23 w 43 meczach zdobył 8 bramek oraz zaliczył 4 asysty. Marchwiński w meczach Ligi Konferencji pokazał, że w ważnych momentach może być kluczowym piłkarzem Lecha strzelając 2 gole w dwumeczu z Djurgarden dające awans do ćwierćfinału rozgrywek.
Nowy sezon
W 1. meczu sezonu 23/24 po zejściu Radosława Murawskiego opaskę kapitańską na swoim ramieniu miał właśnie Marchwiński. To jeszcze kilka miesięcy temu ciężko było sobie wyobrazić. Marchwiński w Gliwicach zagrał jak prawdziwy kapitan zdobywając 2 bramki i prowadząc swój zespół do zwycięstwa. Rozpoczynający się sezon może być okresem, kiedy Marchwiński stanie się gwiazdą zespołu przy Bułgarskiej prowadząc swój klub po mistrzostwo Polski. A jak będzie? Przekonamy się niedługo.
15 letni fan Olimpii Grudziądz lubiący oglądać ,pisać i analizować Początkujący dziennikarz mający marzenia