
Niedzielne południe z Fortuna I Ligą, to nie lada połączenie. Jeszcze lepiej, gdy ogląda się mecz na stadionie, a nie na antenie Polsatu. Lechia Gdańsk pokonała Znicz Pruszków 1:0 przed blisko dziewięciotysięczną publicznością na swoim terenie. Jedyną uznaną bramkę podczas tego spotkania zdobył debiutujący w biało-zielonej drużynie, Elias Olsson. Końcówka meczu trzymała w napięciu kibiców zarówno z Pruszkowa, jak i z Gdańska. W ostatecznym rozrachunku trzy punkty zostają nad morzem.
Debiutancki gol i czerwona karta
Z początku arbiter główny spotkania, Wojciech Myć, nie za bardzo podpadł do gustu gdańskim kibicom. Podczas pierwszych dwudziestu minut żółte kartoniki zobaczyli Dawid Bugaj oraz Jan Biegański, z czym nie do końca zgadzali się gospodarze. Na dodatek było kilka w miarę kontrowersyjnych decyzji.
Skupmy się na tym, co działo się na boisku. Pierwszy raz piłka ugrzęzła w siatce w 29. minucie spotkania. Strzelcem gola został debiutujący w barwach Lechii, Elias Olsson. 20-letni Szwed zdołał wykorzystać podanie Dominika Piły, po małym zamieszaniu w polu karnym. Co warte podkreślenia, stoper ten oficjalnie zaprezentowany został w ten piątek, czyli dwa dni przed samym meczem. Przez kolejne minuty zarówno Lechia, jak i Znicz mieli swoje okazje, ale w bramce gospodarzy bardzo dobre prezentował się Bogdan Sarnawski. Miłosz Mleczko również miał szansę pokazać swoje umiejętności, czego dokonał, nie dając rywalom podwyższyć prowadzenia.
https://twitter.com/polsatsport/status/1690683979467300864
https://twitter.com/LechiaGdanskSA/status/1690682444771360768
Na drugą połowę na murawie pojawił się Łukasz Zjawiński, zastępując Jana Biegańskiego, który nie zaliczył dobrych zawodów. Nie tak długo po wejściu, 22-letni napastnik miał swoją okazję, otrzymując świetne podanie z prawej strony boiska. Nie udało mu się jednak wykorzystać tej szansy, a na tablicy pozostawał wynik 1:0. W 68. minucie z ławki wszedł Camilo Mena. Kolumbijczyk dosyć szybko zaprezentował swoje umiejętności przed gdańską publicznością. Swoją zwinnością oraz szybkością był w stanie dodać skrzydeł kilku atakom swojej drużyny. Aktywnie pokazywał się do gry, próbując przenieść piłkę pod pole karne Miłosza Mleczki. Później wszystko trochę się uspokoiło. Obie drużyny próbowały wyprowadzać ataki, a przez pewien czas to Znicz prezentował się lepiej.
Nieuznany gol dla Znicza
Końcówka spotkania ożywiła 40-tysięczny gdański stadion. Zaczęło się od kilku przebłysków, jeden z nich nie był pozytywny dla gospodarzy. W 88. minucie piłkę w siatce umieścił Patryk Czarnowski, tym samym wyrównując wynik. Na początku z bramki postanowił wyjść Bogdan Sarnawski, co nie do końca się opłaciło. Później dwójka zawodników Lechii nie była w stanie wybić piłki i nikt nie wie dlaczego. Gdy już udało się trafić w futbolówkę przez któregoś z gdańszczan, to trafiła ona pod nogi zawodnika Znicza. Ostatnią deską ratunku był VAR, który uchronił Lechię przed stratą bramki i punktów. Dwie ostatnie akcje spotkania należały do biało-zielonych. Camilo Mena rozpoczął samodzielny rajd w stronę bramki rywali, która była pusta. Tymon Proczek zdecydował się na wślizg, który poskutkował najpierw żółtą, a później czerwoną kartką.
Debiutanci wyszli na plus
Zmiany kadrowe w Lechii Gdańsk, to temat, który wprawdzie już od dawna jest całkiem głośny. Z początku sporo mówiło się o odejściach, a teraz mówi się o przyjściach. Śmiem stwierdzić, że obecnie biało-zieloni sprowadzają najwięcej zawodników spośród wszystkich 1-ligowych drużyn. W tym meczu po stronie gospodarzy mogliśmy oglądać trzech debiutujących graczy. Byli to: Elias Olsson, Camilo Mena oraz Andrei Chindris. O tym pierwszym już wspomniałem, i pomimo tego, że był on uczestnikiem zamieszania pod polem karnym Lechii, gdy rywale trafili do siatki, to można jego występ ocenić na plus.
Drugim debiutantem jest Camilo Mena, który szybko dał się pokazać kibicom z dobrej strony. Można było zauważyć, że ożywił on grę. Miał swoje udziały w przeprowadzaniu ataków, zaliczał również indywidualne rajdy. Widoczne są jego: szybkość i zwinność. 20-letni Kolumbijczyk doprowadził do uzyskania czerwonego kartonika przez Tymona Proczka, a chwilę później dał Lechii rzut wolny, który był ostatnią akcją w całym meczu. Kibice pozytywnie oceniają debiut tego zawodnika, mając również nadzieję na to, że zagra on w nadchodzącym meczu z Resovią Rzeszów.
S. Grabowski
Podchodzę spokojnie do występu debiutantów. Fajnie, że w debiucie jeden strzelił bramkę, a Mena się fajnie pokazał.
— lechia.gda.pl (@lechiagdapl) August 13, 2023
https://twitter.com/NalepOne/status/1690703390899150848
https://twitter.com/_kaczorowski/status/1690706467123269633
Ostatnim z trójki debiutujących jest Andrei Chindris, który na murawie pojawił się na ostatnie kilka minut, zastępując Rifeta Kapicia. Ten nie zaliczył najlepszego spotkania. Nie można o występie Rumuna powiedzieć za dużo, bowiem nie miał również zbyt wiele do zrobienia.
Podsumowanie meczu
Można to wszystko podsumować kilkoma słowami z gdańskiej perspektywy, a jednym z nich jest – szczęście. Były momenty, w których to Znicz przejmował inicjatywę, a biało-zieloni musieli włożyć sporo wysiłku, aby zachować czyste konto. Drużyna Mariusza Misiury w przeciągu pierwszych trzech kolejek prezentowała się bardzo dobrze, i nie inaczej było w Gdańsku. W finalnym rozrachunku trzy punkty zostały nad Motławą, a drużyna z Pruszkowa może czuć niedosyt, gdyż zdobycie jednego punktu było w jej zasięgu.
Kibice Lechii nie odpuszczają PZPN, przenosząc doping na drugą stronę stadionu, a pod koniec pierwszej połowy na placu gry pojawiły się serpentyny. W Gdańsku pozostaje być optymistą. Takie samo podejście zachowuje Szymon Grabowski, dziękując wszystkim za mecz oraz nieustannie zapowiadając lepsze jutro.
S. Grabowski
Duże podziękowania dla kibiców. Były trudne momenty i pomogło nam ich wsparcie.
— lechia.gda.pl (@lechiagdapl) August 13, 2023
S. Grabowski
Musieliśmy się dużo napocić, aby dowieźć zwycięstwo do końca. Nie ma przypadku, że Znicz ma 7 punktów
— lechia.gda.pl (@lechiagdapl) August 13, 2023
Jednymi z słabszych ogniw dzisiaj na boisku byli Jan Biegański czy Rifet Kapić. Poza tym reszta drużyny zaprezentowała się co najmniej poprawnie. Szczególne plusy stawiam obok Camilo Meny, Bogdana Sarnawskiego, Eliasa Olssona i Dominika Piły. Nie można popadać w hurraoptymizm, gdyż ta drużyna wciąż potrzebuje kilku tygodni, aby się zgrać, ale zdecydowanie jest tutaj widoczne jakieś światełko w tunelu. Zobaczymy co przyniosą kolejne spotkania, a najbliższe odbędzie się w Rzeszowie z miejscową Resovią, 20 sierpnia. Pięć dni później Lechia znów wróci do siebie, aby w piątkowy wieczór ugościć Podbeskidzie Bielsko-Biała.
Jedyne wykształcenie jakie posiada, to ukończenie szkoły podstawowej z wyróżnieniem. Swoją przyszłość wiąże jednak z dziennikarstwem sportowym. Pierwsze kroki postawił w 2023 roku na łamach WE, gdzie udziela się po dziś dzień. Bywa gadatliwy, czasem zabawny. Regularnie pojawia się na słynnym gdańskim bursztynku, po czym stara się skleić kilka sensownych zdań o meczach miejscowej Lechii.