Obserwuj nas

Ekstraklasa

Twierdza przy Solskiego wciąż nienaruszona – Zagłębie przegrywa w Mielcu

Po smutnej i wręcz przygnębiającej dla kibiców przerwie na mecze kadry, wróciła nasza kochana Ekstraklasa. Ósmą serię gier kończyliśmy w Mielcu, gdzie Stal podejmowała natchnione po ostatnim zwycięstwie Zagłębie. Dotychczas od pięciu meczów te drużyny wygrywały między sobą na przemian i zawsze różnicą minimum 2 goli. Idąc tym tropem, teraz był czas na niepokonaną u siebie od marca ekipę trenera Kieresia. Jak wyglądało to spotkanie? Zapraszam na relację z rywalizacji podopiecznych trenera Fornalika. 

Pierwsza połowa w cieniu kontrowersji sędziowskiej

Pierwszy kwadrans dawał nadzieję na to, że obejrzymy ciekawą i wyrównaną walkę. Zagłębie starało się w miarę możliwości wysoko odbierać piłkę na połowie przeciwnika i dużą liczbą podań, cierpliwie rozbijać defensywę gospodarzy. Dało się zauważyć, że podopieczni trenera Fornalika wyszli lepiej dysponowani niż w ostatnich meczach wyjazdowych. To przyzwoite granie przyniosło w 16. minucie pierwszy celny strzał gości, autorstwa Tomasza Pieńki, który po dryblingu w polu karnym oddał mocny strzał na dalszy słupek, ale dobrze interweniował bramkarz gospodarzy, Mateusz Kochalski. Chwilę później Michał Nalepa oglądnął wcale nie ostatnią w tym meczu żółtą kartkę. Trzeba powiedzieć, że była ona kompletnie niepotrzebna, bo kontra gospodarzy i tak chwilę później została skasowana przez Chodynę, więc tym bardziej nie przystoi doświadczonemu zawodnikowi w tak głupi sposób otrzymywać napomnienie. Niestety dla lubińskich kibiców to nie był jedyny raz w tym meczu, kiedy to obrońcy Miedziowych nie stanęli na wysokości zadania.

***

Drużyna trenera Kieresia preferowała z kolei wyczekanie przeciwnika i próby zagrożenia bramce strzeżonej przez Sokratisa Dioudisa po kontrach. Bardzo groźny na prawym wahadle był nie pierwszy raz w tym sezonie Łukasz Gerstenstein. Zawodnik wypożyczony ze Śląska bardzo często wykorzystywał nieporadność przeciwnika w bocznym sektorze boiska i właśnie stamtąd przysparzał gościom najwięcej problemów. Słabą postawę lubinian doskonale wykorzystał Szkurin, który dał prowadzenie swojej ekipie w 21. minucie. Wygrana pozycja przez Białorusina z Bartoszem Kopaczem dała doskonałą szansę, której nie zmarnował napastnik z Mielca. Gol kompletnie z niczego, zwłaszcza, że to był pierwszy celny strzał gospodarzy w tym meczu. Chwilę później mieliśmy jednakże już z powrotem wynik remisowy. Dobre dośrodkowanie Makowskiego wykorzystał Munoz, który wpakował piłkę do siatki. Gdy wydawało się, że Zagłębie będzie chciało iść za ciosem, arbiter spotkania postanowił „zabić mecz”, wlepiając drugą żółtą kartkę Nalepie. Oczywiście tak jak w kilku innych miastach w tej kolejce, decyzja była błędna i to bezdyskusyjnie.

Po czerwonej kartce spotkanie jakby straciło tempo, a Stal wykorzystała swoją przewagę liczebną i odzyskała prowadzenie po pięknym strzale Macieja Domańskiego. Zatem do przerwy, mimo wszystko pechowo, Zagłębie przegrywało 1:2.

Wyjazdowa niemoc trwa

Niestety dla kibiców gości, ich drużyna nie zrobiła zbyt dużo, żeby co najmniej zremisować w tym meczu. Mnożyły się straty, błędy indywidualne, co tylko oczywiście napędzało Stal i wydawało się, że kolejne gole to tylko kwestia czasu. Swoje szanse miał świetnie dysponowany tego dnia Domański czy Hinokio, jednak przy ich strzałach piłka nie wpadła do bramki gości. Efekty dobrej gry gospodarzy przyszły tym razem za sprawą Meriluoto, który chwilę po wejściu z ławki wykończył dośrodkowanie swojego partnera. A to nie był koniec strzelania tego dnia przy ul. Solskiego. Dosłownie trzy minuty później swoją szansę miał Krystian Getinger, który z woleja umieścił piłkę w siatce. Katastrofalny występ defensywy Miedziowych, po raz kolejny w tej kampanii.

Druga połowa wyglądała już tak, jak ostatnie wyjazdowe mecze Zagłębia w Kielcach czy Krakowie. Tam, tak jak i w Mielcu, w drugiej odsłonie gry, lubinianie nie mieli zbyt dużo do powiedzenia. Wiadomo, wykluczenie Nalepy zrobiło swoje, ale to nie usprawiedliwia słabej postawy defensywy oraz braku jakichkolwiek sytuacji strzeleckich. A przecież w samej końcówce Miedziowi pokazali, że pomimo osłabienia można strzelić bramkę. Dobrym zagraniem za linię obrony popisał się Chodyna, a w sytuacji „sam na sam” nie pomylił się wprowadzony w drugiej połowie Mateusz Wdowiak. Ostateczny wynik to 4:2 dla Stali, co pokazuje nam że jeśli chodzi o defensywę lubinian w meczach wyjazdowych, jak to zwykł mawiać trener Adam Nawałka – są rezerwy. Z kolei Stal tym zwycięstwem potwierdza po raz kolejny, że u siebie może być bardzo mocna. Od marca jest niepokonana na własnym obiekcie.

Komentarz po meczu

Gliwice, Białystok, Łódź, Mielec. Co łączy wymienione przeze mnie miasta? W każdym z nich w tej kolejce zostały popełnione poważne błędy sędziowskie. Widać było na konferencji złość trenera gości na błąd arbitra z Opola. Oczywiście, nie ma co się dziwić, ponieważ gra Miedziowych naprawdę nie wyglądała źle, a po wykluczeniu Nalepy, obraz gry zmienił się diametralnie. Zagłębie chciało grać odważnie, wysoko, a po utracie zawodnika oddało kontrolę nad meczem rywalowi. Zgadzam się z opinią szkoleniowca lubinian, który domagał się większej odpowiedzialności ze strony sędziego. Ciekawy jestem też, gdzie w tej sytuacji z Nalepą był asystent Marcina Kochanka, który miał wszystko jak na dłoni. Szkoda, że w takiej sytuacji nie mógł interweniować również VAR, ponieważ chodziło o drugą żółtą kartkę, a nie bezpośrednią czerwoną. Mam nadzieję, że PZPN pochyli się nad tą kwestią jak najszybciej, bo protokół VAR nadaje się do jak najszybszej korekty.

***

Odchodząc już od spraw związanych z sędziowaniem, trzeba wspomnieć o poczynaniach defensywy Zagłębia, która jest zadziwiająca w tym sezonie. U siebie lubinianie stracili w czterech meczach tylko dwa gole, a na wyjazdach aż dziewięć. Zwłaszcza postawa Bartosza Kopacza może szokować. Różnica między jego występami w Lubinie, a w delegacji, jest diametralna. Aczkolwiek, żeby nie zwalać całej winy na kapitana, trzeba powiedzieć, że cała obrona wyglądała w tym meczu źle. W pierwszej połowie na minus zwłaszcza wyróżniał się Kirkeskov, no i wspominany już nie raz w tym tekście Nalepa. To właśnie swoją prawą stroną w pierwszej połowie najwięcej zagrożenia stworzyła Stal. Przy golu „nawalił” także Kopacz, który zbyt łatwo dał się wyprzedzić Szkurinowi. Kto z kolei wyróżnił się, ale na plus? Do momentu zmiany podobała mi się gra Juana Munoza, który strzelił gola na 1-1.

Można dywagować, jak ten mecz wyglądałby gdyby nie niesłuszna druga żółta kartka dla Nalepy. Niewykluczone, że oglądalibyśmy wtedy jeszcze ciekawsze spotkanie. Stało się jednak tak, jak się stało i Zagłębie przegrało trzeci mecz z rzędu na wyjeździe. Teraz przyjdzie czas na powrót na własny stadion i starcie z nieprzewidywalną Wartą Poznań. Czy Miedziowi znowu potwierdzą swoją dobrą formę na swoim obiekcie? Odpowiedź poznamy już w najbliższą niedzielę.

Oceny:

https://d1tj2oacoo8fyj.cloudfront.net/seo/65097774cd0d5964a2c460b1

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Ekstraklasa