Obserwuj nas

Ekstraklasa

Jacek Magiera górą w starciu ex trenerów Legii

Śląsk Wrocław przystępował do spotkania z pozycji fotela lidera. Wrocławianie nie mogli czuć się jednak murowanymi faworytami tego pojedynku. Przyjachała do nich wszak drużyna, z którą Śląsk nie wygrał od 2020 roku. 

Zmiany po meczu z Puszczą

Do pierwszego składu po raz pierwszy trafił Burak Ince, który zaimponował wchodząc z ławki w ostatnim meczu ligowym ( gol i wywalczony karny).  Na lewej obronie swoją szansę od Jacka Magiery otrzymał Jehor Matsenko.

Poukładane zespoły

Spotkanie w pierwszej połowie dla przeciętnego widza mogło okazać się dosyć nudne. Oba zespoły prezentowały się dobrze w obronie. Mogę nawet tutaj powiedzieć, że środek pola był zamurowany przez jedną jak i drugą stronę. Ten impas udało się przerwać zespołowi Śląska. Na bramkę nic szczególnego nie wskazywało. Akcję świetnie skonstuował duet Erik Exposito – Nahuel Leiva. Decydujące było wymienienie podań z pierwszej piłki pomiędzy tymi zawodnikami, co w ostateczności dało prowadzenie dla Śląska po cudownie uderzonej piłce przez pomocnika.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1705580551548129498?t=f1n3CyLpHLDnHW-hf40FiQ&s=19

W tym momencie muszę pochwalić decyzję Jacka Magiery związaną z wprowadzeniem w tym spotkaniu do pierwszej jedenastki Jehora Matsenki.  Zawodnik ten był kluczowy w końcówce pierwszej połowy. Jego rajdy doprowadziły do tego, że Piast kończył połowę w osłabieniu po dwóch żółtych kartkach Arkadiusza Pyrki.

Druga połowa? Kontrola gry przez Śląsk? Nic bardziej mylnego. Przez długi czas przy piłce utrzymywał się Piast Gliwice. Sytuacje tworzone przez gości nie zagrażały jednak znacząco bramce Leszczyńskiego, a w ostatnim kwadransie drużyna Aleksandara Vukovicia musiała się mocno otworzyć. Wtedy sprawna gra z kontry dawała stuprocentowe okazje wrocławianom.

Niestety ostatni mecz nie był udany dla Erika Exposito. Najpierw dwie bliźniaczo podobne akcje, jedna po drugiej, zakończyły się niecelnymi uderzeniami obok słupka. W doliczonym czasie gry Exposito wywalczył rzut karny, a winowajcą tej sytuacji był Tomas Huk. Jak nie wychodziło, tak nie udał się i karny, który zakończył się strzałem w poprzeczkę.

Piękna passa trwa

Mecz zakończył się jednak sukcesem, czyli szóstym zwycięstwem z rzędu dla Śląska. Tym samym został pobity rekord z 2019 roku, kiedy ówczesna kadra pod batutą Viteslava Laviczki wygrała pięć spotkań z rzędu i zatrzymała się dopiero na pojedynku z Legią Warszawa.

Na pomeczowej konferencji między innymi dowiedzieliśmy się o stopniach urazów Michała Rzuchowskiego i Krzysztofa Kurowskiego.

https://twitter.com/f_macuda/status/1705608007898337323?t=iGLLa3XTMUuUh1K6Li-tJQ&s=19

Przed Śląskiem mecz w środku tygodnia rozpoczynający miejmy nadzieję ciekawą przygodę w Pucharze Polski. Rywalem w 1/32 finału będzie Jagiellonia Białystok. Oba zespoły spotkały się już w tym roku. Na początku września lepsza była drużyna z Wrocławia, zwyciężając 2:1.

Jestem z Wrocławia i kibicuje swojej lokalnej drużynie. Piłką interesuje się od 7 roku życia czyli mundialu w RPA z 2010 roku. Pamiętam także zwycięstwo Śląska w Ekstraklasie w 2012 roku. Z klubem na dobre i na złe.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Ekstraklasa