Ekstraklasa
Podział punktów w sentymentalnym meczu – Zagłębie zremisowało z Piastem
-

Autor
Mateusz Kotlarz

Osiągnięć trenera Fornalika przedstawiać nie trzeba. Te najważniejsze, czyli Mistrzostwo Polski osiągnął właśnie z Piastem, który przyjechał w sobotę do Lubina natchniony po wygranej z Widzewem w ubiegłej kolejce. Miedziowi zaś, w końcu przełamali wyjazdową niemoc, zdobywając Zabrze po wygranej 2-0. Kto potwierdził dobrą formę? Dlaczego obie drużyny mogą być zadowolone po ostatnim gwizdku? Zapraszam do lektury poświęconej rywalizacji Zagłębia z Piastem.
Widoczna powtarzalność
Szkoleniowiec gospodarzy na pojedynek z byłą drużyną wystawił trochę zmienioną jedenastkę w porównianiu z ostatnim spotkaniem. Doszło do trzech zmian, a konkretnie Makowskiego zastąpił wracający na dobre po urazie Poletanović, Pieńkę zastąpił Wdowiak i na prawej obronie zameldował się Kłudka zamiast Grzybka.
Tak jak w ostatnim meczu lubinianie nie zamierzali od początku narzucać swojego stylu i atakować od początku. To Piast przejął inicjatywę i z każdą kolejną minutą starał się poszukać możliwości do objęcia prowadzenia. Problem w tym, że tych sytuacji było jak na lekarstwo. Można wspomnieć o szansie Krykuna z początku, kiedy ciekawą piłkę ze skrzydła dał Ameyaw, czy próbie Czerwińskiego. Jednakże obie te okazje miały miejsce w pierwszych 10 minutach i kolejnych szans już brakowało. Również Zagłębie tak jak w ostatnim meczu, przez pierwsze pół godziny nie zrobiło nic, żeby zagrozić bramce Placha. Łatwo zatem można wysnuć wniosek, że nie mieliśmy do czynienia ze wspaniałym widowiskiem.
W ostatnim kwadransie pierwszej połowy wreszcie zaczęło się dziać coś więcej. Głównie za sprawą nowego piłkarza Miedziowych – Mateusza Wdowiaka. Tak naprawdę najgroźniejsze akcje były przeprowadzane właśnie lewą stroną lubinian. Były zawodnik Rakowa szukał zejścia do środka i jak miał trochę miejsca, to uderzał z dystansu, a jak nie – to dogrywał do lepiej ustawionego kolegi. Gdy wydawało się, że na przerwę piłkarze obu zespołów będą schodzić z bezbramkowym remisem, bramkę do szatni po dośrodkowaniu z narożnika boiska zdobył Aleks Ławniczak. W jego przypadku można powiedzieć ,,do trzech razy sztuka”, ponieważ obrońca lubinian strzelił już dwa gole w tym sezonie, ale wszystkie anulował VAR. Zatem trochę szczęśliwie, do przerwy Miedziowi prowadzili jedną bramką różnicy.
Mecz z kategorii – nieatrakcyjnych
Przy prowadzeniu Zagłębia można było łatwo się domyślić co będzie nas czekać w drugiej połowie. Lubinianie będą bronić prowadzenia do ostatniej minuty, a goście będą coraz mocniej naciskać, żeby nie wyjechać z pustymi rękoma. Tego dnia jednak obrona Miedziowych nie była tak szczelna jak w ostatnim meczu i prowadzenia utrzymać się nie udało, ale po kolei. Zaczęło się nieźle, bo już parę minut po przerwie szansę miał Wdowiak ponownie schodząc do środka i uderzając zza szesnastki. Jednakże później już próbowali tylko goście, którzy z każdą kolejną minutą byli coraz bliżej wyrównania. Chociaż, muszę być z Wami szczery, po sytuacji z 68. minuty myślałem, że Piast już nie da rady nic wcisnąć. Z tego zamieszania powinna paść bramka dla gliwiczan i dalej się zastanawiam jak tego goście nie strzelili.
Mimo wszystko, drużyna trenera Vukovicia dopięła swego i z pozoru niegroźnej sytuacji, której lubinianie mogli uniknąć, padła bramka na 1-1. Zawalił w polu karnym Dioudis niepotrzebnie wychodząc do tej piłki oraz jego koledzy, którzy w porę nie zdołali zablokować uderzenia Tomasiewicza. Warto pochwalić też Kądziora za to dośrodkowanie z rzutu wolnego, bo to nie pierwszy raz w tym meczu, kiedy po jego dośrodkowaniu robiło się niebezpiecznie w polu karnym Miedziowych. Po golu wyrównującym, obie drużyny wyglądały jakby były zadowolone z tego remisu. Była jeszcze doskonała szansa Wdowiaka na 2-1, ale jego uderzenie świetnie zbił do boku Plach i to w sumie wszystko. Lubinianie remisują po raz drugi w tej kampanii, a Piast z kolei zrobił to po raz siódmy.
Komentarz po meczu
Kolejny raz w tym sezonie, drużyna trenera Fornalika nie zaserwowała odbiorcom atrakcyjnego widowiska. Sęk w tym, że do tej pory były zwycięstwa, więc większość na styl przymykała oko. Jednak, mając całkiem ciekawą ofensywę, kibice z Lubina mogą czuć niedosyt, że w ich zespole dominuje pragmatyzm. Tak naprawdę w tym meczu najwięcej w ofensywie zrobił Mateusz Wdowiak, który już nawet musiał sam sobie tworzyć sytuację, bo koledzy nie bardzo się do tego kwapili. Znowu trzeba też zganić skrzydłowego Miedziowych po drugiej stronie boiska. Oczywiście, należy docenić liczby jakie notuje Kacper Chodyna, ale często też one zamazują całościowy obraz jego gry. A w meczu z Piastem brakowało po jego stronie i dobrej gry, oraz liczb. Kolejny raz również przeciętnie wyglądał Munoz, który miał bardzo duże problemy z Jakubem Czerwińskim, bo ten nie odstępował go na krok.
***
Odchodząc od ofensywy Miedziowych, przejdźmy strefę niżej, czyli do środka pola. I tu warto się zatrzymać, zwłaszcza nad Damianem Dąbrowskim. Obserwując jego grę w barwach Zagłębia, można szybko zrozumieć dlaczego trener Pogoni z niego zrezygnował. Środkowy pomocnik Miedziowych za często spowalnia grę, gra bezpiecznie i bardzo rzadko do przodu. Przy drużynie nastawianą na grę z kontry, taki zawodnik musi jednak czasami podejmować więcej ryzyka. Dziwi mnie zatem posadzenie na ławce Tomasza Makowskiego, który ostatnio wygląda bardzo solidnie i dał dobrą zmianę w tym meczu. Generalnie to była chyba jedyna dobra zmiana w drużynie trenera Fornalika. Podczas ostatniego meczu, chwaliłem szkoleniowca gospodarzy za umiejętne reagowanie na wydarzenia boiskowe, ale tym razem tego zabrakło.
Lubinianie mimo wszystko znowu nie dali się pokonać na własnym boisku. Styl gry wiadomo, że nie jest najwspanialszy, ale z drugiej strony daje wyniki. A to Miedziowym jest bardzo potrzebne, by jak najszybciej być pewnym utrzymania. W obliczu tak słabej jesieni z zeszłego sezonu, czy jeszcze wcześniejszego, trzeba tym bardziej doceniać ten dorobek punktowy. Było dużo drużyn w Ekstraklasie, które próbowały grać atrakcyjną piłkę, ale w parze z tym nie szły wyniki. Na ten moment Zagłębie jest w tabeli wysoko i w kolejnym meczu zagra z drużyną, której również punktowanie jest na solidnym poziomie. Mowa oczywiście o Jagielloni. Drużynie trenera Fornalika przyjdzie się z nią zmierzyć w piątkowy wieczór po przerwie na reprezentację.
Oceny:
Fot. Materiały prasowe Zagłębia Lubin/Tomasz Folta