Obserwuj nas

Ekstraklasa

Czołówko, czy wygrywanie boli?

Tuż po tym, jak Legia Warszawa poniosła porażkę w Sercu Łodzi, szybko wyłapano, że Wojskowi są na równi pod względem wygranych spotkań ze Stalą Mielec. Tą samą Stalą, którą co sezon wielu skazuje na pożarcie. Po minionej kolejce nie bójmy się powiedzieć, że ciekawsza w tym roku będzie chociażby walka o utrzymanie w elicie bądź rywalizacja o awans na jej zapleczu. Drużyny z tegorocznej czołówki chyba nie lubią łapać punktów. Jeżeli spojrzymy na tabele ułożoną pod względem formy z ostatnich pięciu kolejek, to widzimy, że w TOP 3 znajdują się Stal czy Górnik, a na 15. miejscu – Śląsk Wrocław.

Falstart

Runda wiosenna ruszyła 9 lutego, wówczas drużyny z górnej części nie sprawiały wrażenia, jakby za chwilę miały przestać punktować. Legia wygrała z Ruchem, Lech pokonał Zagłębie, Jagiellonia rozbiła Widzew, a Pogoń urwała trzy punkty Śląskowi. Jedyne drużyny, jakie przegrały w pierwszej kolejce wiosny to wyżej wspomniany Śląsk oraz Raków. Porażka Medalików była dość szokującym wynikiem, bowiem ulegli Warcie Poznań. Nie zmienia to faktu, że wciąż nic nie zwiastowało takiego zjazdu. Tydzień później porażkę poniosły dwa zespoły z podium. Jeden z Wrocławia, drugi z Białegostoku. Lekcje odrobił natomiast Raków, który pokonał Piast, a Pogoń zdemolowała Radomiaka. Przy ul. Łazienkowskiej Legia zaskakująco podzieliła się punktami z Puszczą, co wywołało niemałe poruszenie. Także dlatego, że gola na wagę jednego punktu dla Wojskowych strzelił Maciej Rosołek w 86. minucie.

Rzeczywiście wszystko rozwaliło się niczym domek z kart w 22. kolejce. Jagiellonia, Śląsk, Lech, Raków i Legia remisują, co wywołuje jednocześnie śmiech i rozczarowanie wśród internautów. Tylko Pogoń była zdolna dopisać sobie trzy oczka poprzez wygraną z Łódzkim Klubem Sportowym. Nie oszukujmy się, że jeżeli poważnie aspirująca do walki o tytuł Jagiellonia remisuje w ostatniej akcji z Ruchem Chorzów, to jest to wręcz kompromitacja. Potknięcia się zdarzają, ale kluby z TOP 6 chyba nie umieją wiązać butów. Praktycznie co tydzień się potykają i padają na ziemie. Ostatni weekend idealnie podsumował ten jakże emocjonujący i dynamiczny początek. Raków dzieli się punktami z Puszczą, a Pogoń przegrywa sensacyjnie z Zagłębiem. Chociaż zaczyna mi się nasuwać myśl, że czas przestać określać takie wyniki czymś nadzwyczajnym. Czołówka przecież i tak nie lubi się z tymi zielonymi kwadracikami w tabeli formy na Flashscorze.

https://twitter.com/futboholik1947/status/1766895749789352398

Powinien powstać turniej na najlepszy mem przedstawiający obecny wyścig o tytuł. Wystarczy zaledwie troszeczkę kreatywności, a już można stworzyć coś oryginalnego i śmiesznego w tej materii. Wracając do ostatnich kolejek, zobaczyć możemy także, że w rundzie wiosennej Stal Mielec jest znacznie lepsza od Legii czy Śląska. Zażartować można, że kandydatem do gry w europejskich pucharach staje się Górnik Zabrze bądź wyżej wspomniana Stal. A może to nie żarty?

Dobre pytanie

Jakbym teraz wziął koło fortuny, wrzucił tam dziesięć pierwszych drużyn z tabeli i wylosował którąś, to nie zdziwiłbym się, jakby na koniec zdobyła ona tytuł. Realnie nie jestem w stanie wytypować mojego mistrza. Nie potrafię nawet wybrać kandydatów, którzy za rok będą występować w el. do europejskich pucharów. Chyba jedynie Jagiellonię. Jeżeli zerkniemy na tabelę Ekstraklasy sprzed roku po 24. kolejce, to widzimy, że na fotelu lidera rozsiadł się Raków. Drugą pozycję zajmowała Legia, ale uwaga, miała ona dziewięć punktów straty do Medalików. Obecnie tyle samo oczek różnicy jest pomiędzy liderem, a zespołem, który okupuje siódme miejsce. Z jednej strony powiemy sobie, że fajnie, bo liga jest wyrównana, ale z drugiej: świadczy to o tym, że punktowanie w tym roku gryzie. Nie wspominając oczywiście, iż częstochowianie w tamtym momencie mieli na koncie 58 punktów. A ile ma teraz pierwsza w tabeli Jagiellonia? 45.

Teoretycznie sytuację z tego sezonu możemy porównać do czołówki sprzed dwóch lat. Wówczas po 24. kolejce liderem była Pogoń, drugi – Raków i trzeci – Lech. Portowcy na koncie mieli 49 oczek. Jak dobrze pamiętamy, tytuł zdobył wtedy Kolejorz, a Pogoń skończyła trzecia. Jest to podobna sytuacja, jak ta, która ma miejsce teraz, ale wciąż ta aktualna dla przeciętnego widza jest nawet gorsza.

Co może wpływać na taką postawę czołówki? Nie potrafię znaleźć odpowiedzi na to pytanie. To nie jest tak, że pozostałe drużyny również są mocne. Piast, Zagłębie, Radomiak czy Warta? Nie chcę nikomu umniejszać, ale dla potencjalnego mistrza, spotkania z takimi zespołami powinny być wygrywane spacerkiem. Kadry na papierze także nie zdają się być złe. W Poznaniu występują Kristoffer Velde, Ali Gholizadeh, Dino Hotić czy Jesper Karlstroem. Oczywiście, nazwanie Gholizadeha i Hoticia dobrymi zawodnikami w obecnym momencie byłoby kryminałem z mojej strony, lecz mówię o samych nazwiskach, a nie o formie. Tak samo w przypadku Rakowa. Skład nawet mocniejszy, niż ten zza najlepszych czasów Marka Papszuna, a piłkarze remisują z Puszczą Niepołomice czy przegrywają z Wartą Poznań. Wymieniać można dalej, bowiem Ekstraklasa obfituje w wielkie jak na skalę ligi nazwiska.

A może dajmy mistrza  Stali czy Górnikowi?

Kilka miesięcy temu w Mielcu mogliśmy oglądać transparent z napisem „Kiereś WON”. I nie, nie jest to tłumaczenie z języka angielskiego, a przekaz, że trener nie jest mile widziany na Solskiego 1. Po pięciu meczach rundy wiosennej mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że mielczanie grają najlepszą piłkę w lidze, a przynajmniej najbardziej efektowną. Owszem, należy pogratulować drużynie oraz Kamilowi Kieresiowi, ale to nie świadczy najlepiej o drużynach z reputacją wyższą niż Stal. Następne kolejki zweryfikują, czy to tylko falstart, czy może szykuje się toporna wiosna w największych klubach. Niemniej, jeżeli sprawdzi się ten drugi scenariusz, to nie będę zdziwiony, jeśli mielczanie będą walczyć o europejskie puchary za kilka tygodni. Serio.

Podobnie sytuacja ma się w przypadku Górnika Zabrze. Chociaż ich nie skazują na pożarcie co sezon, a Jan Urban jest raczej mile widziany w Zabrzu od samego początku. Górnicy także pod względem formy są jedni z najlepszych w całej lidze. Tak samo jak w Stali, tak tutaj również zaskoczeniem nie będzie, jeśli zabrzanie zawalczą o puchary. Co najlepiej potwierdza moją tezę? Nie tylko tabela z ostatnich pięciu ligowych spotkań, ale także tabela z ostatnich dziesięciu meczów. W niej liderem jest Stal, a drugie miejsce zajmuje Górnik.

Źródło: flashscore.pl

A więc tak: walka o spadek będzie ciekawsza od walki o tytuł. Być może z czasem forma drużyn z czołówki stanie się ciut lepsza, aczkolwiek nic na stan 11 marca tego nie zapowiada. Już dziś możemy także skreślić parę drużyn z listy zatytułowanej „Potencjalny Mistrz”. Jedną z nich jest Legia Warszawa, która bez wzmocnień, w kryzysie i z Kostą Runjaiciem na ławce zbyt wiele nie zdziała. Lech Poznań „na Rumaku” do Europy raczej jednak nie pojedzie, a jeżeli Śląsk szybko się nie ocknie, to również jemu Jagiellonia prędzej czy później ucieknie. A co z Jagiellonią? Jej piłkarze zdają się chyba powoli łapać oddech po gorszym początku, o czym świadczy ostatnia wygrana z wrocławianami. Czy trofeum Mistrza Polski trafi więc na Podlasie? Zapewnić nie mogę, ale zaprzeczyć też nie. Stwierdzić mogę jedną rzecz – po sezonie Ekstraklasa będzie miała jednego z gorszych mistrzów na przestrzeni ostatnich lat.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Ekstraklasa