Obserwuj nas

Rozgrywki

Mecz im.: ,,peaku bezrobocia”. Wieczysta też nie chce Pucharu Polski

Kojarzycie relacje na Instagramie tego jednego kolegi, który nie ma pracy? Kiedy Wy zasuwacie na swoją wypłatę, on przyjemnie spędza czas. Dzisiaj znowu mógł się uaktywnić. Czwartek, godzina 14:30, Avia Świdnik – Wieczysta Kraków. Jeśli ktoś to obejrzał – i nie jest zaangażowanym kibicem jednej z drużyn, albo dziennikarzem, któremu płacą za oglądanie takich meczów, to istnieje całkiem duże prawdopodobieństwo, że jest bezrobotny i… po raz kolejny spędził dobrze czas. Chyba że jest kibicem Wieczystej – to nie.

Pucharowe żniwa

Jeszcze nie tak dawno temu byliśmy wręcz przyzwyczajeni do porażek w eliminacjach europejskich pucharów. Schemat był ten sam: najpierw zaskoczenie z powodu porażki, później – piłkarze/trenerzy mówiący o tym, że trzeba wyciągnąć mityczne wnioski i skupić się na lidze. W Europie idzie nam dobrze, więc zapaść faworytów przeniosła się na rozgrywki Pucharu Polski. Jak ta śmierć z mema kroczyła od drzwi do drzwi. Najpierw Wisła Kraków i Legia, później Cracovia, Widzew, a na końcu Wieczysta. Jeśli tendencja się utrzyma, pucharowa stajnia nie pomieści tych wszystkich czarnych koni. Tzw. rankingorze liczą pewnie, że taki scenariusz utrzyma się maksymalnie do ćwierćfinału. Później istnieje realne zagrożenie, że jakiś kopciuszek pokusi się o wygraną, a to dla rankingu krajowego byłby strzał w kolano.

Różnica tylko na papierze

Trzeba przyznać, że na boisku w Świdniku spotkały się dwie równorzędne drużyny. Zupełnie nie było widać, że gospodarze grają o dwie klasy rozgrywkowe niżej. W wielu momentach byli groźniejsi od rywali. Gdy w 14. minucie gry Michał Zuber wyprowadził Avię na prowadzenie, zapach sensacji był mocno wyczuwalny. Zwłaszcza że świdniczanie w poprzednim sezonie rozgrywek pucharowych realnie zagrozili późniejszemu finaliście – Rakowowi Częstochowa. Medaliki wywiozły awans ze Świdnika dopiero po dogrywce.

Jeszcze goręcej zrobiło się w okolicach 39. minuty, kiedy to po strzale Remenyuka piłka odbiła się od słupka i kierowała się w kierunku siatki. Ostatecznie jednak zatańczyła na linii bramkowej i wpadła w ręce Jakubowskiego. Jako że nadal sprawdza się stare piłkarskie porzekadło „niewykorzystane sytuacje się mszczą”, po minucie było już 1:1. Koulouris strzelił swojego pierwszego gola w nowych barwach.

Avia zwycięska

Wydawało się, że w drugiej połowie zespół z Ekstraklasy bardziej przyciśnie rywali. Przecież różnica w jakości piłkarskiej musiała się zacząć w końcu objawiać. Goście dążyli do zwycięstwa, jednak zupełnie nic to nie dawało. Mało tego, to Avia częściej atakowała. Jeden z nich w 64. minucie wykorzystał Remenyuk, który mocnym, precyzyjnym strzałem, umieścił piłkę blisko prawego słupka. Awans gospodarzy jawił się na horyzoncie. Już 5 minut później świetną okazję miał Piazon, ale trafił w bramkarza. Wieczysta była na tzw. musiku, a nie potrafiła sklecić groźnej sytuacji. Ostatecznie dobił ją w 85. minucie Falbierski. Po tym golu każdy był pewny – sensacja stała się faktem.

II liga – strong, Ekstraklasa – weak

Gdy polskie ekipy odpadały z pucharów, pojawiał się jeszcze jeden wyświechtany frazes: ,,W Europie nie ma już słabych drużyn”. Teraz należy go jednak nieco zmienić na: ,,W Polsce nie ma już słabych drużyn”. Szczególnie dotyczy to II ligi, w ramach której swoje mecze rozgrywają Znicz i Avia. Drużyna z Lubelszczyzny rok temu wyrzuciła z pucharu Ruch Chorzów i prawie – Raków. Świdnik to jest niezwykle trudny teren i już się boję o kolejnego rywala miejscowych, bo tam może przegrać każdy.

Kibic. Piłka Nożna: od A-Klasy do Ekstraklasy.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Rozgrywki